Lekarze weterynarii spotkali się w Toruniu
vetoquinol_academia_lekarze_weterynarii_2
Konferencja odbyła się w hotelu Copernicus w Toruniu. Foto_Remigiusz Kryszewski
Vetoquinol Akademia, poświęcona aktualnym problemom związanym z zawodem lekarza weterynarii odbyła się w miniony weekend w Toruniu. Podczas spotkania poruszono tematy związane zarówno z bydłem mlecznym jak i z trzodą chlewną.
Konferencja naukowa dla lekarzy weterynarii została zorganizowana przez firmę Vetoquinol Biowet Sp. z o.o. Hasłem przewodnim spotkania były „Praktyczne aspekty w leczeniu zwierząt produkcyjnych”.
Akademię rozpoczął Cyryl Przybył, dyrektor zarządzający Vetoquinol Biowet. Przywitał on przybyłych gości oraz przedstawił historię i aktualne osiągnięcia firmy.
Zasady komunikacji z hodowcami omówił prof. dr Theo Lam, kierownik działu badań i rozwoju w GD Animal Health w Deventer. Jego zdaniem największym problemem lekarzy w komunikacji z rolnikiem jest brak umiejętności aktywnego słuchania.
– Większość lekarzy weterynarii słucha po to, żeby dać odpowiedź zamiast słuchać po to, żeby zdobyć informacje – przekonywał Theo Lam.
Według eksperta najważniejszymi zasadami dobrej komunikacji jest adaptacja, zadawanie pytań otwartych, aktywne słuchanie oraz bycie miłym, empatycznym, a także wyrażanie się w sposób jasny.
Jak uzyskać tuczniki o średniej masie ciała 100 kg z każdego wsadu na porodówce opowiedział John Carr, dr nauk weterynaryjnych z Wielkiej Brytanii.
– Upadki prosiąt pochodzących od loch wieloródek wynoszą około 3 proc., a od loch pierwiastek są o 6 proc. większe. Poprawa tych wyników jest możliwa dzięki meblowaniu miotów po porodzie – tłumaczył John Carr.
Zdaniem fachowca, aby zmaksymalizować liczbę i masę ciała prosiąt opuszczających porodówkę należy obserwować stado, wyciągać wnioski i poprawiać błędy.
Najbardziej zagadkowe przypadki kliniczne w swojej karierze zawodowej przedstawił lek. wet. specjalista chorób trzody chlewnej Waldemar Szczurek.
– Najczęstsze przyczyny poważnych problemów produkcyjnych są związane z ignorancją osób odpowiedzialnych, lekkomyślnością i poszukiwaniem prostych rozwiązań, nieoczekiwanym zbiegiem okoliczności, z zakażeniem i wybuchem chorób, chęcią obniżenia kosztów produkcji lub brakiem kompetencji obsługi fermy – wymieniał Waldemar Szczurek dodając – w ciągu 25 lat mojej pracy zawodowej poważne problemy wynikające z zakażeń dotyczyły zaledwie dziesięciu przypadków.
O zespołach chorobowych u świń, problemach diagnostycznych, profilaktycznych i terapeutycznych opowiedział prof. dr hab. Zygmunt Pejsak.
Według Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt OIE ponad 38 proc. stad jest zakażona równocześnie siedmioma różnymi patogenami, w niemal 23 proc. ferm jest sześć różnych patogenów, a w 14 proc. jest ich pięć.
Czynnikami sprzyjającymi występowaniu zespołów chorobowych są zmiany w technologii produkcji świń, zbyt duża koncentracja produkcji, intensywny obrót trzodą chlewną, globalizacja genetyki świń oraz pojawianie się nowych drobnoustrojów, a także nowych serotypów, genotypów i szczepów.
Równolegle odbyła się część dotycząca bydła mlecznego. O prewencji i rozwiązywaniu problemów mastitis w praktyce opowiedział prof. dr Theo Lam.
Średni odsetek wyleczeń zapaleń wymienia wywołanych przez gronkowca złocistego wynosi 40 proc. i zależy on od wieku krowy, liczby komórek somatycznych (LKS) w mleku oraz liczby zainfekowanych ćwiartek.
Jak podkreślił ekspert pierwszą linią obrony przed mastitis są zwieracze strzykowe. Dlatego hodowca powinien zadbać o ich kondycję. Drugą linią obrony są białe krwinki, których zadaniem jest unieszkodliwienie bakterii chorobotwórczych.
O pułapkach diagnostycznych i terapeutycznych w leczeniu infekcji wymienia dr n. wet Sebastian Smulski. Podkreślił on, że o efektywności leczenia infekcji wymienia decyduje szybkość rozpoczęcia terapii, a także rozpoznanie bakteriologiczne i wrażliwość bakterii na antybiotyki. Zależy ona również od tego czy lek ma dobre właściwości penetrujące i czy stosowana jest równocześnie terapia uzupełniająca.
Na zakończenie spotkania lek. wet., specjalista chorób i rozrodu przeżuwaczy Tomasz Jankowiak przedstawił programy naprawcze jakości mleka w zależności od wykrytego patogenu.
Dr Jankowiak przypomniał, że mastitis jest najbardziej kosztowną chorobą w przemyśle mleczarskim, a straty wynikające z infekcji według badań przeprowadzonych w 1996 r. wynoszą około 1,8 mld dolarów rocznie.
Wykładowca porównał infekcje wymion spowodowane przez różne patogeny. Gdy mastitis jest wywołane przez Escherichia coli najczęściej dochodzi do ostrej infekcji wymienia, a w drugiej połowie laktacji objawy są łagodne, albo nie widać ich wcale. Jednocześnie w mleku zbiorczym LKS jest niska.
Z kolei w ćwiartkach zainfekowanych przez Streptococcus uberis poziom LKS przekracza 500 tys w 1 ml mleka, a po 2-3 tygodniach spada. Dodatkowo 10 proc. zainfekowanych krów ma gorączkę i trudno jest rozpoznać po objawach z jaką bakterią mamy do czynienia.
