Wybija się zdrowe świnie, a dziki chodzą po lasach. Starostowie mają dość
fermy_swin
W 2009 roku utworzono m.in. fundusz promocji mięsa wieprzowego. Foto_Mirosław Lewandowski
Starostowie czterech powiatów z województwa lubelskiego apelują do premier Beaty Szydło o podjęcie natychmiastowych działań w związku z afrykańskim pomorem świń.
– Sytuacja jest tragiczna. Uważamy, że ministrowie rolnictwa i środowiska nie prowadzą właściwych działań. Dlatego w liście do pani premier zwracamy się z prośbą, aby stanęła na czele sztabu kryzysowego, bo pełnomocnik rządu powołany do tych zadań sobie nie radzi – mówi starosta bialski Mariusz Filipiuk w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim".
Pod apelem podpisali się jeszcze starostowie powiatów radzyńskiego, parczewskiego i włodawskiego, gdzie też stwierdzono ogniska ASF. W samym tylko powiecie bialskim w tym roku wykryto już 38 ognisk tego wirusa.
– Ponad 1320 rolników złożyło już deklaracje o rezygnacji z hodowli trzody. A program bioasekuracji minister rolnictwa wprowadził za późno, gdy rolnicy złożyli już oświadczenia. Ten program powinien ruszyć rok temu, gdy pojawiły się pierwsze ogniska ASF – grzmi Filipiuk.
Starostowie domagają się natychmiastowych skoordynowanych działań, bo dotychczasowe to ich zdaniem "pozoracje".
– W powiecie włodawskim rolnicy, którzy musieli ubić trzodę, nie dostali jeszcze rekompensat. Ludzie inwestowali w gospodarstwa, zaciągnęli kredyty, a przeprofilowanie gospodarstwa to potężne nakłady – mówi starosta Andrzej Romańczuk.
Samorządowcy mają ponadto wiele zastrzeżeń do działań związanych z odstrzałem dzików, które są głównym nosicielem ASF. – W tym roku odstrzał na terenie województwa lubelskiego jest na poziomie 28 proc. To skandal. Wybija się ludziom zdrowe świnie, a dziki chodzą w lasach. Ten odstrzał powinien sięgać 70-80 proc. To możliwe, ale brak jest koordynacji we władzach Polskiego Związku Łowieckiego – przekonuje na koniec Filipiuk na łamach dziennika.
- Książki warte polecenia: Sygnały świń
źródło: "Dziennik Wschodni"
