Copy LinkXFacebookShare

Elektroniczne nosy sprawdzą zapachy z hodowli? Trwają prace nad ustawą

Jak ocenić, czy obiekt – na przykład ferma hodowlana – jest zbyt uciążliwy zapachowo? Resort środowiska wciąż pracuje nad przepisami i prawdopodobnie "zaangażuje" w to… elektroniczny nos.

Brzydkie zapachy m.in. z hodowli zwierząt, zwłaszcza tych przemysłowych, to powód licznych skarg i protestów społecznych. Lokalne konflikty na tym tle ciągną się latami, a władze, od których społeczności oczekują rozwiązania zazwyczaj rozkładają ręce z bezradności.

Temat ten został poruszony podczas lipcowego spotkania mieszkańców Mławy z Henrykiem Kowalczykiem, ministrem środowiska. To w regionie gorąca sprawa bowiem powiat mławski charakteryzuje się już sporym zagęszczeniem dużych obiektów inwentarskich, zwłaszcza potężnych kurników. A są zakusy przedsiębiorców, by stawiać kolejne.

Polityk – cytowany przez portal naszamlawa.pl – przyznał, że jest to problem, który narasta. I choć z rosnącego eksportu żywności należy się cieszyć, to już usytuowanie dużych hodowli w pobliżu budynków mieszkalnych może martwić. Zdaniem szefa resortu w decyzjach środowiskowych wydawanych obowiązkowo dla takich inwestycji często brakuje zabezpieczenia warunków społecznych.

– Jest teraz projekt, by jednoznacznie określać usytuowanie i odległość takich budynków od zabudowań mieszkalnych. To będzie poza dyskusją. Odległość będzie uzależniona od DJP (tzw. dużych jednostek przeliczeniowych – red.). Będzie to dotyczyło wszystkich hodowli. To chcemy ustalić w pierwszym etapie – wyjaśnił Kowalczyk.


Przypomniał, że w resorcie trwają prace nad ustawą o uciążliwościach zapachowych, czyli tzw. odorową. Problemów do rozwiązania urzędnikom jednak nie brakuje. – Były różne pomysły, m.in. wykorzystania wąchaczy, czyli ludzi, którzy by określali zapachy. Ale nie wyobrażam sobie w Polsce subiektywnych wąchaczy, od których będzie zależało być albo nie być fermy czy zakładu – stwierdził minister.

Zdradził przy okazji, że na Politechnice Warszawskiej jeszcze w tym roku mają się zakończyć prace nad tzw. elektronicznym nosem. To pewien zespół detektorów chemicznych reagujących na różne rodzaje cząstek zawartych w otoczeniu oraz różne ich cechy.

– Jeśli mamy cokolwiek regulować to musi być zmierzalne. Oczywiście nie wszystkie zapachy da się tym wyłapać, ale przynajmniej te podstawowe związki: metan, siarkowodór, da się zmierzyć. Wprowadzenie norm spowoduje kontrole i egzekwowanie deklaracji z decyzji środowiskowych – zapewnił Henryk Kowalczyk.

Zapowiedział ponadto wzmocnienie inspekcji ochrony środowiska, zwiększenie liczby kontroli oraz zniesienie obowiązkowego uprzedzania przedsiębiorcy na tydzień przed kontrolą.
 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”