Copy LinkXFacebookShare

Eliminuje ze stada agresywne limousine

Hodowlą bydła mięsnego rasy limousine zajmuje się od 2015 r. Podczas selekcji zwierząt zwraca uwagę nie tylko na odpowiednie ich pochodzenie i pokrój, ale przede wszystkim na temperament. 
 
Emil Wawrzonkiewicz wraz z żoną Anną od 7 lat prowadzą rodzinne gospodarstwo we wsi Nowy Secymin w woj. mazowieckim.
 
Wcześniej jego rodzice utrzymywali 30 krów mlecznych i specjalizowali się w produkcji mleka. Na przełomie lat wszystkie krowy zostały pokryte nasieniem buhaja mięsnego limousine i tak zaczęło się krzyżowanie wypierające. 
 
Hodowcy napotkali jednak na duży problem, który był związany z mastitis u krów. Mamki produkowały tak dużo mleka, że cielęta nie były w stanie go wypić, co w wielu przypadkach kończyło się zapaleniami wymion.
 
Dlatego Emil Wawrzonkiewicz postanowił sprzedać wszystkie zwierzęta i zająć się hodowlą czystorasowych limousune. W tym celu sprowadził pięć krów cielnych od rolnika spod Kielc.
 
– W związku z możliwością skorzystania z dofinansowania na restrukturyzację małych gospodarstw w wysokości 60 tys. złotych zdecydowaliśmy się na zakup 10 jałówek. W ich poszukiwaniu zjeździłem całą Polskę wzdłuż i wszerz. Po dwóch tygodniach trafiłem do hodowli Alojzego Nowaka z okolic Nakła nad Notecią, skąd kupiłem 10 jałówek w wieku 19 miesięcy i średniej wadze 700 kg – mówi hodowca.
 
Głównymi kryteriami przy wyborze zwierząt był spokojny temperament, dobre pochodzenie oraz odpowiedni pokrój. Dlatego rolnik szukał jałówek z małych hodowli, gdzie miały one stały kontakt z człowiekiem i przez to nie były dzikie i agresywne. 
 
Obecnie w gospodarstwie znajduje się 15 mamek, jeden buhaj rozpłodowy oraz 3 jałówki w wieku około 12 miesięcy, a także cielęta. Zwierzęta zimą przebywają w murowanej oborze na głębokiej ściółce, a od maja do pojawienia się pierwszego śniegu są utrzymywane na pastwisku. Z kolei na noc są wpędzane do kwatery, która znajduje się przy oborze.
 
Mamki są kryte naturalnie. Hodowca prowadzi również sezonowość kryć, co ułatwia mu obsługę stada i zmniejsza koszty żywienia zwierząt. Zazwyczaj buhaj jest łączony z samicami w połowie maja i zostaje z nimi do końca września. 
 
Krowy cielą się w oborze pod nadzorem monitoringu, a większość porodów przypada na przełomie stycznia i lutego. Hodowca zapisuje wszystkie dane dotyczące przebiegu porodów, co ułatwia mu prowadzenie świadomej selekcji zwierząt. 
 
Jedną z czynności, którą wykonuje rolnik po porodzie, jest podstawianie cieląt do mamek, aby jak najszybciej napiły się siary. W ten sposób dochodzi do stymulacji i wytworzenia oksytocyny, która wpływa na naturalne oczyszczenie i obkurczenie się macicy. 
 
Najczęściej mamki trafiają wraz z potomstwem do indywidualnych kojców, gdzie przebywają prze 7 dni, a następnie wracają do stada. Cielęta od pierwszego dnia po porodzie mają dostęp do paszy stałej typu musli z dodatkiem gniecionego ziarna pszenicy i jęczmienia oraz całego ziarna owsa. Pasza ta jest stosowana do około 6 miesiąca życia. 
 
Młode zostają przy mamkach do około 8 miesiąca życia. Hodowca stara się tak ustawić sprzedaż odsadków, żeby były one zabierane do 2-3 dni po odsadzeniu. Dzięki temu ogranicza stres krów, które gdy słyszą swoje potomstwo stają się niespokojne i nerwowe. 
 
Emil Wawrzonkiewicz w najbliższych planach ma dalszą pracę nad pokrojem zwierząt, aby uzyskać jeszcze większy kaliber. Chce on również brać czynny udział w wystawach zwierząt hodowlanych. Został on wyróżniony w Ogólnopolskim Konkursie Producent Bydła Mięsnego Roku 2021 w kategorii producent odsadków. 
 
Więcej informacji na temat hodowli Emila Wawrzonkiewicza znajdziesz w kolejnym wydaniu magazynu "Hoduj z Głową Bydło"  nr 4/2022. ZAPRENUMERUJ

 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”