Copy LinkXFacebookShare

Hodowcy bydła zmagali się z wirusem i ustawą

Hodowcy bydła mięsnego mocno odczuli minione dwa lata. Ceny skupu żywca zmalały najpierw wskutek wybuchu afery w jednej z ubojni, później wskutek pandemii koronawirusa.

– To były dwa ciężkie lata sinusoidy. W 2019 r. w pierwszym półroczu na rynek oddziaływała afera w Kalinowie. Dopiero w drugim dzięki środkom pochodzącym z Funduszu Promocji Mięsa Wołowego i z Funduszu Promocji Mleka przeprowadziliśmy ogólnoeuropejską kampanię, która miała przywrócić zaufanie do polskiej wołowiny. To się udało – mówił Jacek Zarzecki, Prezes Zarządu Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego podczas debaty dotyczącej generowania zysku w chowie i hodowli bydła, trzody chlewnej oraz drobiu.

Debata odbyła się 3 marca w ramach Europejskiego Kongresu Menadżerów Agrobiznesu.

Początek 2020 roku był dobry pod względem cen skupu żywca wołowego. Niestety pandemia Covid-19 ponownie rozregulowała rynek.

– To był bardzo trudny rok. Po wybuchu pandemii zamknięty został rynek HoReCa, który buduje główną wartość takich rodzajów mięsa jak polędwica, rostbef czy antrykot. To spowodowało gwałtowny spadek cen w skupie, które trwały do maja. W tym miesiącu cena za wszystkie klasy wynosiła średnio 11,50 zł za kg – mówił Jerzy Wierzbicki, Prezes Zarządu Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

– Inspekcja Weterynaryjna bardzo szybko zareagowała na utrudnienia na granicach. Uruchomione zostały dodatkowe przejścia graniczne dla produktów rolno-spożywczych. Dzięki temu nie stały one w wielokilometrowych kolejkach – mówił Zarzecki.

Ceny skupu bydła w tym okresie były już poniżej stawek referencyjnych. Polska zwracała się z prośbą do Komisji Europejskiej o interwencję na rynku. Ona została uruchomiona, ale niestety okazało się, że jej mechanizm był przestarzały. Był on projektowany 20 lat temu i od tego czasu praktycznie nie był on użytkowany.

– W konsultacjach zwracaliśmy uwagę na słabości systemu prywatnego przechowalnictwa mięsa. Naszym zdaniem w ramach tego skupu należało gromadzić ćwierci z kością. Procedury administracyjne na to nie pozwoliły. W związku z tym skuteczność tego skupu była w Polsce śladowa – mówił Jerzy Wierzbicki.

Cena skupu bydła od czerwca zaczęła stopniowo i powoli rosnąć. Hodowcy niezbyt długo cieszyli się jednak z poprawy koniunktury.

– Wtedy nastąpił wrzesień i zrobiło się głośno o tzw. piątce dla zwierząt. Ceny skupu natychmiast spadły. Kolejne odbicie nastąpiło dopiero w listopadzie i grudniu – mówił Jacek Zarzecki dodając:

– W ubiegłym roku jednym z pozytywnych i dla nas, hodowców bydła, najistotniejszych zdarzeń był brak suszy. Przynajmniej z tego powodu nie musieliśmy sprzedawać zwierząt i zmniejszać obsady stada.

Hodowcy bydła, którzy najbardziej ucierpieli wskutek Covid-19 mogli się starać o tzw. pomoc finansową.

– Hodowcy mogli w jej ramach uzyskać do 30 tys. złotych. To dofinansowanie na pewno poprawiło rentowność wielu gospodarstw -podsumował Zarzecki.

Debata odbyła się na zakończenie pierwszego dnia Europejskiego Kongresu Menadżerów Agrobiznesu.

 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”