Copy LinkXFacebookShare

Zainwestował w roboty bo nie miał rąk do pracy

Pięć robotów udojowych, robot do podgarniania TMR-u oraz łańcuchowe zgarniacze obornika. To wyposażenie zmodernizowanej obory, która od czterech lat funkcjonuje w woj. wielkopolskim.
 
Gospodarstwo rodzinne położone w miejscowości Prochy w woj. wielkopolskim jest prowadzone przez Karola Matuszyka, żonę Kamilę, a także ojca Jana i mamę Ewę.
 
Rolnicy przez wiele lat posiadali około 35 krów mlecznych utrzymywanych w oborze uwięziowej. Zwierzęta były dojone za pomocą systemu przewodowego.
 
Następnie zaczęli oni powiększać stado w oparciu o jałówki pochodzące z własnej hodowli oraz kupili 30 krów od znajomego rolnika, który likwidował produkcję mleka.
 
– W momencie gdy zwiększyliśmy obsadę zwierząt do 86 krów, nakład pracy wzrósł. Nie mieliśmy ludzi do pomocy więc postanowiliśmy zmodernizować oborę i wyposażyć  ją w roboty – tłumaczył Karol Matuszyk.
 
Modernizacja trwała niemal dwa lata, a oficjalne otwarcie obory odbyło się w październiku 2015 r.
 
W budynku zainstalowano łączni pięć robotów udojowych firmy Lely. Cztery z nich doją krowy w laktacji, a jeden zwierzęta po wycieleniu. Za podgarnianie paszy odpowiada robot Lely Juno, a za usuwanie odchodów z ganków zgarniacze łańcuchowe.
 
Uruchamiają się one automatycznie co 30 minut przesuwając zanieczyszczenia do kanału poprzecznego, z którego trafiają do zbiornika zewnętrznego. 
 
Karol Matuszyk zainstalował również w oborze dodatkowy system chłodzenia krów. Składa się on z węży ogrodowych oraz dysz zamontowanych na suficie. Całość jest połączona w zamknięty układ i jest zasilana z kranu. 
 
W budynku zamontowano także automatycznie sterowane oświetlenie z funkcją nocną. Po określonej godzinie załącza się czerwone światło, które pozwala na obserwację zwierząt, ale nie zakłóca ich odpoczynku. 
 
Krowy mają również dostęp do czochradeł elektrycznych i poideł wannowych. 
 
Obecnie w gospodarstwie znajduje się łącznie 215 krów dojnych, a całe stado wraz z młodzieżą liczy niemal 350 sztuk. 
 
Krowy średnio w ciągu dnia są dojone 2,8 razy w odstępach sześciu godzin. Jeżeli dana sztuka nie podejdzie do robota w ciągu 12 godz. od ostatniego doju hodowca otrzymuje wiadomość na telefon i osobiście musi dopędzić krowę. 
 
Mleko pozyskane w robotach trafia systemem rur do zbiornika o pojemności 12 tys. litrów i jest odbierane co drugi dzień przez Strzelecką Spółdzielnię Mleczarską. 
 
Centrum zarządzania, czyli biuro zootechnika znajduje się na piętrze skąd można obserwować wszystkie zwierzęta. Przejście do każdego robota umożliwia pomost, który przebiega przez cały budynek. 
 
Dzięki niemu hodowca nie zakładając kaloszy może szybko dotrzeć do każdego robota nie brudząc butów. Jest on również doskonałym miejscem umożliwiającym obserwację krów, co ułatwia wychwytywanie rui.
 
Jak przyznaje Karol Matuszyk dzięki modernizacji i zrobotyzowaniu obory mógł on zwiększyć obsadę krów oraz uporał się z problemem braku pracowników.
 
Więcej na temat gospodarstwa Matuszyków znajdziesz w kolejnym numerze czasopisma Hoduj z Głową Bydło 4/2019 r. ZAPRENUMERUJ
 

 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”