Copy LinkXFacebookShare

HPAI zabójcą polskiego eksportu drobiu?

Kolejne ognisko grypy ptaków w Polsce oznacza pogłębienie kłopotów polskiego drobiarstwa, które i tak jest w złym stanie ze względu na epidemię koronawirusa.

– Ucierpi głównie nasz eksport. Już niektóre kraje trzecie wstrzymały import produktów drobiarskich z Polski. Należy oczekiwać dalszych restrykcji handlowych – mówi Katarzyna Gawrońska, dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

Unia Europejska w przypadku grypy ptaków stosuje regionalizację czyli wstrzymuje import drobiu jedynie z niewielkiego obszaru wokół ogniska choroby.

  • Nowe ogniska HPAI pogłębiają kryzys polskiego drobiarstwa
  • Państwa trzecie stanowią dla Polski jedyną szansę sprzedaży nadwyżki mięsa drobiowego
  • Państwa trzecie często nie uznają regionalizacji
  • Eksport drobiu z całej Europy do państw trzecich jest zagrożony
  • Głównym powodem kłopotów polskiej branży drobiarskiej jest pandemia koronawirusa

Państwa trzecie nadzieją, ale…

Państwa trzecie w przeciwieństwie do UE niestety prowadzą odmienną politykę. Często nie uznają regionalizacji i blokują eksport z całego kraju.

KIPDiP podkreśla, że mimo mniejszego udziału w polskiej sprzedaży eksportowej odbiorców z państw trzecich, w obecnej sytuacji rynki te stanowią jedyną szanse na sprzedaż nadwyżki towaru.

– Jeśli grypa ptaków zamknie polskim eksporterom ten kierunek sprzedaży to będziemy w opłakanej sytuacji. Taki scenariusz może się okazać szczególnie bolesny dla krajowych eksportów piskląt jednodniowych, jaj wylęgowych i mięsa drobiowego. Ewentualna utrata rynków globalnych będzie oznaczała przekreślenie szans na jakąkolwiek sprzedaż, nawet ze stratą – dodaje dyrektor KIPDiP.

Eksport drobiu z UE zagrożony

Analitycy KIPDiP przewidują, że rosnąca liczba zakażeń HPAI na terytorium państw członkowskich UE może skutecznie ograniczyć eksport drobiu i jaj na rynki światowe z całej Wspólnoty.

– Już jesteśmy świadkami blokowania importu drobiu żywego, jaj wylęgowych i produktów drobiarskich z państw unijnych przez władze krajów trzecich. Na odpowiedzialne prognozy jest jeszcze za wcześnie, nie lekceważylibyśmy jednak prawdopodobieństwa nagłego pojawienia się "nowych"” szoków podażowo-popytowych w skali europejskiej, ale i globalnej – ocenia Katarzyna Gawrońska.

HPAI stwierdzono w Polsce, Wielkiej Brytanii, Niderlandach, Niemczech, Belgii, Francji, Włoszech, Chorwacji, Słowenii, Irlandii, Danii i Szwecji.

Stosujmy bioasekurację!

KIPDiP apeluje, że teraz kluczowe jest stosowanie najbardziej rygorystycznych praktyk bioasekuracyjnych jakie są możliwe. Tylko odpowiednio roztropne zachowanie hodowców może ograniczyć do minimum negatywne następstwa pojawienia się wirusa w Polsce.

– Można to jednak uznać za marne pocieszenie, ponieważ nawet przy ograniczeniu negatywnych skutków grypy ptaków, sytuacja polskiego drobiarstwa będzie wciąż dramatyczna z uwagi na epidemię Covid-19. W tym kontekście należy wskazać, że na krajowym rynku drobiarskim mamy do czynienia z dramatycznym spadkiem przychodów ze sprzedaży eksportowej a hodowcy zmuszeni są sprzedawać żywiec w cenach, których nie pamiętają najstarsi drobiarze tj. znacznie poniżej progu opłacalności – mówi Gawrońska.

Co niszczy polskie firmy drobiarskie?

Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz przeprowadziła analizy. Wynika z nich, że polskie firmy sprzedają niemal tyle samo mięsa co w zeszłym roku, mniej zaledwie o 2,6%, ale po zdecydowanie niższych cenach. Średniorocznie jest ona mniejsza o niemal 11%.

Firmy drobiarskie w efekcie sprzedają do najważniejszych partnerów handlowych jak Niemcy, Wielka Brytania czy Francja, nawet więcej towaru niż w ubiegłym roku. Jednak jest on istotnie tańszy. Analitycy KIPDiP obawiają się, że te analizy i statystyki pokazują jedynie wierzchołek góry lodowej.

Izba uważa, że ujemne marże na sprzedaży zagranicznej ma większość zakładów drobiarskich w Polsce.

– Z ekonomicznego punktu widzenia warte odnotowania wydaje się to, że rynek rozpoczął proces samoregulacji. Mamy na myśli fakt, że niektóre ubojnie nie chcą żywca. Analogicznie, producenci nie chcą odbierać piskląt, a wylęgarnie jaj. To zjawisko na razie dotyczy jednak tylko  mniejszych i średnich uczestników rynku. Te decyzje powodują jednak zatory płatnicze oraz postępującą dysfunkcjonalność rynku – komentuje dyrektor KIPDiP.

Winny jest Covid-19

KIPDiP przypomina, że głównym powodem kłopotów polskiej branży drobiarskiej, jest pandemia koronawirusa. Problemy gwałtownie zaczęły narastać pod koniec pierwszego kwartału tego roku, gdy państwa europejskie zadecydowały o ograniczeniu działalności sektora HoReCa.

Izba zwraca uwagę na fakt, że polskie drobiarstwo mięsne pracuje na dwóch równorzędnych silnikach tj. konsumpcji wewnętrznej i eksporcie. Aby równoważyć podaż mięsa na rynku wewnętrznym, około połowa wyprodukowanego w Polsce mięsa musi wyjechać na eksport.

Uzależnienie od eksportu z jednej strony przez lata było kluczowym czynnikiem wzrostu. Z drugiej strony, paradoksalnie, okazało się największym zagrożeniem, co doskonale pokazała pandemia Covid-19.

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”