Mieszkańcy chcą zablokować budowę potężnych kurników
drob_wybieg
Fot. Mirosław Lewandowski
Zaledwie kilkadziesiąt metrów od budynków mieszkalnych w Żerocinie (pow. bialski, woj. lubelskie) inwestor chce wybudować cztery kurniki (140×40 metrów każdy) na kilkadziesiąt tysięcy sztuk drobiu. Mieszkańcy wsi są oburzeni i apelują do wójta, aby zablokował inwestycję.
Budowa kurzej fermy jest przygotowywana od dłuższego czasu, a prywatny inwestor już rozpoczął oficjalną procedurę w tym zakresie.
Swój zdecydowany sprzeciw w petycji do wójta gminy Drelów wyraziło ponad 400 mieszkańców Żerocina, którzy obawiają się nie tylko odoru, ale przede wszystkim degradacji ekologicznej otoczenia fermy, a także zniszczenia lokalnych dróg przez ciężarówki, które będą transportowały drób.
– Są miejsca, gdzie mogą takie kurniki być, a nie w środku wsi. Wieś chce żyć. Taka inwestycja nie powinna powstać 35 metrów od budynków mieszkalnych i niecałe 400 metrów od szkoły. Cała wieś jest przeciwna. To będzie i ruch samochodów, i hałas. Nie mówię już o niszczeniu dróg – mówią w rozmowie z Polskim Radiem Lublin mieszkańcy wsi.
Piotr Kazimierski, wójt gminy Drelów odpowiada, że w związku z budową ubojni drobiu w pobliskim Międzyrzecu Podlaskim wielu inwestorów jest zainteresowanych budową kurzych ferm na terenie gminy. – Ale tak się jakoś dziwnie składa, że odbywa się to bez jakichkolwiek konsultacji z mieszkańcami – zaznacza.
Wójt jest organem, który na początku wydaje, na wniosek zainteresowanego inwestora, decyzję środowiskową, a później ewentualnie decyzję o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu.
Decyzja środowiskowa jest poprzedzona nie tylko uzgodnieniami z innymi instytucjami, ale wymaga także dokładnej analizy, jeżeli chodzi o czynnik społeczny. – Bowiem decyzja musi także uwzględniać ten element środowiska, jakim są ludzie. Jeśli te wnioski będą oprotestowywane, nie widzę możliwości, żebym mógł taką decyzję wydać – tłumaczy w rozmowie z Radiem Lublin wójt.
Włodarz gminy Drelów przyznaje, że nie jest co do zasady przeciwny budowie. – Mamy świadomość, że takie inwestycje muszą być lokowane w gminach wiejskich, ale należy wybierać lokalizację jak najmniej szkodzące samorządowi, oddalone od centrum miejscowości, w okolicach lasów czy nieużytków – tłumaczy Piotr Kazimierski.
– To jest moja własność i mój grunt. Projektuje sobie i buduję to, co ja mam życzenie, a nie to, co mają ludzie do powiedzenia. Dzisiaj dla ludzi nigdzie nie pasuje. Chcą, żeby nikt nie budował. Zajmuje się branżą budowlaną i każdemu nie pasuje, każdy ma sprzeciw. W miejscu gdzie mieszkam, mam fermę i mi to nie przeszkadza – odpowiada inwestor.
Mieszkańcy Żerocina planują utworzyć stowarzyszenie, którego celem będzie blokowanie drobiowej inwestycji.
źródło: Polskie Radio Lublin
- Książki warte polecenia: Sygnały brojlerów |Sygnały kur nieśnych

