Widmo bankructw w branży drobiarskiej
drob_grypa
Fot. Mirosław Lewandowski
Hodowcy drobiu apelują do rządu o pomoc. Z tak potężnym kryzysem branża podobno nie borykała się od wielu lat.
"Hodowcy alarmują, że bez pomocy rządu może dojść do fali bankructw. Andrzej Danielak, prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu, zapowiada skierowanie pisma do premiera i do ministra rolnictwa" – alarmuje "Nasz Dziennik".
– Zaproponuję, aby w celu ratowania bardzo poważnej gałęzi gospodarki rolnej powołać ciało, np. pod nazwą "Branżowe Porozumienie Kryzysowe", które mogłoby zacząć rozmawiać o rozwiązaniach systemowych zabezpieczających ekonomicznie i społecznie drobiarstwo w przyszłości – mówi ekspert gazecie.
W artykule wskazano, że konieczność znalezienia skutecznych rozwiązań to szansa na uniknięcie dramatu.
– Zbankrutują najsłabsi, czyli rodzinne gospodarstwa, które są wpisane do Konstytucji jako cel ustroju rolnego w Polsce – alarmuje Danielak. Jak wyjaśnia, koszt produkcji kilograma żywego kurczaka wynosi nie mniej niż 3,50 zł, ale bez uwzględnienia wszystkich występujących składników kosztowych.
– Wiele ubojni proponuje cenę zakupu 2 zł, a nawet niższą. Słyszałem nawet o 1,80 zł czy 1,60 zł za kilogram żywego drobiu. W takich przypadkach hodowca dokłada do każdego kilograma żywca – 1,50 zł i więcej – zauważa prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu.
Ministerstwo rolnictwa próbuje poprawić sytuację hodowców programem "Pomoc dla rolników szczególnie dotkniętych kryzysem COVID-19".
"Jednak czy to wystarczy? Maksymalna kwota, na jaką pozwalały przepisy UE, to 7 tysięcy euro na gospodarstwo" – zastanawia się "Nasz Dziennik".
- Książki warte polecenia: Sygnały brojlerów |Sygnały kur nieśnych


