Copy LinkXFacebookShare

Widmo bankructw w branży drobiarskiej

Hodowcy drobiu apelują do rządu o pomoc. Z tak potężnym kryzysem branża podobno nie borykała się od wielu lat.

"Hodowcy alarmują, że bez pomocy rządu może dojść do fali bankructw. Andrzej Danielak, prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu, zapowiada skierowanie pisma do premiera i do ministra rolnictwa" – alarmuje "Nasz Dziennik".


– Zaproponuję, aby w celu ratowania bardzo poważnej gałęzi gospodarki rolnej powołać ciało, np. pod nazwą "Branżowe Porozumienie Kryzysowe", które mogłoby zacząć rozmawiać o rozwiązaniach systemowych zabezpieczających ekonomicznie i społecznie drobiarstwo w przyszłości – mówi ekspert gazecie.

W artykule wskazano, że konieczność znalezienia skutecznych rozwiązań to szansa na uniknięcie dramatu.

– Zbankrutują najsłabsi, czyli rodzinne gospodarstwa, które są wpisane do Konstytucji jako cel ustroju rolnego w Polsce – alarmuje Danielak. Jak wyjaśnia, koszt produkcji kilograma żywego kurczaka wynosi nie mniej niż 3,50 zł, ale bez uwzględnienia wszystkich występujących składników kosztowych.

– Wiele ubojni proponuje cenę zakupu 2 zł, a nawet niższą. Słyszałem nawet o 1,80 zł czy 1,60 zł za kilogram żywego drobiu. W takich przypadkach hodowca dokłada do każdego kilograma żywca – 1,50 zł i więcej – zauważa prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu.

Ministerstwo rolnictwa próbuje poprawić sytuację hodowców programem "Pomoc dla rolników szczególnie dotkniętych kryzysem COVID-19".

"Jednak czy to wystarczy? Maksymalna kwota, na jaką pozwalały przepisy UE, to 7 tysięcy euro na gospodarstwo" – zastanawia się "Nasz Dziennik".
 



Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”