Copy LinkXFacebookShare

Lekarze weterynarii mają żniwa w sieci

Telemedycyna to niejedyny wygrany pandemii w zakresie ochrony zdrowia. Coraz częściej podobną zdalną opieką jak ludzi otacza się w Polsce zwierzęta. Globalnie w najbliższych latach wartość takich e-usług będzie rosła o 18 proc. rocznie.

"Rzeczpospolita" informuje, że pandemia i rosnąca popularność zdalnych konsultacji medycznych zmieniają nie tylko ochronę zdrowia człowieka, ale też rewolucjonizują sektor weterynaryjny.


"W ostatnim czasie światło dzienne ujrzało kilka projektów online skierowanych do właścicieli domowych pupili, a rynek wart w Polsce 2,2 mld zł otworzył się na e-klientów" – czytamy w dzienniku.

Dodano, że telemedycyna mocno zyskała na pandemii; trendowi nie oparł się również sektor weterynaryjny. "Dane Grand View Research wskazują, że wartość raczkującego na razie globalnego rynku zdalnej opieki nad zwierzętami sięgnęła w ub.r. niemal 120 mln dol." – podano.

Według prognoz w latach 2022-2030 ma rosnąć w tempie ok. 18 proc. rocznie. Cytowany przez "Rz" Marcin Maciąg, prezes Pets Diag, zauważa, że na początku pandemii, z uwagi na strach przed chorobą lub kwarantannę, weterynarze nad Wisłą odnotowali nawet o 40 proc. mniej pacjentów, ale jednocześnie, pod wpływem powszechnej samotności spowodowanej izolacją, coraz więcej osób decydowało się na przygarnięcie zwierzęcego towarzysza.

W konsekwencji, jak pokazują dane wyszukiwarki Google, przez całą pandemię notowano zwiększone zainteresowanie kategorią „weterynarz”.

Zdaniem Maciąga rynek weterynaryjny wyczuł tę niszę i zaczął odpowiadać na popyt. Podkreśla, że stało się to mimo wyraźnego sprzeciwu Prezydium Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej, które jeszcze w marcu 2020 r. uznało świadczenie usług weterynaryjnych za pośrednictwem internetu za niedopuszczalną praktykę.
 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”