Reklama
Mięso zwierząt karmionych hormonami trafi na rynek UE?
agro_tech_miesne_11_2
W niektórych krajach dopuszcza się stosowanie hormonów wzrostu w hodowli zwierząt. Foto_Mirosław Lewandowski
Hormony wzrostu są stosowane w niektórych krajach takich jak Kanada czy Stany Zjednoczone. Aby zadbać o interes konsumentów europejskich prowadzone są negocjacje dotyczące bezcłowego handlu, w tym sprowadzania mięsa zwierząt, u których stosowano hormony.
Unia Europejska negocjuje umowy z organizacją Mercosur zrzeszającą kraje Ameryki Południowej. Dotyczy ona handlu żywnością, który budzi obawy europejskich producentów mięsa, w tym wołowiny.
– W niektórych krajach standardy w chowie i hodowli zwierząt różnią się od unijnych, bo na przykład dopuszczają stosowanie hormonów wzrostu. W przypadku wymiany handlowej tak uzyskanymi produktami mięsnymi, równe warunki konkurencji nie byłyby zachowane – dla radiowej Jedynki komentował Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso.
Jak podkreślił specjalista przepisy weterynaryjne obowiązujące w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, są zupełnie inne niż w Unii Europejskiej, a powinny być takie same.
– Zwierzęta nie powinny być karmione hormonami wzrostu, powinny mieć zapewniony ten sam dobrostan co w Unii Europejskiej. W takiej sytuacji jesteśmy za tym, żeby pewne rezerwy uwolnić i by handel był w obie strony. Nie możemy natomiast dopuścić do tego, aby handel odbywał się na różnych warunkach, czyli żeby obowiązywały różne systemy wartości, różne systemy bezpieczeństwa żywności. Musimy dbać o interes konsumenta – podkreślił Choiński.
Według specjalisty mięso wyprodukowane z użyciem hormonów wzrostu być może jest bezpieczne i akceptowane przez amerykańskich konsumentów, ale nie przyjmie się w europejskich.
– Nie możemy dopuścić do tego, żeby zepsuć markę europejskiej żywności przez dopuszczenie pochodzącej z innych krajów, która nie spełnia tych samych standardów bezpieczeństwa żywieniowego – dodał Witold Choiński.
Zdaniem polskich rolników trzeba stosować te same standardy produkcji i wtedy warunki konkurencji będą podobne, albo ustalić dla krajów trzecich kontyngenty nie zagrażające europejskiemu rolnictwu.
