WHO sprawdza biobezpieczeństwo na fermach norek
norka_hodowla
Norki zostały prawdopodobnie zainfekowane koronawirusem przez zakażonych pracowników. Foto_wikipedia
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) sprawdza biobezpieczeństwo na fermach norek na całym świecie, aby zapobiec – jak to ujęła – dalszym "zjawiskom rozprzestrzeniania się" zmutowanego koronawirusa.
Maria van Kerkhove, dyrektor techniczna WHO do spraw COVID-19, ekspertka ds. chorób wirusowych i epidemii powiedziała w Genewie, że przenoszenie wirusa między zwierzętami i ludźmi budzi niepokój.
Zastrzegła przy tym, że mutacje (w wirusach) są normalne. Tego typu zmiany w wirusie śledzimy od początku.
Ryzyko było znacznie niższe u innych zwierząt hodowlanych niż u norek, które wydają się być znacznie bardziej podatne na infekcje – powiedział drugi ekspert WHO.
– Współpracujemy z biurami regionalnymi (organizacji) (…) tam, gdzie są fermy norek, i przyglądamy się bezpieczeństwu biologicznemu oraz zapobieganiu zjawiskom rozprzestrzeniania się – poinformowała van Kerkhove.
Mette Frederiksen, premier Danii poinformowała w środę o zamiarach rządu wybicia 15-17 mln norek na fermach z powodu znalezionej u tych zwierząt mutacji koronawirusa, który przeniósł się już na 12 osób, co – jak wyjaśniono – zagraża skuteczności przyszłej szczepionki dla ludzi.
– Wirus zmutowany u norek może stwarzać ryzyko, że przyszła szczepionka nie zadziała tak, jak powinna (…). Konieczny jest ubój wszystkich norek – zapowiedziała.
Zgodnie z wyjaśnieniami duńskich władz mutacja nie powoduje poważniejszych skutków u ludzi, ale obniża skuteczność ludzkich przeciwciał, co zagraża opracowaniu szczepionki na COVID-19.
Soumya Swaminathan, pełniąca funkcję głównego naukowca w WHO powiedziała jednak w piątek, że jest za wcześnie, aby wyciągać pochopne wnioski na temat skutków mutacji wirusa znalezionego u norek.
– Musimy poczekać i zobaczyć, jakie są konsekwencje, ale nie sądzę, że powinniśmy dochodzić do jakichkolwiek wniosków na temat tego, czy ta konkretna mutacja wpłynie na skuteczność szczepionki. W tej chwili nie mamy na to żadnych dowodów – zaznaczyła.
Według duńskiego resortu zdrowia ok. połowa z 783 przypadków zakażenia ludzi koronawirusem w północnej części kraju, gdzie są wielkie fermy norek, ma z nimi związek.
Kare Moelbak, przedstawiciel duńskiej agencji kontroli chorób zakaźnych (SSI) powiedział, że dalsze utrzymywanie hodowli norek stanowi wysokie ryzyko dla zdrowia publicznego tak w Danii, jak i za granicą.
Dania jest pierwszym w świecie eksporterem skór z norek, które są hodowane na 1500 fermach. Eksportuje rocznie 17 mln skór, z czego większość trafia do Chin i Hongkongu.
12 przypadków transmisji na człowieka zmutowanego wirusa wykryto w Jutlandii Północnej na północy kraju, gdzie skupiona jest największa liczba ferm hodowlanych. W czwartek wieczorem rząd ogłosił zamknięcie Jutlandii Północnej, aby zapobiec rozprzestrzenieniu się wykrytego na fermach zmutowanego koronawirusa na zwierzęta i ludzi. Według duńskich władz obecnie zainfekowanych wirusem jest 207 ferm, w ubiegłym miesiącu było ich 41.
W Szwecji na fermach norek podjęto środki ostrożności, nie wykryto do tej pory mutacji koronawirusa, jaką zaobserwowano w Danii.
- Książki warte polecenia: Sygnały brojlerów |Sygnały kur nieśnych|Sygnały racic|Rozród – Praktyczny przewodnik zarządzania rozrodem (Cow Signals)


