Budowa zapory na granicy dzieli nawet ministrów
dzik_wikipedia1
Fot. firmowe
Budowa płotu na wschodniej granicy miała ogromny sens 2-2,5 roku temu, kiedy ognisk ASF było mało. Teraz, kiedy wirus jest już w centralnej Polsce, trzeba się nad tym zastanowić – ocenił Henryk Kowalczyk, minister środowiska. Zapowiedział też większy odstrzał dzików.
Polityk w Radiu Plus był pytany o zasadność budowy ogrodzenia na wschodniej granicy Polski. Miałoby ograniczyć napływ dzików zakażonych wirusem afrykańskiego pomoru świń. Według szacunków resortu rolnictwa budowa płotu będzie kosztowała ok. 235 mln zł.
– Ten płot miał ogromy sens 2-2,5 roku temu, kiedy było kilka małych ognisk przy wschodniej granicy. W momencie, kiedy minęło tyle czasu, ja się zastanawiam nad celowością jego budowy – ocenił Kowalczyk. Zwrócił uwagę, że obecnie wirus ASF wykrywany jest u dzików w centralnej Polsce.
Minister dodał, że resort środowiska wskazał swoje wątpliwości ws. budowy, podobnie zrobiła też Komisja Europejska, która wskazała, iż ogrodzenie na wschodniej granicy Polski będzie ograniczało migrację zwierząt. – W tym momencie chcemy się skupić na tym, by efektywnie doprowadzić do redukcji populacji dzików – zapewnił.
Zwolennikiem budowy płotu jest za to resort rolnictwa. Wiceminister Jacek Bogucki niedawno przekonywał, że ogrodzenie jest potrzebne, to m.in. zalecenie ekspertów, ma pomóc w zwalczaniu ASF. Informował, że projekt w tej sprawie jest już po konsultacjach i w najbliższym czasie trafi pod obrady rządu.
- Książki warte polecenia: Sygnały świń
