Copy LinkXFacebookShare

Dramat rolników. Wielu z nich już nie powróci do hodowli

Rolnicy z dnia na dzień stracili całe stada i nie mają się z czego utrzymać. Wielu z nich, po tym, co się wydarzyło, z pewnością nie powróci już do hodowli. To ocena sytuacji w powiecie mieleckim (woj. podkarpackim), ale tak może być w całej Polsce.

Mirosław Welz, główny lekarz weterynarii wziął udział w obradach radnych powiatu mieleckiego, poświęconych rozprzestrzeniającemu się afrykańskiemu pomorowi świń.
Według danych na 27 września na 54 ogniska choroby występujące na Podkarpaciu aż 51 dotyczyło właśnie powiatu mieleckiego.

– Spodziewaliśmy się przeniesienia choroby, jednak nie spodziewaliśmy się że uderzy z taką siłą, przyniesie tyle strat, tyle problemów, że wymagać będzie stosowania nadzwyczajnych środków – powiedział Welz.

Wymieniał działania przeciwdziałające przenoszeniu wirusa, jak poszukiwanie padłych dzików, odstrzał sanitarny, budowa ogrodzeń czy szkolenia z zakresu bioasekuracji. Jak wyliczano w powiecie mieleckim zlikwidowano 167 gospodarstw z 8626 świniami. Ubój prewencyjny dotyczył ponad 3 tys. zwierząt i 77 gospodarstw.

– W wielu przypadkach, po uboju prewencyjnym, w badaniach stwierdzono obecność wirusa. To dowodzi, że działania przynoszą skutek i pozwalają w porę zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby – zaznaczała Renata Kondrat, zastępca wojewódzkiego lekarza weterynarii.

Dodała, że ubój prewencyjny w gospodarstwach o specyfice takiej, jak w powiecie mieleckim, będzie nieunikniony. Gospodarstwa są bowiem położone blisko siebie, w niewielkich odległościach, ze średnią i małą obsadą.


Niestety, wszystko to wiąże się z dramatem wielu rolników związanych z hodowlą, którzy tracą dorobek życia.

– Jestem już trzecim pokoleniem, które w rodzinie prowadzi produkcję trzody chlewnej. Mogę powiedzieć, że to, co dzieje się dziś w powiecie mieleckim, nikomu się nawet nie śniło. Popularność i duże zagęszczenie gospodarstw w tym terenie wynikało z tego, że trzoda zawsze dawała pewne zyski. Dziś to wielka niewiadoma. Znam rolników, prowadzących zarówno duże i małe gospodarstwa, którzy z dnia na dzień stracili całe stada i dziś nie mają się z czego utrzymać. Wielu z nich, po tym, co się wydarzyło, z pewnością nie powróci już do hodowli – mówił w imieniu podmieleckich gospodarzy Wojciech Naprawa, przewodniczący powiatowej rady Podkarpackiej Izby Rolniczej.

Pod znakiem zapytania stanęła także dalsza działalność grup producenckich, o czym podczas sesji mówił Leszek Bukowski, prezes Grupy Producenckiej Tucz-Bor, działającej na terenie powiatu od 21 lat. – Dziś wygląda na to, że to nasze ostatnie podrygi. Zdarza się, że świnie sprzedajemy w cenie 1,80 zł za kilogram – stwierdził.

Podczas spotkanie mówiono też o różnych formach pomocy dla rolników, zwłaszcza tych dotkniętych problemem rozprzestrzeniającego się ASF. – Mielecka wieś walczy obecnie z dużym dramatem. Cieszę się, że padło tu dziś wiele propozycji pomocy dla rolników; że podejmowane są działania ukierunkowane nie tylko na rzecz zwalczenia ognisk, ale również późniejszej odbudowy gospodarstw rolnych – podkreślał starosta Stanisław Lonczak.
 

  • Więcej informacji na temat hodowli trzody chlewnej znajdziesz w najnowszym wydaniu magazynu "Hoduj z Głową Świnie". ZAPRENUMERUJ

źródło: powiat-mielecki.pl

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”