Reklama
Opłacalność produkcji spada, a świń jest coraz mniej
material_hodowlany_tuczniki_trzoda_chlewna_7
W wyniku niskiej opłacalności likwidowane są kolejne stada trzody chlewnej. Foto_Remigiusz Kryszewski
Brak opłacalności produkcji i rozchwianie globalnego rynku. Są to główne powody wstrzymania inwestycji, a nawet likwidacji stad trzody chlewnej.
Chlewnie w Polsce pomału pustoszeją. Coraz więcej rolników woli sprzedać zboża niż przeznaczyć je na pasze dla świń. Likwidacja kolejnych chlewni to efekt niskich cen oraz nieprzewidywalnego i rozchwianego globalnego rynku.
Marcin Skalski w Zielonce w gminie Sośno prowadzi rodzinne gospodarstwo. W jego planach był rozwój produkcji wieprzowiny w cyklu zamkniętym.
– Już nie chcemy zwiększać produkcji, bo nie zamierzamy dopłacać. Mamy 114 loch, chcieliśmy rozbudować chlewnię, by zmieściło się 180 loch. Ale obserwując to, co się dzieje na rynku, zmieniliśmy plany – tłumaczył dla pomorska.pl hodowca.
W jego okolicy jest coraz mniej gospodarstw zajmujących się produkcją trzody chlewnej. Gospodarz chciał nastawić się na produkcję prosiąt, ale obawia się, że nie będzie miał na nie klientów.
Według danych Urządu Statystycznego w Bydgoszczy pogłowie trzody chlewnej w woj. kujawsko-pomorskim w grudniu 2020 r. wyniosło 1 142 695 sztuk. 10 lat wcześniej było o 636 976 sztuk wyższe.
Trend ten można zaobserwować w całym kraju. W grudniu 2010 r. krajowe pogłowie świń wynosiło 14 775 694 sztuk, a po 10 latach było o ponad 3 mln mniejsze.
Pod koniec 2015 r. ogólnopolskie dane były jeszcze gorsze, ponieważ pogłowie wynosiło zaledwie 10 590 202 sztuk.
– Rezygnuję z trzody, zboże sprzedam, będę miał mniej pracy i lepiej na tym wyjdę. Ale jest mi przykro, bo produkcją tuczników zajmowaliśmy się od pokoleń. Przyzwyczailiśmy się do świńskich górek i dołków, ale dziś wszystko stanęło na głowie, bo przez globalizację rynków sytuacja w Chinach albo w Niemczech decyduje o cenach za świnie z Kujaw. No i jeszcze zagrożenie afrykańskim pomorem świń sprawia na całym świecie coraz większe komplikacje – skomentował dla pomorska.pl rolnik.
Stwierdził on, że jeżeli kiedykolwiek wróci do produkcji wieprzowiny to tylko w systemie nakładczym, gdzie ryzyko jest mniejsze.
– Niewielu rolników wróci do produkcji wieprzowiny. Jeśli się na to zdecydują to większość z nich będzie przechodzić na system chowu nakładczego, to źle to wróży polskiej hodowli – dla pomorskiej.pl skomentował Jan Biegniewski, wiceprezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS”.
Według Eugeniusza Tarkowskiego, właściciela firmy skupującej żywiec rzeźny, szczególnie rolnicy posiadający małe gospodarsta rezygnują z produkcji trzody chlewnej. Niektórzy z nich tylko zmniejszają obsadę w chlewniach, by móc skorzystać z tzw. dopłaty dobrostanowej.
Jeśli będą nadal rosnąć ceny pasz, a nie stawki za tuczniki, to i tak likwidacja zwierząt jest nieunikniona.
- Więcej informacji na temat hodowli trzody chlewnej znajdziesz w najnowszym wydaniu magazynu "Hoduj z Głową Świnie". ZAPRENUMERUJ
