Reklama
Produkcja warchlaków w cyklu otwartym to jego specjalność
warchlaki_produkcja_prosiat_trzoda_chlewna_3
Piotr Tomczak posiada 200 macior rasy danbred i zajmuje się produkcją prosiąt. Foto_Remigiusz Kryszewski
Stado podstawowe liczy 200 macior rasy danbred, od których hodowca uzyskuje średnio po 17 prosiąt w miocie. Sprzedaje je w wadze 30 kg i w wieku 10-11 tygodni, a wybrakowane sztuki tuczy do masy 100-110 kg.
Piotr Tomczak z miejscowości Cieśle Wielkie z woj. wielkopolskiego w 2014 r. zainwestował i wybudował nową chlewnię, a stare budynki zmodernizował. Postanowił również zmienić kierunek produkcji i zamiast tuczem zająć się sprzedażą warchlaków.
Rolnik zlikwidował stare stado i sprowadził z Danii loszki rasy danbred. Są one utrzymywane średnio przez 5-6 miotów. Najczęstszą przyczyną ich brakowania jest duża różnica wagowa między urodzonymi prosiętami, problemy przy porodach oraz obrzęki stawów.
Remont stada odbywa się raz na kwartał. Hodowca sprowadza wówczas z Danii grupę 25 loszek w wieku 22 tygodni. Przechodzą one kwarantannę oraz mają pobieraną krew i są badane w kierunku występowania chorób wirusowych.
– Maciory te są bardzo plenne i średnio w miocie dają po 17 prosiąt. Na drugi dzień po porodzie segreguję mioty według wielkości i zostawiam przy matkach nie więcej niż 13 sztuk – tłumaczył Piotr Tomczak.
Nadwyżka prosiąt trafia do matek zastępczych. Ich potomstwo jest przenoszone do kojców, w których znajdują się automaty do odpajania pójłem. W gospodarstwie znajdują się dwa takie boksy obsługiwane przez dwa urządzenia. Łącznie pomieszczą one nawet 80 prosiąt.
Zwierzęta po ukończeniu czterech tygodni życia przechodzą do odchowalni, gdzie są utrzymywane w grupach po 40 sztuk. Warchlaki są sprzedawane w wadze 30 kg i w wieku 10-11 tygodni.
Rozród w gospodarstwie odbywa się wyłącznie przez inseminację. W tym celu hodowca utrzymuje dwa knury, od których regularnie pobiera nasienie. Następnie sprawdza jego jakość. Za pomocą mikroskopu kontroluje ruchliwość plemników, a przy użyciu refraktometru brixa gęstość nasienia.
Rozcieńcza je i miesza z odżywką i przechowuje w specjalnej lodówce nawet przez 5 dni. Przed inseminacją każdą porcję podgrzewa w łaźni wodnej do temp. 37 ºC. Jak wyliczył hodowca z jednego skoku knura można uzyskać średnio 25 porcji nasienia. Samce są również sprowadzane z Danii, a za sztukę trzeba zapłacić od 8 do 9 tys. złotych.
Ferma została wyposażona w paszociąg koralikowy, podłogi szczelinowe, wygrodzenia z desek PCV, nagrzewnice wodne zasilane z sieci centralnego ogrzewania oraz wentylację podciśnieniową. Powietrze jest zasysane do wnętrza za pomocą czerpni, a następnie trafia do korytarza głównego przez kanały znajdujące się pod gankami przejściowymi, a stamtąd do poszczególnych komór.
Aby dodatkowo schłodzić powietrze latem gospodarz na górnych ścianach każdej czerpni zamontował po dwie dysze od opryskiwacza, a całość połączył wężem ogrodowym. Umożliwia to obniżenie temperatury w chlewni o dodatkowe 4-5 ºC.
Piotr Tomczak planuje rozbudowę fermy tak, aby pomieściła ona 300 loch, co umożliwi sprzedaż w jednej partii nawet 500 prosiąt.
Więcej na temat fermy Piotra Tomczaka znajdziesz w kolejnym numerze czasopisma Hoduj z Głową Świnie 3/2018. Zaprenumeruj
- Książki warte polecenia: Sygnały świń
