Psy w walce z ASF to wciąż niewykorzystany potencjał
pies_1
Pierwsze ekipy psów szukających padłych dzików powstały we Wrocławiu i Kwidzynie. Foto_Beata Banaszak
Psy tropiące padłe dziki mogłyby realnie ograniczyć rozprzestrzenianie wirusa ASF, ale brak ogólnokrajowej koordynacji sprawia, że ich potencjał się marnuje.
Afrykański pomór świń (ASF) wciąż stanowi jedno z największych zagrożeń dla polskiego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego.
Mimo milionowych nakładów na bioasekurację i odstrzały dzików nadal brakuje skutecznej strategii, która pozwoliłaby ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa.
Narzędzie, które mogłoby realnie wspierać te działania, pozostaje w dużej mierze niewykorzystane. Mowa o psach wyszkolonych do odnajdywania padłych dzików, głównego rezerwuaru ASF w środowisku.
Psy tropiące dziki
– Psy szukające truchła dzików padłych z powodu wirusa ASF pracują. Od 2023 r., kiedy pomysł dopiero raczkował, liczba wyszkolonych zespołów znacząco wzrosła – mówi lekarz weterynarii Maciej Perzyna.
Pierwsze ekipy powstały we Wrocławiu i Kwidzynie. Dzięki szkoleniom opartym na niemieckiej metodyce oraz wsparciu finansowemu liczba zespołów systematycznie rosła. W woj. lubuskim działało nawet 30 aktywnych ekip.
Choć początki dawały nadzieję, w praktyce psy często były wykorzystywane tylko w jednorazowych akcjach, bez stałej koordynacji.
Brak ogólnokrajowego systemu
Kluczową barierą okazuje się brak krajowego systemu organizacji pracy takich zespołów. Obecnie o tym, czy pies zostanie wykorzystany, decydują wyłącznie lokalne powiatowe inspektoraty weterynarii.
– To nie jest zsynchronizowane na poziomie kraju. O tym, gdzie dany zespół pracuje, decyduje wyłącznie lokalny inspektorat – podkreśla Perzyna.
Efekt? Nawet wyszkolone psy często nie pracują tam, gdzie mogłyby realnie pomóc. Tymczasem doświadczenie zdobywane w terenie znacząco zwiększa ich skuteczność.
Modelowym przykładem wykorzystania psów tropiących padłe dziki jest woj. opolskie. Przez kilka lat zespół weterynarii systematycznie angażował wyszkolone psy, co pozwoliło zahamować rozwój ASF w regionie.
– Efekt był widoczny. Przez 2–3 lata praktycznie nie było tam chorych dzików. Niestety później, wskutek zmian personalnych, działania zarzucono i cała praca została zaprzepaszczona. Na szczęście obecne władze wróciły do skutecznych praktyk – komentuje Perzyna.
Czas na realną strategię
Eksperci są zgodni, psy tropiące padłe dziki mogą być jednym z najskuteczniejszych narzędzi w walce z wirusem ASF.
Jednak aby tak się stało, potrzebny jest spójny, krajowy system koordynacji i finansowania. Bez tego nawet najlepiej wyszkolone zespoły pozostaną niewykorzystanym potencjałem.
Więcej informacji na temat hodowli i produkcji trzody chlewnej znajdziesz w magazynie "Hoduj z Głową Świnie".
Nasz magazyn można zaprenumerować w tradycyjnej formie TUTAJ oraz w e-prenumeracie TUTAJ
