Copy LinkXFacebookShare

Uwaga, kłusownicy mogą roznosić ASF

W rozstawiane przez kłusowników wnykach chwytają się m.in. dziki. A – jak ostrzegają leśnicy – takie skłusowane zwierzęta nie są badane na obecność wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF) i trafiają do gospodarstw.

Strażnicy leśni z Nadleśnictwa Giżycko wraz z myśliwymi Koła Łowieckiego "Cyranka" w ramach tegorocznej edycji akcji "Wnyk" (przeprowadzonej 19 stycznia) wspólnie patrolowali lasy wokół rezerwatu przyrody "Nietlickie Bagno".

Zaledwie kilka godzin wystarczyło, by znaleźć i zdemontować aż 37 wnyków.

– W dwóch z nich znaleziono schwytaną zwierzynę. W pierwszym trafiono na młodą samicę jelenia, która miała wokół szyi zaciśniętą linkę. Ze śladów wynikało, że zwierzę próbowało wydostać się z pułapki przez parę dni – relacjonuje Sławomir Kowalczyk z giżyckiego nadleśnictwa.

Inna zastawiona przez kłusowników pułapka okazała się ostatecznie śmiertelna dla dużego odyńca (czyli samca dzika powyżej 4. roku życia). Co prawda jeszcze żył gdy go odnaleziono, ale stalowa plecionka owinęła mu się wokół gwizdu (ryja), poważnie raniąc i zadając ból. Niestety, zwierzę trzeba było uśpić.  

– Na miejsce wezwano policję i powiatowego lekarza weterynarii z Pisza. Zgodnie z zaleceniem lekarza i obowiązującymi procedurami dzika należało zabezpieczyć do badań na obecność wirusa ASF – wyjaśnia Kowalczyk.

Jak dodaje, tamtejsze obszary leśne, a zwłaszcza prywatne zadrzewienia śródpolne, w których znaleziono wnyki, są dobrze tak Straży Leśnej, jak i niestety miejscowym amatorom nielegalnego pozyskiwania dziczyzny.

W niektórych drzewach wnyki już wręcz "wrosły" w korę, stąd przekonanie leśników, że takie nielegalne polowania to tradycja przekazywana kolejnym pokoleniom.

– Przeciwdziałanie kłusownictwu jest szczególnie ważne w okresie, kiedy część województwa warmińsko-mazurskiego znajduje się w czerwonej strefie ASF, czyli w obszarze objętym ograniczeniami mającymi na celu zapobieganie rozprzestrzenianiu się choroby – wskazuje Sławomir Kowalczyk.

Niestety, osoby zabierające skłusowane i niezbadane mięso do swoich gospodarstw świadomie ignorują zagrożenie, jakie niesie ta choroba.

– Wśród mieszkańców okolicznych wsi nadal pokutuje przekonanie, że nie trzeba badać mięsa dzików. Często słyszymy, że wystarczy sprawdzić, czy dzik nie ma "sinego języka, jeśli nie, to jest zdrowy". To oczywiście nieprawda – podkreślają leśnicy.

Z uwagi na to wszystko na terenie giżyckiego nadleśnictwa ma być więcej patroli.

  • Informacje dotyczące afrykańskiego pomoru świń oraz tematy związane z hodowlą i produkcją trzody chlewnej można znaleźć w dwumiesięczniku "Hoduj z Głową Świnie" ZAPRENUMERUJ

 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”