Copy LinkXFacebookShare

Za to lekarz weterynarii będzie się tłumaczył przed prokuratorem

Zamiast do rolnika, lekarz weterynarii z Lubelszczyzny przez pomyłkę zadzwonił do dziennikarza i zapytał, czy ma podmienić próbkę krwi od świni z rejonu zagrożonego ASF. Gdy sprawa wyszła na jaw, lekarzem zainteresowała się policja i prokuratura.

10 września, tuż po godzinie 15 lekarz weterynarii świadczący usługi na rzecz Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej zadzwonił do dziennikarza "Wspólnoty Parczewskiej".

Zrobił to przez pomyłkę, bowiem redaktor nosi identyczne nazwisko jak rolnik, do którego lekarz zamierzał zadzwonić.

– Mamy uwalnianie gminy w tej chwili z tej zapowietrzonej strefy i mam u pana krew pobrać. Podłożyć od kogoś, czy będziemy się szarpać? – mówił weterynarz.

Prokuratura Rejonowa w Parczewie (woj. lubelskie) już wszczęła śledztwo w kierunku niedopełnienia obowiązków przez lekarza weterynarii.

– To jest koszmar – nie kryje swojego oburzenia Katarzyna Szczubiał z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Lublinie. – W takiej sytuacji powiatowy lekarz weterynarii jest zobowiązany powiadomić organy ścigania. I już to zrobił – zaznacza Szczubiał w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim". – Poinformował też rzecznika odpowiedzialności zawodowej – dodaje.

Incydent z udziałem lekarza weterynarii nie wstrzymuje w żaden sposób procesu "uwalniania z ASF" powiatu parczewskiego, gdzie występuje największe w Lubelskiem zagęszczenie gospodarstw utrzymujących świnie.

Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu zostaną zdjęte zakazy m.in. dotyczące przemieszczania się zwierząt i organizacji targów i wystaw – informuje "Dziennik Wschodni".

Czy po raz kolejny będą pobierane próbki do badań w gospodarstwach, w których robił to wspomniany weterynarz? O tym ma zdecydować powiatowa lekarz weterynarii w Parczewie.

  • Rozmowa telefoniczna lekarza weterynarii z dziennikarzem z dnia 10 września br.

AK.: Dzień dobry, Artur K…n się kłania, szefuniu. Mamy uwalnianie gminy w tej chwili z tej zapowietrzonej strefy i mam u pana krew pobrać. Podłożyć od kogoś, czy będziemy się szarpać?

Andrzej Dejneka: Nie bardzo rozumiem.

AK.: No wezmę od kogoś i podam jako próbkę od pańskiej świni. Czy przyjeżdżać i pobierać krew?

AD.: Wie pan z kim pan rozmawia?

AK.: Pan Dejneka?

AD.: No.

AK.: Nie z Piech?

AD.: Nie, nie, nie. Ze Wspólnoty proszę pana.

AK.: Aaaaaaaaaa. Przepraszam.

AD.: Nie ma za co. Bardzo ciekawie pan powiedział. Do widzenia.

(…)

źródło: Wspólnota Parczewska, Dziennik Wschodni

  • Tematy związane z hodowlą i produkcją trzody chlewnej można znaleźć w dwumiesięczniku "Hoduj z Głową Świnie" ZAPRENUMERUJ

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”