Firmy będą walczyć z państwowym koncernem w sądzie
energa_farma_wiatrowa
Energa postanowiła unieważnić 150 umów z firmami wiatrakowymi na zakup zielonych certyfikatów. Foto_Energa
Zaprzestanie przez Energę realizacji 22 umów na kupno zielonych certyfikatów godzi w podstawy systemu wsparcia branży OZE jako całości i grozi bankructwem wielu inwestorów – mówi multiportalowi Agropolska.pl Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
To reakcja na decyzję koncernu o uznaniu umów za nieważne i wystąpienie z powództwami do sądu.
PSEW opublikowało dziś w tej sprawie długo oczekiwane stanowisko branży energetyki wiatrakowej. Stwierdziło w nim, że z niepokojem przygląda się działaniom koncernu Energa podejmowanym w stosunku do producentów będących stronami umów sprzedaży zielonych certyfikatów.
"W ocenie PSEW zapowiedź Zarządu Energa-Obrót S.A. o zaprzestaniu realizacji umów oraz kwestionowanie ich ważności godzi w podstawy systemu wsparcia rozwoju odnawialnych źródeł energii ustanowionego w Polsce w 2005 roku (…) to kolejny krok znacząco osłabiający branżę OZE i stawiający wielu inwestorów wobec ryzyka bankructwa" – przekonuje stowarzyszenie.
PSEW przypomniało, że na skutek niekorzystnych zmian przepisów wprowadzonych w ostatnich latach, w tym tzw. ustawy odległościowej, branżę energetyki odnawialnej dotknął kryzys. Według stowarzyszenia, świadczą o tym dane Urzędu Regulacji Energetyki, który odnotował w pierwszym kwartale 2017 r. przyrost mocy zainstalowanej tylko o 62,5 MW, co jest wynikiem najgorszym od dekady.
W oświadczeniu, choć nie napisano tego wprost, PSEW nawiązało też do trybu prac legislacyjnych nad niedawną nowelizacją ustawy o OZE wiążącą wysokość tzw. opłaty zastępczej z rynkowymi cenami certyfikatów. Prace trwały jedynie dwa tygodnie, z pominięciem konsultacji z branżą i ekspertami.
"Dalszy rozwój sektora odnawialnych źródeł energii w Polsce będzie możliwy jedynie, gdy w proces stanowienia prawa, w ramach konsultacji publicznych, zaangażowane będą podmioty bezpośrednio zainteresowane, a skutki nowych regulacji będą poddawane rzetelnej ocenie" – stwierdziło PSEW.
Reakcję stowarzyszenia wywołała decyzja Grupy Energa sprzed półtora tygodnia, uznająca za nieważne 150 umów z lat 2007-2013 w sprawie zakupu zielonych certyfikatów od farm wiatrowych. Znalazły się wśród nich 22 kontrakty długoterminowe, w przypadku których spółka postanowiła wystąpić z powództwami sądowymi i arbitrażowym.
– Były po prostu skandaliczne. Niekorzystne dla naszej Grupy, nieodpowiedzialne, wręcz hazardowe. Opiewały na stałe wartości, które przy wahaniach na rynku, rozjeżdżały się jak 1 do 10. Czyli jeśli certyfikat kosztował na giełdzie ponad 20 zł, my musieliśmy za niego płacić nawet około 300 zł. Nie można było tego dłużej tolerować – wyjaśniał nam Daniel Obajtek prezes Energi.
Nieważność umów koncern uzasadnił niezastosowaniem procedury zamówień publicznych, co było – jego zdaniem – niezgodnie z prawem krajowym i unijnym.
Od tego czasu kilku właścicieli farm próbowało kontynuować umowy i sprzedać Enerdze kolejne świadectwa pochodzenia. Spotkali się jednak z odmową. Nieoficjalnie w branży OZE mówi się, że w tej sytuacji niektórzy inwestorzy wystąpią wobec koncernu z powództwami do sądu.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
Więcej z tej kategorii
Uwaga, ważny nabór wystartował. Gospodarstwa mogą pozyskać środki na inwestycje w OZE
„Mój Prąd” właściwie wyczerpany, nabór na „Energię dla wsi” też może być skrócony
Uważajcie przy „Czystym Powietrzu”! Inwestor został z niczym i ma zwrócić 60 tys. zł dotacji
