Copy LinkXFacebookShare

Protest w obronie wiatraków i tysięcy miejsc pracy

Energetyka wiatrowa to tysiące miejsc pracy. Rząd chce, żebyśmy wylądowali na bruku – mówili uczestnicy protestu, który odbył się dziś przed Sejmem. 1,5 tys. osób zamanifestowało swój sprzeciw wobec przygotowanego przez PiS projektu tzw. ustawy odległościowej.

Ma ona odsunąć wiatraki na 1,5-2 km od zabudowań, a w konsekwencji zablokować rozwój tego sektora OZE.

– Zielona energia ma w Polsce ogromny potencjał. W ciągu 10 lat mogłoby powstać kolejnych 130-190 tys. miejsc pracy. Tak się jednak nie stanie, jeśli Sejm przegłosuje niekorzystny projekt ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych – mówili organizatorzy protestu, przedstawiciele Stowarzyszenia Akademia Komunikacji Społecznej. 

Przypomnieli, że niedawno 195 państw podpisało pierwsze w historii porozumienie o wspólnym zwalczaniu niekorzystnych zmian klimatu.

– Nasz rząd po powrocie z Paryża odtrąbił swój sukces. A tak naprawdę przypisał sobie zwycięstwo dyplomacji francuskiej. Bo zamiast rozwijać OZE, chce w nieskończoność spalać węgiel, a tym samym zatruwać atmosferę. Tak się nie da. Świat odchodzi od paliw kopalnych na rzecz energetyki odnawialnej. Walczmy o to, by być częścią tego cywilizowanego świata – apelowali.

– Mówi się, że ludzie są przeciwni wiatrakom, ponieważ są szkodliwe dla zdrowia, hałasują, zabijają ptaki. Sprawdziliśmy to z pomocą naszych "zielonych" przyjaciół z Niemiec – mówili z kolei przedstawiciele Zielonych 2004. – W kraju tym żyją miliony ptaków. Rocznie w zetknięciu z wiatrakami ginie ich raptem 120. Tymczasem w Polsce każdego roku z powodu zatrucia powietrza umiera przedwcześnie 45 tys. osób – podkreślali. 

Piotr Biniek, jeden z organizatorów protestu przypomniał historię zachodniopomorskiej gminy Ostrowice. – Jej wójt błagał, żeby stanęły tam wiatraki. Podatki płacone przez inwestorów uratowałyby bowiem budżet gminy, który był w opłakanym stanie. Ze względu na Naturę 2000 w Ostrowicach nie było przemysłu – wyjaśniał.

– Inwestycje wiatrowe nie doszły do skutku. Władze gminy zostały odsunięte, za to pojawił się komisarz z jedynie słusznej partii. Dziś gmina praktycznie nie istnieje. Taki sam los może spotkać, inne, równie biedne gminy, którym odbierze się możliwość posiadania elektrowni wiatrowych – twierdził Biniek.

Grzegorz Brochocki, wójt gminy Dolice w powiecie stargardzkim przyznał, że w jego gminie od dawna planowana była budowa dwóch farm, w sumie około 40 wiatraków. – Spodziewaliśmy się z nich blisko 4 mln zł dochodu rocznie. Prace nad tą inwestycją zaczęły się już siedem lat temu. W końcu jesteśmy na finiszu i nagle funduje się nam taki pasztet, który całkowicie rozkłada nasze plany – nie ukrywał. 

– Za te 4 mln zł moglibyśmy zbudować rocznie np. 5 km dróg – mówił. – Premier Beata Szydło jeszcze niedawno była wójtem. Gdyby była nim nadal, dziś stałaby razem z nami. Niestety, chyba zapomniała skąd się wywodzi. Już nie pamięta, że w takich gminach też mieszkają ludzie, że chcą normalnie funkcjonować – podkreślał Grzegorz Brochocki.

– Wcześniej mówiliśmy, że obowiązująca ustawa o OZE jest zła. Wszyscy na nią narzekaliśmy. Tymczasem ona jakoś pozwala żyć. W przeciwieństwie do tego, co przygotowało PiS – przekonywał wójt gminy Dolice.

– Rząd zamknął się na warszawskich salonach i nie słyszy społeczeństwa. A przecież PiS szło do wyborów z hasłem "Służyć Polsce, słuchać Polaków". Czy dzisiaj posłowie tej partii nas słuchają? Na pewno nie. Projekt ustawy "odległościowej" blokuje rozwój małych gmin. A przecież to też Polska. My również mamy prawo do bezpieczeństwa, równych dróg, zachowania szkół – mówił Damian Szepelawy, sołtys wsi Szybowice w gminie Prudnik (woj. opolskie).

– To dopiero początek naszej walki o energetykę wiatrową w Polsce. Jeśli rząd nie zechce z nami rozmawiać, już wkrótce przed Sejmem będzie nas znacznie więcej – zapowiedział Wojciech Cetnarski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”