Copy LinkXFacebookShare

Minister będzie twardo walczył o wyrównanie dopłat bezpośrednich

– Nie ma żadnych powodów, żeby polscy rolnicy otrzymywali niższe dopłaty bezpośrednie, niż ich koledzy z Europy Zachodniej. Będziemy twardo walczyć o ich wyrównanie – powiedział w Brukseli Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa.

W stolicy Belgii odbyło się spotkanie unijnych ministrów ds. rolnictwa, którzy rozmawiali m.in. na temat przyszłości Wspólnej Polityki Rolnej po 2020 roku. Komisja Europejska prezentując w maju założenia przyszłego budżetu zaproponowała cięcia środków na rolnictwo.

Szef resortu powiedział, że wciąż otwarte pozostaje pytanie, jaki będzie kształt wspólnej polityki rolnej w przyszłym budżecie na lata 2021-2027.

– Słyszymy w Brukseli wielokrotnie, że cele stawiane przed przyszłą wspólną polityką rolną są celami ambitnymi. To jest odmieniane przez przypadki. Rozumiemy, że rolnictwo to nie tylko produkcja żywności, to też troska o bioróżnorodność, o klimat. (…) Jednak jak to wszystko realizować, jeśli budżet na rolnictwo będzie okrojony – wskazał.

Dodał, że ministrowie rolnictwa UE uważają, iż jest to niemożliwe do pogodzenia przy ograniczonych środkach.

Polityk dodał, że budżet WPR na lata 2021-2027 powinien być przynajmniej nie mniejszy niż ten, który jest na lata 2014-2020.

– Dopiero wtedy można myśleć o realizowaniu tych ambitnych celów, które stoją przed rolnictwem i obszarami wiejskimi Unii Europejskiej – wskazał.


Ardanowski zaznaczył, że Polska będzie zabiegać o to, żeby płatności bezpośrednie dla naszych rolników były identyczne jak w przypadku ich kolegów na zachodzie Europy. Jak mówił, kiedyś uzasadniono niższe dopłaty u nas niższymi kosztami produkcji.

– W tej chwili nie ma w Polsce niższych kosztów produkcji. Środki ochrony roślin, paliwo, inne środki związane z produkcją rolniczą są w cenach europejskich. (…) Jedyną przewagą była niższa cena siły roboczej, która też się wyrównuje. Twardo będziemy walczyć o wyrównanie dopłat bezpośrednich. Nie ma żadnych powodów – i to jest stanowisko premiera Mateusza Morawieckiego i całego rządu – żeby polscy rolnicy mieli niższe dopłaty, niż ich koledzy z Europy Zachodniej – powiedział.

Poinformował też, że dyskusja na poniedziałkowej Radzie UE ds. rolnictwa dotyczyła pomocy de minimis dla rolnictwa.

Minister tłumaczył, że pula środków w ramach tej pomocy dla rolników w Polsce wyczerpała się 7 listopada, m.in. ze względu na problem suszy. Jak mówił, mechanizm tej pomocy należy skorygować.


– Obejmuje 1 proc. wartości produkcji rolnej. (…) Następne środki będzie można uruchomić dopiero po nowym roku. Zgłosiłem to panu komisarzowi (ds. rolnictwa Philowi Hoganowi – PAP), inne kraje zresztą również ten wątek podniosły. Chodzi o to, aby podjąć wreszcie decyzję o zwiększeniu puli środków de minimis. Postulujemy, aby to było 2 proc. produkcji rolnej. Jakiś kompromis będzie tu potrzebny – powiedział Ardanowski. Dodał, że ze słów komisarza wynika, iż decyzja w tej sprawie zapadnie w grudniu.

Na spotkaniu, jak relacjonował, doszło do wymiany poglądów na temat sytuacji na poszczególnych rynkach rolnych.

– Wskazywano, że znaczna część rynków jest bardzo niestabilna. To jest problem rynku cukru. Dla Polski ważny, bo jesteśmy liczącym się producentem cukru buraczanego w Europie – wskazał.

Ministrowie podnosili również – jak tłumaczył – problem gwałtownego spadku cen jabłek i gruszek. Te kwestia dotyka nie tylko kraje Europy Środkowej, ale również np. Belgię.


Dodał, że dla Polski problemem jest też import zbóż, głównie gryki i kukurydzy, z Ukrainy. Import jest realizowany w ramach unijnych bezcłowych kontyngentów. Zboża trafiają do Polski ze względu na nasze położenie.

Dyskusja na spotkaniu dotyczyła też ASF. – W Polsce szczęśliwie ten problem zaczyna być ograniczany. Zgłosiliśmy do KE informacje o 60 gminach, gdzie choroba ustała i można zacząć przywracać produkcję trzody chlewnej. (…) Jednak problem w wielu krajach ciągle istnieje – wskazał.

Minister dodał, że w tym kontekście istotna jest kwestia "wymuszania regionalizacji" w rozmowach z krajami trzecimi, które są odbiorcami wieprzowiny, tak żeby nie cały kraj był obejmowany embargiem, co jest sprzeczne z prawem UE. Chodzi o to, aby móc eksportować z terenów, których choroba nie dotknęła.

Ardanowski powiedział również, że dyskusja dotyczyła mechanizmu interwencji na rynkach rolnych. Jego zdaniem w tym zakresie potrzebna jest reforma.

– Mechanizm powinien działać z mocy prawa, a nie poprzez składanie wniosków, kolejne dyskusje na kolejnych spotkaniach ministrów w kolejnych miesiącach. Często gospodarstwa bankrutują, a pomocy kryzysowej nie ma, chociaż są na to przeznaczone środki. Ten mechanizm powinien być automatyczny – zaznaczył.
 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”