Copy LinkXFacebookShare

Sprzedawcy żywności skarżą się na kontrole

Dostajemy kary za to, że produkty w sklepie nie mają składu i zawartości takiej, jak deklaruje etykieta. A przecież nie jesteśmy w stanie sprawdzić, co naprawdę jest w opakowaniu, bo do tego potrzebne jest laboratorium – skarżą się rzecznikowi praw obywatelskich (RPO) sprzedawcy.

W ich opinii stają się ofiarami nieuczciwej lub nierzetelnej działalności producentów. Bo to oni odpowiadają za oznakowanie towaru, który sprzedają, ale którego nie produkują.

Jak wskazuje rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, zgodnie z ustawą z 21 grudnia 2000 r. o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, inspekcja handlowa wymierza karę pieniężną każdemu, kto wprowadza do obrotu artykuły nieodpowiadające jakości handlowej określonej w przepisach o jakości handlowej lub deklarowanej przez producenta w oznakowaniu.

Kara może sięgać pięciokrotnej wartości korzyści majątkowej (uzyskanej lub która mogłaby zostać uzyskana przez sprzedaż tych artykułów). Nie może być jednak niższa niż 500 zł. Odpowiedzialność ma charakter administracyjny – bez znaczenia jest to, jak doszło do naruszenia prawa i czy nastąpiło to z winy umyślnej czy nie.

Jednocześnie obowiązkiem przedsiębiorcy jest wprowadzanie do obrotu produktów oznakowanych zgodnie z przepisami, w sposób rzetelny i niewzbudzający wątpliwości konsumenta. Ustawa o jakości handlowej nie definiuje pojęcia "wprowadzenia do obrotu". Według sądów administracyjnych pod tym pojęciem należy rozumieć każdego, kto dokonuje tej czynności, a zatem również sprzedawcę artykułu.

– Nie kwestionując zatem możliwości wydawania decyzji w przedmiocie nałożenia kary pieniężnej na sprzedawców niebędących producentami za wprowadzenie do obrotu nieprawidłowo oznakowanych artykułów, pragnę jednak zauważyć, że wątpliwości może budzić praktyka przeciwdziałania niewłaściwemu oznakowaniu produktów, która skupia się na kontroli sprzedawców, a nie producentów – opisuje Adam Bodnar.

Jego zdaniem to kontrola producentów może doprowadzić do wyeliminowania niewłaściwego oznakowania poprzez zmianę etykiety lub składu produktu. Natomiast kontrole sprzedawców nie prowadzą do tego celu. Nie chronią one także konsumentów przed dalszym naruszaniem ich praw.

Jak zaznacza rzecznik, Trybunał Konstytucyjny uznaje, że kara administracyjna nie jest odpłatą za popełniony czyn, lecz środkiem służącym zapewnieniu realizacji zadań administracji. Istotą tej sankcji nie jest celowe zadawanie dolegliwości, a przywracanie praworządnego stanu rzeczy.

Zatem karanie podmiotów wyłącznie dystrybuujących towary, które nie mogą przeciwdziałać naruszeniom prawa przez ich złe oznakowanie, nie odpowiada takiej roli sankcji administracyjnych.

– Trudno w tej praktyce stosowania prawa dopatrzeć się jakichkolwiek innych celów poza represją za fakt zakupu od producenta niewłaściwie oznakowanego towaru – uważa Bodnar.

Jak przypomina, inspekcja handlowa może odstąpić od wymierzenia kar pieniężnych w przypadku: niskiego stopnia szkodliwości czynu, niewielkiego zakresu naruszenia lub braku stwierdzenia istotnych uchybień w dotychczasowej działalności podmiotu. Z uzasadnień decyzji nadsyłanych przez skarżących do biura RPO wynika, że nie rozważano możliwości odstąpienia od kary.

Rzecznik podaje tu pewien przykłada. Otóż w jednej ze spraw chodziło o 6 partii kontrolowanych artykułów rolno-spożywczych o wartości… 2,20 zł. Inspektorzy nie analizowali zasadności odstąpienia od wymierzenia kary. Dlatego RPO nabrał wątpliwości natury generalnej co do interpretacji przez inspekcję pojęć "niewielki zakres naruszenia" i "niski stopień szkodliwości czynu".

O stanowisko w tej sprawie Adam Bodnar wystąpił do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz głównego inspektora jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych.

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”