
Case IH Magnum – trzy pokolenia
caseih_magnum
W gospodarstwie SGR Baszewice pracuje już trzecia generacja ciągników Case IH Magnum. Foto_RPT
Historia ciągników w SGR Baszewice, w woj. zachodnio-pomorskim zaczęła się od Magnuma 7240. – Ciągnik ten zakupiliśmy w latach osiemdziesiątych i sprzedaliśmy parę lat później w dobrym stanie. Widząc jak jest twardy kupiliśmy drugiego Magnuma 7240 w 1996 roku – mówi Piotr Radziun, pełnomocnik zarządu odpowiedzialny za prace polowe i park maszynowy.
Pierwszy kontakt pracowników SGR Baszewice z marką Case IH, miał miejsce podczas współpracy z jednym z dużych dilerów z Niemiec, który we wczesnych latach osiemdziesiątych oferował czerwone maszyny w Polsce. – Wtedy wypożyczaliśmy od nich pięć kombajnów. Współpraca układała nam się na tyle dobrze, iż zakupiliśmy w tej firmie obydwa 7240 wspomina Piotr Radziun. Wraz z upływem czasu zmieniali się też dilerzy. Pierwszego Magnuma 310 SGR Baszewice zakupił w szczecińskim oddziale Interhandlera. Natomiast nowsze ciągniki u obecnego dilera Agromarket Wiewiecko. – Choć to młody diler to szybko się uczą i współpracujemy z nimi chętnie, gdyż naprawdę podchodzą do obsługi posprzedażnej poważnie. Natomiast poprzedni diler Case IH, nazwy nie będę przytaczał, który już nie należy do sieci dilerskiej bardzo drogo nam sprzedawał części. Jesteśmy więc zdecydowanie zadowoleni ze zmiany – wyjaśnia pełnomocnik zarządu.
W Baszewicach wciąż pracują Magnumy kolejnej generacji – MX 170 i MX 230. Obecnie najcięższe prace polowe wykonują dwa Magnumy 310. Jak podkreśla Piotr Radziun, nie było przypadku, aby którykolwiek z nich miał dłuższy przestój serwisowy. Całości parku Magnumów dopełnia ciągnik Puma 230 CVX. Jest to pierwszy ciągnik z przekładnią bezstopniową. Marek Łazar, operator Pumy CVX, pytanie o oto czy przesiadłby się na ciągnik z mechaniczną przekładnią odpowiada szczerze, że wolałby już nie. Cóż, w sumie nie ma co się dziwić, człowiek łatwo przyzwyczaja się do lepszych warunków. Różnica w komforcie, na korzyść Pumy CVX, jest znaczna. Tym bardziej, że Matek Łazarz jest także operatorem kombajnów i jak sam mówi przyzwyczaił się do bezstopniowego regulowania prędkości jazdy przesuwaniem dźwigni.
Nie do sprzedania
Wciąż pracujący, najstarszy Magnum 7240 ma na liczniku prawie 4800 motogodzin. Jednak Piotr Radziun, machając ręką, mówił, żeby nie zwracać uwagi na obecny stan licznika, ponieważ już raz wskazał on swoją maksymalną wartość 10 000 motogodzin. Z zapisów w karcie pracy wynika, że ten Magnum w Baszewicach przepracował od nowości ponad 19 000 motogodzin. – Czy go sprzedamy? Nie, absolutnie, nie! Tak wdzięcznej maszyny nie będziemy się pozbywać, u nas popracuje do swojej emerytury. Zakładam, że zrobi jeszcze dwa razy tyle motogodzin, które ma teraz – z uśmiechem mówi Piotr Radziun.
Zdaniem Piotra Radziuna biorąc pod uwagę pracę na polu, różnic między 7240, a 310 nie ma zbyt dużych. Jednak są to już inne pokolenia ciągników. W 7240 wystarczą sprawne ręce i wiedza mechanika, który wie jaki czujnik wymienić. W nowych 310 już nie obędzie się bez laptopa serwisowego.
Każdy z Magnumów ma swoje specyficzne „czułe” miejsca. W 7240 jest to podnośnik. Jeśli będzie on wykorzystywany prawie do maksimum, to mogą pojawić się przecieki na siłowniku głównym, który wymaga trochę zachodu, aby go wyjąć.
Nie da się jednak ukryć, iż z racji coraz nowocześniejszych i bardziej wymagających pod względem mocy narzędzi jego miejsce na polu zajmą oba Magnumy 310, które gospodarstwo zakupiło w 2008 i 2011 roku. O stopniu ich wykorzystania może świadczyć iż pięcioletni 310 ma wypracowane prawie 6000 motogodzin. Zgadza się – wyjaśnia Piotr Radziun – U nas duże ciągniki wykręcają w sezonie ponad 1000 motogodzin. Piotr Radziun jest z Case'ami za pan brat, gdyż kierowanie pracą maszyn rozpoczął dopiero cztery lata temu, wcześniej kilka lat spędzając za kółkiem zarówno ciągników, jak i kombajnów.
Pod maską 7240 pracuje 8,3 litrowy Cummins C6T-830. Natomiast przekładnia ma 24 zsynchronizowane przełożenia do przodu i 6 do tyłu. Z racji wykonywania ciężkich prac polowych ciągnik ma dodatkowo dociążony przód. Jednak na czas lżejszej pracy transportowej obciążenie jest częściowo zdejmowane.
Bezorkowo z Magnumami
SGR Baszewice w coraz większym stopniu stawia na uprawę bezorkową, choć w dalszym ciągu część pól z łącznej powierzchni 2000 hektarów użytkowanych gruntów ornych odwracają dwa zawieszane pługi o pięciu korpusach każdy. Natomiast za uprawę bezorkową odpowiadają dwa agregaty talerzowo-zębowe Gregoire Besson, z których większy waży 13 ton. Dlatego pracujący z nim Magnum 310 ma co robić. Do tego dochodzi jeszcze agregat uprawowo-siewny Väderstäd Rapid, o szerokości roboczej 6 metrów. Podczas żniw jeden z Magnumów 310 pełni rolę konia pociągowego dla przyczepy Fliegl ASW, która jest wozem przeładowczym.
Jak z uśmiechem mówi Piotr Radziun – Magnumy nie palą najmniej, ale głównie chodzi o to, aby paliwo było przełożone na pracę, a z Magnumami tak jest. Dla mnie to są typowe woły robocze, które mogę posłać do najcięższej pracy, z pełnym przekonaniem, że ją zrobią tak jak trzeba.
Pod maską obu największych ciągników w Baszewicach pracują turbodoładowane Cuminnsy o pojemności 8,9 litra wyposażone w listwę wysokiego ciśnienia wtrysku. Przekłada się to na 309 KM mocy nominalnej i 345 maksymalnej przy zaledwie 1750 obr./min. Nie ma co się więc dziwić, że operatorzy są już przyzwyczajeni do oszczędnego operowania gazem. – Najchętniej powkładałbym pod gaz cegłówki, ale już nie potrzeba. Moi operatorzy już nauczyli się, że żeby wyciągnąć z Magnuma moc wcale nie potrzeba wysokich obrotów.
Magnumy 310 zdaniem operatorów i Piotra Radziuna są przyjazne w obsłudze. Do sprawdzenia stanu oleju silnikowego, a nawet płynu chłodniczego nie potrzeba w ogóle podnosić maski. Jeśli jednak już ją podnosimy to zauważymy, iż przy podnoszeniu przesuwa się nieco do przodu. Okazuje się, że to przesunięcie jest zaplanowane, gdyż wtedy odsłania się obudowę filtra powietrza silnika. Zestaw chłodnic można szybko odchylić do wyczyszczenia wyjmując dwie przetyczki.
W polu obydwa Magnumy 310 radzą sobie bez problemów z najcięższą pracą dzięki dobrze zestopniowanej przekładni i szerokiemu ogumieniu. Jak podkreśla Piotr Radziun tylne opony o rozmiarze 710 i przednie 680-tki dają tyle zaparcia na polu, że nie ma potrzeby zakładać bliźniaków. Wymyślili tylko płytę rozgarniającą ślad ciągnika przed agregatem Rapid, która wyrównuje pole i rozgarnia wał ziemi utworzony między kołami.
Satelitarna 310-tka i Puma
W roku 2012 Baszewicach rozpoczęto rozdział wykorzystania GPS w ciągnikach. Pierwszym testowym ciągnikiem był nowszy Magnum 310 zakupiony w Agromarkecie Wiewiecko. Jak wyjaśnia Piotr Radziun współpracują z firmą AgriCon ze Szczecina, która założyła układ jazdy równoległej na Magnumie. Koszt wyposażenia ciągnik i uruchomienia układu wyniósł ok. 50 000 zł brutto. Okazało się, iż zastosowanie GPS daje tak duże korzyści, iż jak po chwili zastanowienia odpowiedział Piotr Radziun, w przypadku Magnuma inwestycja w precyzyjną jazdę zwróciła się praktycznie w ciągu jednego sezonu. Dlatego zachęceni wynikami skusili się na doposażenie jeszcze jednego ciągnika.
Ostatnim nabytkiem, była Puma 230 CVX. Jak mówi Piotr Radziun, długo zastanawiali się czy wybrać najmniejszego Magnuma. Jednak zdecydowali się na lżejszą Pumę, gdyż jej zadaniem jest także siew buraków, do którego zakładane są na ciągnik opony bliźniacze.
Ten ciągnik, który trafił do gospodarstwa podczas tegorocznej wiosny, jest szczególny nie tylko ze względu na skrzynię bezstopniową. Na dachu Pumy230 CVX znajdują się trzy anteny włącznie z wirtualną stacją RTK. W programie ConectedFarm, firmy Trimble widzę na bieżąco podczas jego pracy obroty silnika, prędkość oraz dane dot. płynów. Po prostu widzę to na co pozwala komputer ciągnika – podsumowuje Piotr Radziun. Jak przyznaje pełnomocnik zarządu SGR Baszewice, ten program jest bardzo przydatnym narzędziem przy dokumentacji pracy sprzętu. Natomiast nie zdarzyło mu się dzwonić do operatora, aby ten zmienił coś w sposobie pracy. Zdaniem Piotra Radziuna operatorzy są zbyt doświadczeni, a przede wszystkim to oni są na polu i widzą jakie są warunki polowe. Pełnomocnik zarządu zapewnia, że doposażą w układ jazdy równoległej kolejne ciągniki – Poza 7240, on już jest za leciwy i nie będzie miał tyle pracy na polu, aby go doposażać – z uśmiechem wyjaśnia Piotr Radziun.
Artykuł ukazał się w wydaniu 6/2013 miesięcznika Rolniczy Przegląd Techniczny – Zaprenumeruj!
