Copy LinkXFacebookShare

Kombajn zbożowy John Deere serii W

Przepustowość kombajnu zbożowego zależy głównie od jego konstrukcji, określonych parametrów technicznych, rodzaju plonu i warunków zbioru. Znaczący wpływ na wydajność pracy ma także prawidłowe ustawienie maszyny, co pokazujemy na przykładzie kombajnu serii W amerykańskiej marki John Deere.
 
Rodzina W to aktualnie najmniejsze okręty żniwne w ofercie producenta z logo skaczącego jelenia. Składa się ona z czterech modeli o mocy znamionowej w zakresie 250-350 KM. Są to maszyny o klasycznej klawiszowej konstrukcji, w których zastosowano jednak pewne rozwiązania odróżniające je od typowo konwencjonalnej budowy. Wśród nich należy wymienić opasany klepiskiem, zamiast tradycyjnego rusztu, odrzutnik słomy, a także umieszczony nad klawiszami dotrząsacz palcowy o nazwie Power Separator.
 
Przedłużenia na ślimaku
 
Na uwagę zasługuje również zespół żniwny, od którego zależy dalszy przepływ masy żniwnej przez kombajn. Ustawienie hedera jest bardzo istotne, bo decyduje o tym, co będzie się działo na przenośniku pochyłym, a następnie na młocarni. John Deere ma w swoim wyposażeniu przedłużenia zwojów podajnika ślimakowo-palcowego. To bardzo przydatne rozwiązanie pozwalające dostosować maszynę do warunków panujących w danym sezonie żniwnym. W suchym roku przy krótkich roślinach dobrze jest założyć przedłużenia na zwoje, co pozwoli kierować materiał bardziej do środka. – Efekty można poznać po farbie wytartej na wejściowej części gardzieli. Jeżeli powłoka lakiernicza ściera się jednakowo na całej szerokości, to znaczy, że masa była równomiernie rozłożona. Są dwa typowe przypadki nieprawidłowego ustawienia: boki wytarte, a środek ledwie naruszony oraz sytuacja odwrotna, czyli środek przetarty, a boki pokryte farbą. To potem przekłada się często na nierównomierne zużycie cepów na szerokości bębna oraz nierównomierne zasilanie zespołu czyszczącego. W skrajnych przypadkach różnica dochodzi do 5 mm. Jeżeli jest suchy rok i rolnik nie ma zamontowanych przedłużeń, to zazwyczaj lakier wyciera się po bokach, ponieważ rośliny nie docierają do środka gardzieli. Z kolei w mokrym roku przy założonych końcówkach masa spływająca do hedera koncentruje się za bardzo w centralnej części przenośnika pochyłego. W takim przypadku warto zdemontować przedłużenia, żeby materiał nie kumulował się na środku. Koszt końcówek na zwoje jako dodatkowego wyposażenia wynosi 200 zł netto, a ich montaż bądź demontaż zajmuje ok. 10 min – przybliża opłacalność inwestycji Mariusz Pastuszka, szef serwisu ds. kombajnów zbożowych John Deere Polska.
 
 
 
Luźne śruby nastawcze
 
Nie mniej ważne jest prawidłowe ustawienie odległości podajnika ślimakowo-palcowego od podłogi i od tylnej ściany hedera. W przypadku kombajnów serii W pierwsza wartość nie powinna być mniejsza niż 16 mm, zaś druga – 11 mm. Ustawienie tych dwóch parametrów zależy od tego, co młócimy. Jeżeli mamy materiał suchy, krótkie rośliny, to wtedy zależy nam, aby szczeliny były jak najmniejsze, ale nie poniżej dopuszczalnych ustawień. Bujny porost słomy powinien nas skłonić do oddalenia ślimaka od podłogi i tylnej ściany, tak aby nie zakłócać przepływu masy żniwnej.
 
Dzięki przegubowemu zamocowaniu przedniej płyty gardzieli nie tylko w kierunku poprzecznym, ale także w kierunku wzdłużnym operator może zmienić kąt ustawienia belki nożowej względem podłoża. Regulacja pochylenia hedera jest wykorzystywana przy zmianie wielkości opon, ale też powinna być zależna od warunków, w jakich kosimy. Jeśli mamy na przykład zakamienione pole, warto podciągnąć listwę tnącą „na siebie”. Umieszczone po obu stronach gardzieli śruby rzymskie służą wyłącznie do regulacji. Jeśli po zmianie kąta cięcia zastawimy którąś z nich naprężoną, to się zwyczajnie urwą. Do utrzymania określonego położenia przedniej płyty względem przenośnika ukośnego służą śruby zaciskowe umieszczone na bokach w fasolkowych otworach.
 
Sprawny przepływ masy wymaga właściwego napięcia łańcuchów w gardzieli. W tym celu najlepiej sprawdzić położenie trzeciej listwy od przodu. Powinna ona delikatnie dotykać podłogi albo znajdować się minimalnie nad nią. Do tego typu oględzin wystarczy odpięty heder. Jeżeli łańcuch będzie zbyt luźny to z pewnością po odpaleniu kombajnu i załączeniu zespołu żniwnego to usłyszymy.
 
Booster bar i kłosownik
 
Współosiowość klepiska sprawdzana jest u dilera podczas przeglądu zerowego, czyli przed wydaniem do klienta. Jeśli klepisko u rolnika było wymieniane, np. ze zboża na kukurydzę, należy wówczas sprawdzić czy jest prawidłowo ustawione. Służą do tego umieszczone po obu stronach kombajnu wzierniki, które pozwalają na pomiar szczeliny roboczej. Dla kombajnów serii W wartości te sprawdzamy na trzeciej listwie od tyłu oraz drugiej od przodu. Powinniśmy mieć na nich odległość tzw. cepa zerowego wynoszącą 4,7 mm. Do tego pomiaru służy specjalne narzędzie w kształcie półksiężyca, które dostępne jest na wyposażeniu kombajnu.
 
 
 
W przypadku ciężko wymłacalnych roślin możemy w miejsce gładkiej listwy mocowanej na przodzie klepiska zainstalować tzw. booster bar. Rozwiązanie takie stosujemy jednak w ostateczności, kiedy pomimo agresywnych ustawień zespołu młócącego obserwujemy spory udział niewymłóconych kłosów. Booster bar to karbowana listwa przypominająca budową cep montowany na bębnie. Dostęp do progu klepiska uzyskamy po otwarciu pokrywy chwytacza kamieni. Aby wymienić listwę gładką na ryflowaną, wystarczy odkręcić sześć śrub. Booster bar znajduje się w łatwo dostępnym miejscu, w spodniej części gardzieli. Do zwiększenia agresywności omłotu służy także instalowany standardowo kłosownik płytkowy, który pozwala zaślepić trzy pierwsze segmenty klepiska. Do jego załączenia bądź wyłączenia z pracy służy dźwignia dostępna po zdjęciu wziernika z prawej strony kombajnu. W pierwszej kolejności jednak korzystamy z listwy booster bar, natomiast dopiero jeśli to nie pomaga, przysłaniamy początek klepiska blaszkami kłosownika.
 
W celu zwiększenia intensywności separacji na wytrząsaczu warto zatroszczyć się o ukierunkowanie masy żniwnej na początek klawiszy i dłuższe jej na nich przytrzymanie. W tym celu można w łatwy sposób przestawić położenie klepiska pod odrzutnikiem słomy. Do regulacji tej służy dźwignia po lewej stronie kombajnu umiejscowiona w pobliżu podnośnika kłosowego. Przestawiając ją w górny otwór, zbliżamy klepisko w kierunku odrzutnika, a materiał kierowany jest w stronę wytrząsaczy pod większym kątem względem poziomu.
 
Cięższy fartuch
 
Godnym uwagi rozwiązaniem stosowanym przez niektórych użytkowników kombajnów serii W jest zamiana fabrycznego fartucha nad klawiszami na cięższy, a nawet nieco dłuższy. Dzięki temu masa żniwna będzie dłużej przytrzymywana na wytrząsaczu i proces separacji będzie intensywniejszy, a zarazem nie zakłóci sprawnego przepływu materiału. W celu poprawienia wydajności wytrząsacza, oprócz przestawienia klepiska pod odrzutnikiem i założeniem masywniejszego fartucha, można przykręcić do klawiszy tzw. fishbacki. Są to dodatkowe grzebienie instalowane zawsze na wysokości czwartej kaskady, licząc od przodu kombajnu. W przypadku egzemplarzy pozbawionych dostrząsacza palcowego Power Separator fishbacki montowane być mogą także dodatkowo do dziewiątego schodka każdego z klawiszy. Za komplet grzebieni w wersji dwurzędowej dla kombajnu z pięciosekcyjnym wytrząsaczem trzeba zapłacić 1000 euro netto.
 
Dotrząsacz palcowy Power Separator jest urządzeniem wspomagającym pracę wytrząsacza. W niektórych przypadkach jednak jego aktywność nie jest wskazana, np. podczas zbioru rzepaku. Demontaż całego podzespołu byłby dość uciążliwy, ale w celu wyłączenia go z pracy wystarczy zdemontować palce. Dostęp do dostrząsacza uzyskamy po uchyleniu górnego włazu. Następnie pozostaje odkręcić kilka śrub mocujących osłony zaślepiające wnętrze Power Separatora i wyjąć usytuowane za pomocą zawleczek palce.
 
Kolejnym udogodnieniem w użytkowaniu kombajnu jest wybór karbowanych noży na sieczkarni słomy. Są one dostępne opcjonalnie w miejsce gładkich ostrzy. Jak zaznacza Mateusz Janicki, odpowiedzialny za sprzedaż kombajnów John Deere w Polsce, niewielka dopłata do ząbkowanych noży zwróci się z nawiązką. Nieznacznie droższe ostrza mają znacznie większą żywotność, przyczyniają się do niższego zużycia paliwa oraz zapewniają lepszą jakość pocięcia słomy.
 
Artykuł ukazał się w RPT 5/2013. ZAPRENUMERUJ
 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”