Copy LinkXFacebookShare

Konferencja Väderstad – wyniki doświadczeń polowych 2017

W grudniu 2017 r. w zamku Topacz k. Wrocławia Väderstad zorganizował konferencję podsumowującą wyniki polowych doświadczeń z udziałem maszyn siewnych i narzędzi uprawowych tej szwedzkiej marki.

Wyniki doświadczeń, ale nie tylko prowadzonych badań przedstawiło pięciu prelegentów. O konieczności kompleksowego traktowania uprawy i siewu mówił Prof. Tomasz Piskier z Katedry Biologicznych Podstaw Rolnictwa Politechniki Koszalińskiej. Przeprowadził on pomiary grubości szyjki korzeniowej rzepaku w okresie kwitnienia. Grubość szyjki jest parametrem, który decyduje o wielkości plonu tej rośliny. Jak pokazały wyniki doświadczeń z rzepakiem, najgrubsze szyjki korzeniowe miały rośliny po uprawie głębokiej agregatem TopDown, na głębokości 28 cm i wysiewane punktowo siewnikiem Tempo. Podobne wyniki dały również egzemplarze rosnące na polu uprawianym orkowo i wysiewane siewnikiem StripDrill. Zastosowana tutaj technologia Strip Till, miała na celu odwołanie się do standardu uprawy, jaką była w tym założeniu orka na 25 cm. Prelegent przedstawił wyników swoich badań w procentach. Okazało się, że najlepszy wpływ na grubość szyjki korzeniowej rzepaku ma siew punktowy maszyną Tempo (6,9%), a nieco mniejszy – 5,8% – system siewu pasowego – StripDrill, w porównaniu do kontroli – siewu siewnikiem rzędowym – Spirit. Z kolei w przypadku porównania wpływu technologii uprawy gleby na badany parametr – najlepsze wyniki w porównaniu do kontroli (orki), zanotowano dla głębokiej uprawy agregatem TopDown – 7,1%, z kolei dla uprawy płytkiej tym samym narzędziem zanotowano różnicę wynoszącą zaledwie 3,6%.

W przypadku kombinacji rodzaju uprawy i technologii siewu – najlepsze rezultaty otrzymano w uprawie głębokiej przez TopDown i siewie punktowym. W takiej konfiguracji wyniki pomiarów szyjki korzeniowej były lepsze od kontroli aż o 18,9%. Warto zauważyć, że w przypadku kombinacji TopDown (zarówno w uprawie płytkiej jak i głębokiej) w połączeniu z siewnikiem Spirit i siewem pasowym uzyskano zbliżone wyniki – odpowiednio 7 i 7,8%.

 

Gruba szyjka – zapowiedzią wysokich plonów

Prof. Piskier wskazał na istotną korelację pomiędzy grubością szyjki korzeniowej rzepaku, a wysokością plonów rzepaku (odmiany hybrydowej). Najlepsze plony rzepak uzyskał przy uprawie głębokiej (TopDown na 28 cm) – wyższe o 7,9% od założeń kontrolnych, z kolei poniżej kontroli plonowały rośliny po uprawie płytkiej TopDownem (15 cm) – bo o 6,5% mniej od standardu. W porównaniu technologii siewu, najlepsze wyniki osiągnął siew punktowy, który dał plon wyższy o 5,6%, z kolei siew pasowy dał plon wyższy od kontroli o niespełna 4%. Wniosek jest taki, że jeżeli decydujemy się na uprawę pasową, od razu mamy wybór technologii uprawy głębokiej (co wynika z założeń tej technologii), z kolei jeśli wybierzemy uprawę uproszczoną pod rzepak i niezależnie od technologii siewu (tradycyjnej czy precyzyjnej) – musimy wykonać uprawę głęboką. I nie ma to większego znaczenia czy będzie to uprawa orkowa, czy bezorkowa. Z kolei porównując do siebie technologie wysiewu nasion – najlepszy wpływ na plonowanie ma siew punktowy. Niezależnie od rodzaju roku – mokry czy suchy – przeprowadzone badania wykazały istotny wpływ siewu punktowego na wielkość plonu rzepaku. Pomimo, że siew pasowy wykazuje także duże możliwości plonotwórcze, to siew punktowy gwarantuje, w porównaniu do uprawy pasowej, bardziej stabilne plony.

 

 

 

Profesor Piskier przedstawił i omówił wyniki badań przeprowadzone w osobnych doświadczeniach także na pszenicy ozimej. Dotyczyły one wpływu technologii i głębokości uprawy gleb ciężkich na plonowanie pszenicy. W porównaniu dwóch sezonów suchego 2016 i obfitego w opady 2017, okazało się, że większe plony wydały rośliny na polach uprawianych TopDownem na 30 i 25 cm w roku suchym. Z kolei w roku mokrym, najwyższe plony uzyskała pszenica na stanowiskach po uprawie tym samym narzędziem, ale tylko na głębokości 25 cm. Zbadane średnie plony pszenicy uprawianej na glebie ciężkiej były najwyższe dla uprawy TopDownem (o 7% wyższe od kontroli), niższe plony zanotowano przy uprawie tym narzędziem na głębokości 30 cm i były one wyższe od kontroli o 4,5%. Podobny wynik dla pól wcześniej zaoranych, uzyskano z kwater po uprawie płytszej TopDownem – na 10 i 20 cm. Prelegent przedstawił także wyniki badań związanych z obsadą roślin rzepaku ozimego na polach podlegających erozji. Okazało się, że obsada jest tam niższa od kontroli o aż 40%! Na badanym stanowisku, przy obsadzie np. 39 szt./m2, zostały zaledwie 23 szt. Dlatego warto skupić się na bardzo dobrym wykonaniu uprawy przedsiewnej i samego siewu.

Bez orki jest taniej

Jakie duże oszczędności można uzyskać, rezygnując z orki, na rzecz głębokiej uprawy ścierniskowej? O tym opowiadał Bogusław Berka – prezes zarządu i dyrektor Przedsiębiorstwa Rolno-Przemysłowego Agromax, mającego 2261 ha. Z uwagi na duże pofałdowanie terenu i gleby ciężkie gospodarstwo boryka się z dużym nasileniem występowania erozji wodnej. Obecnie w gospodarstwie ok. 3/4 areału jest uprawiane TopDownem. Uprawa płużna gleb ciężkich wiązała się z dużymi nakładami energii oraz pracy i oznaczała często utrudniony siew np. rzepaku w optymalnych terminach agrotechnicznych. Prelegent przedstawił także porównanie kosztów wykonywanych zabiegów w tych dwóch różnych technologiach. Dla pszenicy na stanowisku po rzepaku tradycyjna technologia „pochłania” na hektar 1 godz. i 57 min. oraz 50,2 l ON. Z kolei technologia bezorkowa wymagała jedynie 54 min. i 32,8 l ON, co pozwoliło wykonać pracę szybciej o prawie 1 godz. i oszczędzić ponad 17 l ON. Porównanie to w rzepaku po pszenicy również wypadło na korzyść technologii bezorkowej – 54 min. i 10,5 l ON. Prezes Berka podliczył również wydatki na części zamienne do narzędzi uprawowych po wprowadzeniu agregatu TopDown. Różnica na korzyść uprawy bezorkowej wyniosła aż 54 906 zł. Jeszcze bardziej przemawiają do rozsądku oszczędności na paliwie. Liczba 53 tysięcy litrów oleju napędowego to kolejne oszczędności uzyskane dzięki zmianie technologii uprawy gleby w tym gospodarstwie.

 

Soja – coraz bardziej popularna

Swoje wystąpienie miął również Marcin Kozak z Katedry Szczegółowej Uprawy Roślin Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Profesor przekonywał zgromadzonych rolników do uprawy mało jeszcze popularnej u nas rośliny – soi. Poza wysoką zawartością białka i doskonałym źródłem paszy dla zwierząt, soja spełnia warunki zazielenienia i są do jej uprawy wysokie dopłaty. Soja uchodzi także za łamacza płodozmianów, można uprawiać soję jako plon główny oraz unikać częstej uprawy tych samych gatunków roślin na danym polu.

Profesor Kozak podał także listę rekomendowanych odmian wraz z terminami siewu oraz technologią uprawy gleby. Zgromadzeni rolnicy ujrzeli także wykaz szkodników i chorób oraz dopuszczonych środków ochrony roślin (choć póki co nie ma takiej potrzeby) dla tego gatunku. Ponadto prof. Marcin Kozak argumentował opłacalność uprawy soi nie tylko „łamaniem” płodozmianów, ale również wysokimi plonami (w naszych warunkach od 2,5 do 4,5 t z 1 ha) i wiązaniem azotu, którego w glebie po soi na 1 ha pozostaje aż 70-100 kg.

 

Podejście holistyczne do uprawy

Podczas konferencji zabrał głos także dr Ryszard Bandurowski – prezes RSP Twardawa. Zaprezentował on kluczowe obszary w prowadzonym przez niego gospodarstwie, które uległy przewartościowaniu, czyli wymagały innego, niestandardowego podejścia. Jest to m.in. ocena zasobności gleby, sposób uprawy, przygotowanie pola przed siewem, siew, ograniczenie nawożenia NPK Ca i Mg. Prezes Bandurowski wprowadził także nawożenie dolistne oraz biostymulatory, gdyż uważa, że należy zadbać o zwiększenie aktywności włośników, bo to one odpowiadają za karmienie roślin. Prelegent wspomniał także o plonotwórczym wpływie zjawiska mikoryzy na uprawiane w Twardawie rośliny. Prezes RSP Twardawa przekonywał również do zasadności stosowania minerałów krzemionkowych – zeolitu i bentonitu, które wpływają na kompleks sorpcyjny gleby i zwiększają dostępność składników pokarmowych dla roślin.

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”