Copy LinkXFacebookShare

Opryskiwacz samojezdny Krukowiak Herkules

Blisko tysiąchektarowe gospodarstwo kojarzy się zazwyczaj z dużymi, wręcz milionowymi inwestycjami, nie tylko w środki ochrony roślin i nasiona, ale również sprzęt. Jak dowodzi Benedykt Ślęzak – zarządzający Przedsiębiorstwem Rolnym Krotoszyn Sp. z o. o., koło Barcina w woj. kujawsko-pomorskim, nie zawsze musi tak być.

 

W uprawie kukurydzy, nikogo nie dziwi obecność opryskiwacza samojezdnego. Jest to podyktowane głównie wysokością uprawy, jak również sprawniejszym poruszaniem się takiej maszyny i łatwością przemieszczania się jej pomiędzy polami. W gospodarstwie zarządzanym przez Benedykta Ślęzaka, w tym sezonie zabiegi ochrony roślin wykonywane są nowym opryskiwaczem samojezdnym Krukowiak o nazwie Herkules 4000, z belką polową o szerokości roboczej 27 m, wyposażoną w pomocniczy strumień powietrza. Wybór maszyny nie był przypadkowy. – Złożony przez nasze gospodarstwo wniosek o dofinansowanie zakupu kombajnu zbożowego został odrzucony, ale było dofinansowanie do inwestycji proekologicznych, zatem zdecydowaliśmy, że będzie to samojezdny opryskiwacz. A że zdajemy sobie sprawę z występowania omacnicy prosowianki, kupiona maszyna jest wyposażona w tzw. pomocniczy strumień powietrza. – Ponadto miał też wpływ na wybór maszyny czynnik ekonomiczny, gdyż uważam też, że ten opryskiwacz ma takie same podzespoły, jak inne maszyny o podobnej konstrukcji, a kosztuje o wiele mniej, po co więc mam przepłacać? – uzasadnia swój wybór Benedykt Ślęzak.

 

Automatyka napełniania

Opryskiwacz ma duży zbiornik na ciecz roboczą. Z uwagi na wykorzystywane w gospodarstwie siewnik o szerokości 4,5 m, maszyna do oprysków ma 27-metrową belkę polową. Układ cieczowy zasila pompa Bertolini o maksymalnym wydatku 400 l/min. Duży zbiornik, jest zazwyczaj uzupełniany bezciśnieniowo, co oznacza brak konieczności używania do tego celu pompy opryskiwacza. Maszyna najczęściej napełniania jest wodą z hydrantu. Aby zabezpieczyć zbiornik przed przelaniem i uszkodzeniem – układ cieczowy jest wyposażony w dodatkowy, sterowany elektronicznie zawór. Na jego panelu wpisujemy liczbę litrów wody, jaką ma wpuścić do głównego zbiornika, a układ pomiarowy spowoduje odcięcie dopływu wody do zbiornika, po jej osiągnięciu. Urządzenie wysyła także akustyczny sygnał ostrzegawczy. Dzięki temu operator nie musi co chwilę sprawdzać czy zbiornik jest już pełen, a w tym czasie może zająć się np. rozpuszczaniem preparatu w rozwadniaczu. Ten mały zbiornik, służący do przygotowywania cieczy roboczej, ma pojemność 35 l i jest produkowany przez włoską firmę Polmac. Rozwadniacz jest wyposażony w dwie dysze eżektorowe oraz dyszę do przepłukiwania opakowań po aplikowanych preparatach.

 

 

Lekka, aluminiowa belka

Opryskiwacz jest wyposażony w belkę polową o symbolu PHR. Jest to konstrukcja aluminiowa, 7-segmentowa, przystosowana do zamontowania hydraulicznie napędzanej dmuchawy oraz rękawa powietrznego. Końcowe, skrajne części belki są zamontowane uchylnie, co stanowi zabezpieczenie najazdowe. W momencie natrafienia na przeszkodę, ramiona te odchylają się, a zamontowane sprężyny, po ominięciu przeszkody spowodują powrót segmentu belki do standardowej pozycji roboczej.

Belka opryskowa jest zawieszona na równoległoboku. Jej poprzeczne ruchy tłumi amortyzator hydrauliczny, z pneumatycznie regulowaną twardością. Belka posiada ponadto po bokach zawieszenia dwa siłowniki stabilizujące, które po wysunięciu utrzymują ją w pozycji usztywnionej. Funkcja ta jest włączana przy składaniu i rozkładaniu belki. Ponadto prawą i lewą część belki można z osobna unieść lub obniżyć, dostosowując wysokość do warunków polowych. Kolejna para cylindrów hydraulicznych daje możliwość przechylenia wyprostowanej, wypoziomowanej belki na jedną lub drugą stronę. Sterowanie hydrauliką belki odbywa się poprzez dżojstik z przełącznikami na główce. Belka polowa Herkulesa może pracować na wysokości od 50 do 230 cm od powierzchni gruntu. Jest wyposażona w trzypozycyjne głowice rozmieszczone co 50 cm, przestawiane ręcznie i wyposażone w zawory antykroplowe.

Hydrostat do 40 km/h

Napęd pomp, nie tylko układu cieczowego, stanowi 6-cylindrowy, 175-konny silnik Iveco. Ten samojezdny opryskiwacz, porusza się dzięki czterem, przykołowym silnikom hydraulicznym. Choć napęd, jak i hamowanie poprzez układ hydrostatyczny, jest realizowane na 4 koła, to hamowanie hamulcem zasadniczym odbywa się poprzez zaciski na dwóch dużych tarczach hamulcowych zamocowanych przy piastach przednich kół.

Znaczącym atutem maszyny jest duży prześwit wynoszący 165 cm. I choć jest on stały, podobnie jak rozstaw kół, to parametr ten jest optymalnie dobrany i wynika z kompromisu pomiędzy szerokością ścieżek przejazdowych, a komfortem pracy operatorów tego wysokiego opryskiwacza, podczas poruszania się po polach jak i po drogach publicznych. Duże i wąskie koła spełniają bardzo dobrze swoją funkcję; pojazd jest wystarczająco wysoki, aby nie uszkadzać nawet rosłej kukurydzy. – Operatorzy jeszcze nie czują się zbyt pewnie, z powodu wysokiego umieszczenia kabiny, trochę się boją opryskiwaczem jeździć szybciej, ale jest to kwestią czasu. Brak regulacji rozstawu kół, jak i zmiany prześwitu maszyny, nie stanowi dla nas dużego problemu, nie jest niezbędnym jej wyposażeniem. Każdy opryskiwacz samojezdny, z taką funkcją kosztowałby co najmniej dwa razy tyle, dostosowaliśmy więc koła ciągników do rozstawu kół tej maszyny – 2,2 m – mówi zarządzający gospodarstwem. Użytkownik opryskiwacza jest zdania, że na czas pracy w niskich uprawach, (np. oziminach), można opryskiwacz wyposażyć w mniejsze koła i co najważniejsze – będzie to jedna i jedyna zmiana kół w sezonie, nie będzie więc uciążliwa. Pojazd ma dwa zakresy prędkości: polowy do 20 km/h, wymagany do poruszania się z pełnym zbiornikiem oraz szosowy, pozwalający rozpędzić się do 40 km/h. Pojazd ten skręca wyłącznie przednimi kołami, a układ kierowniczy jest wspomagany dwustronnym siłownikiem hydraulicznym.

 

Komputer i dżojstik

Sterowanie i zarządzanie opryskiem odbywa się poprzez dwa odrębne układy. Efektami ruchów dżojstika jest praca hydrauliki belki (m.in. składanie, pochylenie, podnoszenie itp.). Z kolei układem cieczowym steruje komputer – Bravo 400. Terminal ten może sterować jednocześnie 13-ma sekcjami. Komputer pozwala na regulację dawki, a zależnie od sygnału GPS, także otwieraniem i zamykaniem sekcji na belce i włączaniem oprysku we właściwym momencie.

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”