Copy LinkXFacebookShare

Roboty Lely Astronaut – więcej niż dój

Jeszcze niedawno robot udojowy kojarzył się z inwestycją zarezerwowaną dla ekstrawaganckich przedsiębiorców rolnych. Okazuje się, że to już nieprawda, bo stał się podstawowym ogniwem procesu produkcji mleka, uzasadnionym ekonomicznie i organizacyjnie.

Nie można jednak postrzegać robota tylko jako urządzenia do zautomatyzowanego doju. Pozwala on bowiem również uzyskać bezcenne dane, które umożliwiają indywidualną ocenę każdej krowy pod kątem m.in. jej zdrowotności, żywienia i ustalania optymalnego momentu do krycia.

Na świecie 25 tysięcy

Pierwszy robot udojowy Astronaut holenderskiej marki Lely powstał 23 lata temu. Była to jego pierwsza generacja. Obecnie oferowana jest generacja czwarta (A4), która oczywiście została znacznie unowocześniona. Pozwala to optymistycznie patrzeć na dalszy wzrost zainteresowania tymi urządzeniami przez rolników nastawionych na produkcję mleka. Tym bardziej że dzisiaj na świecie pracuje już ponad 25 000 robotów udojowych Astronaut. Jeżeli pomnożymy tę wartość przez średnio 65 sztuk obsługiwanych przez jedno urządzenie, wychodzi ponad 1,6 mln krów, które dojone są kilka razy dziennie przez roboty marki Lely. Dla sztuk w szczycie laktacji to ponad cztery udoje na dobę.

Jan Gondek pełniący funkcję Farm Management Support w Lely East, szacuje, że Astronaut może pracować nieustannie przez minimum 15 lat, chociaż okres ten przy właściwym serwisowaniu można znacznie wydłużyć. Szczególnie że nie ma innej rozsądnej możliwości jak ciągłe serwisowanie takiego urządzenia. Czas reakcji serwisu wynosi do dwóch godzin. Natomiast w praktyce wiele spraw udaje się rozwiązać poprzez kontakt telefoniczny i podgląd danych online.

Przyjmuje się, że na 60 krów średnio tylko jedna nie akceptuje doju automatycznego wykonywanego przez robota. Inne szybko się przyzwyczajają i uczą godzin, w których mogą przyjść na stanowisko, gdzie robot wykona dój zautomatyzowany. Jak taka czynność przebiega? Zaraz po wejściu na stanowisko udojowe krowa jest zidentyfikowana, a czujniki nacisku zainstalowane w podłodze pomagają w zlokalizowaniu wymienia przez ramię udojowe. Urządzenie rozpoznaje krowę po zawieszonym na jej szyi responderze i podaje do koryta odpowiednią dla niej porcję paszy treściwej. W międzyczasie rozpoczyna się przygotowanie wymienia do doju specjalnymi szczotkami z miękkim włosiem, które czyszczą strzyki i pobudzają wydzielanie oksytocyny. Po tej czynności szczotki są dezynfekowane. Następnie wymię jest skanowane i po zlokalizowaniu strzyków automatycznie zakładane są kubki udojowe oraz wykonuje się  zautomatyzowany dój. Co ważne, kończy się on dla danej ćwiartki zaraz po ustaniu wypływu z niej mleka. Dzięki temu nie ma tzw. pustodoju. Po doju każda ćwiartka jest spryskiwana specjalnym preparatem w celu jej dezynfekcji, a kubki udojowe są traktowane parą wodną o temperaturze 160OC, co likwiduje 99% bakterii i innych form przetrwalnikowych.

Istotne jest traktowanie przez robota każdej ćwiartki oddzielnie i badanie pozyskanego z nich mleka – system MQC. Jeżeli zostanie wykryte niepożądane mleko, jest natychmiast kierowane do oddzielnego zbiornika. Dzięki temu można wcześniej wykryć zapalenie poszczególnych ćwiartek wymienia – nawet dwa dni – i odpowiednio zareagować. To tylko jedna z dodatkowych zalet robota udojowego.

 

Pomaga zarządzać

Na podstawie innych danych zebranych przez robota udojowego program zarządzania stadem T4C pozwala dokładnie określić występowanie rui u krów. – Do tego celu zbierane i analizowane są cztery parametry. Pierwszym jest oczywiście stadium laktacji, której oczywiście niektóre etapy eliminują ruję w 100%. Natomiast jeżeli intensywność przeżuwania i produkcja mleka spadają, a aktywność ruchowa wzrasta. to właściwie już wiadomo, że rozpoczyna się ruja. Program podpowiada nawet, w jakim momencie jej trwania najlepiej przeprowadzić inseminację. Dzięki temu skuteczność tej metody wynosi aż 95% – zapewnia Jan Gondek.
Te oraz inne informacje wyświetlane są na ekranie komputera współpracującego z robotem. W czytelny sposób, w postaci wskaźników, prezentowane są raporty dotyczące tego, co dzieje się z poszczególnymi krowami. Jeżeli kolor danego wskaźnika jest zielony, to zarejestrowane parametry są poprawne. Natomiast kolor żółty oznacza wstępne ostrzeżenie, a czerwony konieczność szybkiej interwencji.

– Robot udojowy ma przewagę nad halą udojową m.in. dlatego, że pozwala w ekonomicznie uzasadniony sposób wyposażyć jedno stanowisko udojowe w maksymalną liczbę czujników. Dzięki temu zbiera dużą liczbę danych, które pozwalają na indywidualne traktowanie każdej krowy. W porównaniu do innych systemów doju przekłada się to na wydłużenie użytkowania krów o aż jedną laktację – mówi Joanna Aerts, szefowa marketingu Lely East.

Jak podaje firma Lely, robot Astronaut amortyzuje się w czasie 10 lat, czyli podobnie jak hala udojowa. – Pamiętajmy jednak, aby nie oceniać robota udojowego tylko pod kątem ceny zakupu, bo ta, wynosząca pół miliona złotych – nieważne netto czy brutto – po prostu odstrasza. Robot w oborze jest przede wszystkim „narzędziem” wspomagającym rolnika w podejmowaniu decyzji produkcyjnych dotyczących poszczególnych krów i całego stada. Nie zapominajmy też o oszczędzonym czasie, który tak trudno w rolnictwie wycenić, a jest bezcenny – dodaje szefowa marketingu Lely East.

Przez pół roku z 8500 na 9500 litrów

Wymienione zalety robota udojowego marki Lely spowodowały, że cieszy się coraz większym zainteresowaniem również w naszym kraju. – W Polsce pracuje obecnie ponad 180 robotów udojowych Astronaut, a ok. 70 jest w trakcie realizacji – wylicza Joanna Aerts.
Na taką inwestycję zdecydowali się m.in. Kinga i Daniel Górnowiczowie z miejscowości Koszary koło Czerska.  Pod koniec czerwca 2015 r. odbyło się tam uroczyste otwarcie obory, w której oprócz robota Astronaut A4 pracują inne urządzenia holenderskiej firmy Lely. Ich 27-hektarowe gospodarstwo nastawione jest oczywiście na produkcję mleka. O inwestycji w nową oborę myśleli od czterech lat, ale powstrzymywało ich kwotowanie mleka. W końcu decyzja zapadła i w maju 2014 r. budowa obory ruszyła. Natomiast pierwszy zautomatyzowany dój odbył się w niej 17 grudnia tego samego roku.

– Firma Lely zaproponowała kompleksowe podejście do inwestycji, w której robot jest tylko jednym z urządzeń. Zwróciłem uwagę na m.in. czytnik monitorujący częstotliwość przeżuwania, co pozwala szybko wychwycić problemy żywieniowe. Ponadto pomaga ustalić właściwy moment krycia krów, co w połączeniu z innymi pozyskiwanymi danymi pozwoliło w ciągu dwóch miesięcy zacielić wszystkie sztuki. Wcześniej mieliśmy z tym problem – mówi Daniel Górnowicz. Rolnik zwraca jeszcze uwagę, że w innych systemach doju zautomatyzowanego nie podobało mu się oczekiwanie krów na dój w poczekalni – w systemie Lely wchodzą na stanowisko udojowe robota bezpośrednio z obory.

Nowa obora w Koszarach pomieści 80 sztuk, ale dojonych będzie ok. 60-65, bo taka liczba gwarantuje zachowanie najwyższej wydajności krów bez ich stresowania, spowodowanego oczekiwaniem na dój.  Pozostałą część stada stanowić będą krowy zasuszone (11 sztuk) i jałówki. Te ostatnie będą miały okazję przyzwyczaić się do warunków panujących w nowoczesnej oborze. Obecnie obiekt nie ma jeszcze pełnej obsady i dojone są 42 krowy, a jałowic jest 14.

– Robot to tylko urządzenie wkomponowane w cały cykl i nie da się uzyskać dobrych wyników produkcji bez dbałości o pozostałe jej aspekty. Dlatego w pełni słuchamy rad specjalistów z Lely Center Bydgoszcz. To za ich radą kupiliśmy jeszcze robota do podgarniania paszy Lely Juno 150 i do usuwania odchodów zwierzęcych Lely Discovery. Ich zadaniem jest nie tylko odciążenie nas od pracy, ale przede wszystkim zapewnienie większego spokoju zwierzętom, które w komfortowych warunkach mogą produkować mleko – podkreśla Daniel Górnowicz.

Podsumowując inwestycję po półrocznej pracy robota udojowego Astronaut A4, Kinga i Daniel Górnowiczowie odnotowali wzrost wydajności krów ze średnio 8500 do 9500 l mleka od sztuki/rok.

Artykuł ukazał się w RPT 9/2015. ZAPRENUMERUJ

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”