Reklama

Samojezdna ładowarka teleskopowa Deutz-Fahr Agrovector 40.8
ladowarka_teleskopowa_deutz-fahr_agrovector_40.8
Maksymalny udźwig 4 t i wysokość podnoszenia do 8 m to imponujące parametry w przypadku ładowarki dla rolnictwa. fot_Przemysław Olszewski
Maksymalny udźwig 4 t i wysokość podnoszenia do 8 m to imponujące parametry w przypadku ładowarki dla rolnictwa. Na taką maszynę zdecydował się pięć lat temu Stefan Foks z Braków koło Sochaczewa w województwie mazowieckim.
Rolnik prowadzi gospodarstwo rolne o powierzchni 40 ha oraz chów trzody chlewnej w cyklu otwartym. Stado tuczników liczy 2000 sztuk. Kupiony w kwietniu 2009 r. w firmie Rolsad z Rawy Mazowieckiej Deutz-Fahr Agrovector 40.8 ma w 2014 r. nakręcone 1084 mth.
Pełne wykorzystanie udźwigu
Ładowarka w Brakach współpracuje z trzema narzędziami: łyżką z widłami, ramką z zębami paletowymi oraz chwytakiem do bel. Szuflo-krokodyl o szerokości 2,7 m wykorzystywany jest głównie do wygarniania sześć razy w roku obornika z chlewni i jego załadunku na rozrzutnik. Jak mówi rolnik, porcja świńskiego nawozu potrafi ważyć blisko 4 t. Taki ładunek pozwala zatem wykorzystać maksymalny udźwig maszyny dostępny w całym zakresie przy pracy ze schowanym teleskopem. Przy wydłużaniu ramienia umieszczony na prawym słupku kabiny diodowy wskaźnik stabilności wzdłużnej zaczyna sygnalizować granicę bezpieczeństwa. Równolegle z zapaleniem się ostatniej czerwonej lampki system blokuje podnoszenie i opuszczanie wysięgnika oraz wysuwanie teleskopu.
Ramkę z zębami paletowymi Stefan Foks używa głównie do rozładunku palet z paszą, do transportu big-bagów z nasionami i nawozem oraz do przewozu bel słomy z magazynu do chlewni. Rolnika odwiedziliśmy podczas ścielenia, przy którym ładowarka bierze udział dwa razy w tygodniu. Trzecie narzędzie, chwytak do bel okrągłych, zakładany jest jedynie przy zwózce słomy.
Oszczędny diesel
Deutz-Fahr Agrovector 40.8 kryje pod maską umieszczony wzdłużnie czterocylindrowy doładowany silnik Perkins o mocy znamionowej 102 KM przy 2200 obr./min. Dużym atutem jednostki napędowej jest zdaniem rolnika spod Sochaczewa jej mały apetyt na olej napędowy. Zużycie paliwa przy załadunku obornika wynosi jedynie 4 l/h. Pakiet chłodnic owiewany jest wiskotycznie napędzanym wentylatorem.
Maszyna do przenoszenia momentu obrotowego z silnika na koła wykorzystuje sprzęgło hydrokinetyczne oraz skrzynię Full PowerShift 4/3. Półbiegi zmieniane są obrotową manetką na dźwigni elektrohydraulicznie uruchamianego rewersora po lewej stronie kierownicy. Maksymalna prędkość na czwartym przełożeniu wynosi około 35 km/h. Trzeci bieg rolnik z Braków wykorzystuje jedynie przy transporcie bel słomy na ściernisku, a najwięcej prac wykonuje na dwójce. Pomimo nieobecności hydrostatycznego napędu jezdnego ładowarka wyposażona jest w tzw. inching, czyli możliwość bardzo wolnego, precyzyjnego poruszania się, także przy dużym wydatku hydrauliki roboczej. Tryb pełzania załączamy przełącznikiem na bocznym panelu. Jeśli inching jest nieaktywny, to pedał pod lewą nogą służy jedynie do zmniejszania prędkości jazdy poprzez hydraulicznie uruchamiane hamulce wielotarczowe przy każdym kole. W momencie załączenia inchingu pedał ten wpływa na kontrolowaną regulację poślizgu w sprzęgle hydrokinetycznym. Stefan Foks używa tej funkcji przede wszystkim przy rozładunku palet.
Z hydraulicznym poziomowaniem
Za moc przekazywaną na ruchy wysięgnika odpowiada osiowa pompa wielotłoczkowa typu load-sensing o maksymalnej wydajności 132 l/min przy ciśnieniu 250 bar. Tłoczy ona także olej do umieszczonych z tyłu opcjonalnie gniazd hydrauliki zewnętrznej. Co ciekawe, ładowarka Stefana Foksa ma wyprowadzony przewód do tej funkcji, ale nie jest on zakończony przyłączem. Z tyłu znajduje się także klasyczny zaczep sworzniowy, który rolnik z Braków wykorzystuje do transportu przyczepy z big-bagami na polu.
Z wysięgnikiem współpracują trzy siłowniki hydrauliczne. Centralny cylinder służy do podnoszenia i opuszczania ramienia, zaś ulokowane po bokach dwa pozostałe odpowiadają za wzdłużne poziomowanie osprzętu. Z kolei siłownik przechyłu narzędzia może pracować w dwóch trybach – wolnym i szybkim, wybieranych na panelu po prawej stronie kierownicy. Ten pierwszy przydaje się Stefanowi Foksowi przy pracy z paleciakiem. Na końcu ramienia znajdują się wyjścia do tzw. trzeciej funkcji, obsługiwanej przyciskami na dżojstiku. Rolnik spod Sochaczewa korzysta z tych przyłączy, zakładając czerpak z widłami oraz chwytak do bel. Narzędzia pozbawione trzeciej funkcji można zakładać i zdejmować bez wysiadania z kabiny przy hydraulicznie sterowanych sworzniach ryglujących, ale użytkownik Agrovectora z Braków na taką opcję się nie zdecydował. W standardzie ramka montażowa z osprzętem łączy się zdalnie poprzez haki na górze, ale operator musi opuścić fotel, aby przełożyć pręt z zawleczką przez uszy narzędzia i widełki karetki.
Poza pracami związanymi z gospodarstwem Stefan Foks używa niemieckiej ładowarki także przy budowie pomieszczeń gospodarskich oraz przy stawianiu silosów. Wtedy rolnik wykorzystuje pełny unos wysięgnika Agrovectora.
Artykuł ukazał się w RPT 3/2014. ZAPRENUMERUJ
