Copy LinkXFacebookShare

Odmianę kukurydzy trzeba wybierać mądrze

17 września firma Agropol z Ryk (województwo lubelskie), jak co roku zaprosiła rolników na Dzień Kukurydzy do gospodarstwa Martyny i Mateusza Piątków w Stryju (gmina Kłoczew).

Mimo niesprzyjającej pogody, na zaproszenie odpowiedziało kilkudziesięciu rolników z całej Lubelszczyzny. Wśród gości dominowali hodowcy bydła mlecznego. Oprócz kolekcji 70 odmian kukurydzy mogli obejrzeć także soję i mieszanki traw. Ofertę skierowaną do hodowców bydła zaprezentowało ponad 30 firm.

– W tej lokalizacji jesteśmy obecni od pięciu lat – mówił Wojciech Białecki, właściciel firmy Agropol. – Zasiewamy pole różnymi odmianami. Rolnik podchodzi do każdej z nich i może porównać efekty. Jest tu prawie 70 odmian z 10 hodowli – zaznaczył i dodał, że potwierdzeniem celowości organizowania podobnych imprez jest wysoka frekwencja.

Wojciech Białecki razem z Mateuszem Piątkiem oprowadzali rolników po polach. Poszczególne odmiany omawiali przedstawiciele hodowli, z których pochodziła kukurydza.

Rolnicy mieli też możliwość wysłuchania wykładu prof. Józefa Adamczyka z HR Smolice na temat uprawy kukurydzy, w którym usłyszeli wiele praktycznych porad.

Naukowiec podkreślił, że dla województwa lubelskiego najbardziej odpowiednie są odmiany FAO 240. – Ostatnie lata skłaniały rolników do wyboru coraz późniejszych odmian. Ten sezon najpewniej zmieni sytuację, ponieważ późne odmiany chociaż wyrosły, to nie zdążą osiągnąć dojrzałości takiej, jaka jest wymagana do zbioru na kiszonkę, a więc zawartość suchej masy ok. 35 proc. w momencie zbioru. Dlaczego? Szybko mogą przecież pojawić się przymrozki – wyjaśniał prof. Józef Adamczyk.

– Odmiany późniejsze mają co prawda wyższy potencjał plonowania, ale jeśli ta odmiana zawiedzie nawet raz na pięć lat, to rolnik powinien być bardzo ostrożny – dodał Adamczyk.

Podkreślił jak duży wpływ powinien mieć konkretny sezon na wybór odmiany. – W tym roku wielu rolników popełniło błąd. Tam, gdzie trzeba było przesiać, bo były problemy ze wschodami, posiali tę samą odmianę, a ponieważ w pierwszym terminie były to z reguły odmiany późniejsze, należało minimum o 20 ograniczyć liczbę FAO. Decyzja o przesiewie zapadła po trzech tygodniach, bo dopiero wtedy wiadomo było, że nie będzie dobrej odsady – zaznaczył prof. Józef Adamczyk.

Spore zainteresowanie wzbudziła prezentacja preparatu TRICHOSAFE, zwalczającego omacnicę , która jest dużym problemem dla plantatorów kukurydzy.

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”