Copy LinkXFacebookShare

Polacy ruszają na ratunek pszczołom. To może się udać!

Pestycydy, pasożyty, zanieczyszczenia, złodzieje i zwykli wandale – na pszczoły codziennie czyha wiele zagrożeń. Dwaj Polacy postanowili sprawić, że życie tych pożytecznych owadów może być łatwiejsze dzięki technologii  ControlBee.

Kamil Goliszewski przed dwoma laty z sukcesem rozwijał startup z branży video w Kalifornii. Z kolei Adam Świątkowski pracował w Elblągu nad prototypem urządzenia, które zabezpieczy ule przed nasilającymi się kradzieżami. Obaj połączyli siły i teraz wspólnie tworzą zintegrowany system ochrony pszczół.

– Nawet tak tradycyjne rzemiosło jak pszczelarstwo może zyskać na wykorzystaniu zdobyczy techniki – przekonuje Kamil, który doświadczenia z Doliny Krzemowej, mekki nowych technologii przeniósł na polskie podwórko.

– Mamy doświadczenie w projektowaniu i wdrażaniu nowych rozwiązań. Jednak po głowie chodził nam projekt z misją – tłumaczy 29-letni startupowiec.

Dodaje że, wiele mówi się obecnie o masowym wymieraniu pszczół i coraz powszechniejszych kradzieżach owadów oraz uli.

Dlatego wraz z Adamem Świątkowskim opracowali nowatorski czujnik GPS oraz aplikację mobilną do ochrony pasiek. ControlBee to niewielkich rozmiarów urządzenie elektroniczne, które wyczuje, że ktoś "majstruje" przy ulu, zaalarmuje właściciela i pokaże aktualną pozycję skradzionych owadów.


W odróżnieniu od tanich i zwyczajnych lokalizatorów GPS, czujnik emituje sygnał radiowy tylko wtedy, kiedy jest to konieczne, jest więc bezpieczny dla owadów.

Już wcześniej innowacyjny pomysł został doceniony na świecie – jesienią 2015 roku prototyp  zdobył złoty medal na prestiżowych targach APIMONDIA w Korei Południowej. Teraz ControlBee trafił do regularnej produkcji.

Czujnik GPS to jednak dopiero początek. Polacy pracują nad zintegrowanym systemem, który pozwoli m.in. monitorować płodność królowej roju i wykrywać groźne choroby, dziesiątkujące populację pszczół. Zamierzają wykorzystać do tego m.in. sztuczną inteligencję.

Twórcy ControlBee idą nawet o krok dalej, gdyż chcą zapewnić owadom opiekę od A do Z. Poza wsparciem technologicznym planują zająć się tak ważnymi dla pszczelarzy kwestiami, jak ubezpieczenia pasiek. Liczą, że uda się zainteresować firmy ubezpieczeniowe, które obejmą ochroną ule zabezpieczone przed kradzieżą i chorobami.

– Badania pokazują, że z roku na rok światowa populacja pszczół drastycznie spada. Mamy świadomość, że walczymy nie tylko o te pożyteczne owady – bez nich ziemia błyskawicznie zamieni się w pustynię, a to uderzy przecież w każdego z nas. W pewnym sensie chcemy zostać supermenami świata pszczół – żartuje na koniec Goliszewski.

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”