Copy LinkXFacebookShare

Siekierski o silnych koneksjach Ukrainy w strukturach UE i groźbach blokady na polskie produkty

Oni mają świetnie rozwinięte kontakty w Brukseli, że dosłownie można się od nich uczyć. Ja się zastanawiam, jak państwo, które jest w stanie wojny, ma w obszarze wzmacniania własnego dużego biznesu taką determinację – powiedział o Ukraińcach minister rolnictwa Czesław Siekierski.

Szef resortu rolnictwa regularnie powtarza, że cały czas odbywają się rozmowy ze stroną ukraińską na temat produktów rolnych i wymiany handlowej w tym obszarze, w tym o zabezpieczeniu polskiego rynku przed nadmiernym importem z terenu naszego wschodniego sąsiada. W rozmowie z „Gazetą Prawną” wyjawia on, że negocjacje te napotykają na niezwykłe wręcz przeszkody.

– Aż głupio się przyznać, bo znów powiedzą, że rozmawiamy i rozmawiamy, a co z tego wynika, ale partner do rozmów jest bardzo trudny. Oni chcą zachować warunki liberalizacji handlu, które zostały wprowadzone w tym szczególnym okresie, aby wesprzeć Ukrainę. I oni uważają, że to już ma tak zostać do końca i że to będzie ich główna pozycja negocjacyjna – przyznaje minister Siekierski.

Jak podaje „Gazeta Prawna”, w tym tygodniu przedstawiciele resortu rolnictwa spotkali się z reprezentantami sektora owoców miękkich, bo to właśnie ta grupa w najbliższych miesiącach najbardziej może odczuć napływ ukraińskich malin czy truskawek. Postulat polskich producentów to zamknięcie granicy dla wschodnich owoców, jednak ministerstwo uważa, że nie jest to możliwe z uwagi na zapowiedzi środków odwetowych ze strony Ukraińców.

– Teraz spotkaliśmy się z sektorem owoców miękkich. I wiadomo, że jest problem związany z malinami, nie wiemy jaka będzie sytuacja, jeśli chodzi o truskawki. A Ukraińcy są bardzo twardymi negocjatorami. Mówią nam otwartym tekstem, że jeśli my ich zablokujemy w malinach, to oni nie będą przyjmować naszych mrożonych warzyw. Jak mówimy, że zrobimy blokadę, to odpowiadają, że przestaną przyjmować od nas owoce i przetwory mleczne – wyjawia Czesław Siekierski.

Jednocześnie – jak wskazuje gazeta – polscy negocjatorzy nie mają złudzeń, że Ukraina ma doskonałe „wejścia” w strukturach unijnych.

– Oni mają świetnie rozwinięte kontakty w Brukseli, że dosłownie można się od nich uczyć. Ja się zastanawiam, jak państwo, które jest w stanie wojny, ma w obszarze wzmacniania własnego dużego biznesu taką determinację. Tam jednak rządzi biznes i to biznes, który bardzo zdominował najwyższych polityków – mówi szef polskiego resortu rolnictwa.

Jednocześnie w ministerstwie widzą światełko w tunelu, ale jak ocenia minister, w rozmowach nie pomagają powracające protesty rolników.

Źródło: „Gazeta Prawna”

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”