Copy LinkXFacebookShare

Rolnik oskarżony o kłusownictwo na… swojej posesji

Wystawienie tzw. pułapki żywołownej na lisy, które zagryzają drób, przerodziło się dla rolnika z Lubelszczyzny w poważne kłopoty. Prokuratura zaprowadziła go przed sąd.

– Trzeba będzie po nocach nie spać, tylko pilnować – skomentował pan Wiesław swoją sytuację przed kamerami programu "Interwencja" w telewizji Polsat.


Hoduje on w ramach swojego gospodarstwa, będącego jedynym źródłem dochodu dla rodziny, m.in. drób. I choć zamyka ptactwo na noc, i tak doskwierają mu drapieżniki.

– Pieniądze w gospodarstwie są różne. Bywało, że czasami się sprzedało parę sztuk drobiu, żeby dzieciom obiady w szkole opłacić. Utrzymuję perlice, kury, kaczki, gęsi. Którejś nocy do środka dostał się lis. Z pięćdziesięciu sztuk zostało niecałe dwadzieścia – relacjonował 55-letni rolnik.

Z podobnymi kłopotami borykają się także inni gospodarze z okolicy. A na odszkodowania z kasy państwa za takie straty nie ma co liczyć, bo nie przewiduje ich prawo. Pan Wiesław postanowił więc powalczyć o dobytek, zastawiając pułapkę na lisy.

– Ja sobie zrobiłem ją sam, na wzór "żywołapek", które można kupić na rynku. Są one w obiegu, dostępne w sklepach, przez internet – tłumaczył przed kamerami stacji.


Reporterka programu bez trudu dotarła do sprzedawców takich pułapek i zapewniali, że urządzenia są legalne, ale okazuje się, że od dwóch lat wymagane jest pozwolenie na ich używanie. O tym – jak sam twierdzi – pan Wiesław nie wiedział i choć żadnego zwierzęcia w swój potrzask nie odłowił, popadł w kłopoty prawne.

– Przeciwko niemu został skierowany akt oskarżenia o czyn z artykułu Prawa łowieckiego, który jest zagrożony karą pozbawienia wolności do pięciu lat – poinformowała Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Rolnik twierdzi, że decyzją sądu miał w sumie zapłacić ok. 1600 złotych grzywny.

– W obrębie własnej posesji zostałem posądzony o kłusownictwo. Nie godziłem się z tym, odwołałem się – powiedział gospodarz.

Póki co – według rzeczniczki Sądu Okręgowego w Lublinie – w tej sprawie zapadł jeden, nieprawomocny wyrok. Sąd rejonowy warunkowo umorzył postępowanie karne o ten czyn wobec oskarżonego, z zawieszeniem na 2 lata. Jednocześnie orzekł przepadek pułapki.

– Mam żal. To nie powinno mieć miejsca. Zostałem poniżony na własnej posesji – podsumował pan Wiesław.
 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”