Minister mówi wprost. Rośnie niechęć do polskiej żywności
tweetup_mrirw_12_0c1b09c5
Minister Ardanowski przekonuje, że żywność stała się elementem wojen handlowych. Foto_Krzysztof Zacharuk
– Ujawnienie nielegalnego uboju spowodowało nakręcenia spirali niechęci do polskiego mięsa, a właściwie do całej polskiej żywności – mówi Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa.
Podczas otwarcia VI targów żywności WorldFood Poland szef resortu zaznaczył, że żywność stała się elementem wojen handlowych, dlatego Polska, która jest dużym eksporterem produktów spożywczych powinna zrobić wszystko, by nadzór nad bezpieczeństwem żywności nie był kwestionowany przez kogokolwiek.
Dodał, że przy obrotach milionów ton żywności, jakie nasz kraj wysyła za granice, może zdarzyć się jakiś problem np. w transporcie, ale to nie oznacza, że Polska żywność jest złej jakości i z takim przekonaniem trzeba walczyć.
Jak mówił polityk, promocja żywności "idzie coraz lepiej", świadczą o tym wyniki eksportu. – Szukamy nowych rynków, nie jest to łatwe, bo tam, gdzie kraje mają pieniądze, tam jest rynek nasycony – powiedział.
Pozyskanie nowych odbiorców nie zależy tylko od aktywności firm czy organizacji, ale jest trudne, bo zwykle trzeba kogoś wypchnąć by z rynku, by zająć jego miejsce.
Ardanowski zwrócił uwagę, że produkcja żywności jest to cały łańcuch powiązań – od rolnika po konsumenta i po to by, wszystkie ogniwa mogły dobrze pracować potrzebne jest sprawiedliwe podzielenie zysków i marż między ogniwami.
– W Polsce nie ma takiego podziału. Rolnicy są producentami surowca najgorzej opłacanymi, a korzyści czerpią wszyscy następni w ogniwach – dodał.
Zdaniem szefa resortu rolnictwa, tłumaczenie wszystkiego globalną grą i konkurencją nie znajduje uzasadnienie w bardziej szczegółowych analizach ekonomicznych.
– Wymagajmy od rolników wysokiej jakości surowca produkowanej w sposób powtarzalny, surowca najwyższej jakości, realizacji i wdrażania wszystkich unijnych norm w zakresie bezpieczeństwa żywności, ale też uczciwe podzielmy się zyskiem z rolnikami – zaapelował minister do firm obecnych na targach.
Uczestniczący w otwarciu targów Czesław Siekierski, szef komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego zauważył, że by skutecznie sprzedawać żywność za granicę, trzeba być razem, czyli stworzyć różnorodną reprezentację produktów, które będą wystawiane pod jedną markę.
Jak mówił, ważne jest także uczestnictwo w targach, prezentowanie swoich towarów i prowadzenie rozmów z potencjalnymi odbiorcami, bo interesy robi się chętnie z osobami, którymi się zna.
Polityk podkreślił, że w UE jest wspólny rynek, ale każdy kraj w jakiś sposób chce chronić swoje produkty. – Chodzi jednak o to, by nie było nieracjonalnego protekcjonizmu, nie może on zagrażać zasadom w handlu – stwierdził. Dodał, że nie da się zakazać napływu towarów na dany rynek, bo to działa także w drugą stronę, własnych produktów też nie będzie można sprzedać.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
Więcej z tej kategorii
KRUS – zasiłek pogrzebowy na nowych zasadach
Umowa UE – Mercosur zagrozi polskiemu rolnictwu. To rachunek strat dla wsi
Ubóstwo w Polsce – gospodarstwa rolników i domostwa na wsiach szczególnie narażone
