Warroza atakuje pszczoły. Trzeba szybko odymić ule
warroza_warmia.jpg_a4069255
Na Warmii i Mazurach jest już ponad 140 tysięcy pszczelich rodzin. Foto_PAP/Tomasz Wojtasik
Rodziny pszczele w dobrej kondycji przetrwały zimę, ale teraz problemem w pasiekach jest warroza – mówi Józef Zysk, prezes Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Olsztynie.
Ekspert poinformował, że wiele pszczelich rodzin ma za sobą już pierwsze wiosenne obloty. – Wystarczyło kilka ciepłych dni i pszczoły wyruszyły z uli. Nie zrobiły tego jeszcze wszystkie rodziny, ale wiele – powiedział.
Wyjaśnił, że właśnie dzięki temu pszczelarze oceniają, że pszczoły dobrze przezimowały. Przyznał jednak, że wiele rodzin cierpi z powodu warrozy – roztoczy, które pasożytują na pszczołach doprowadzając do śmierci owadów.
– Warrozie, niestety, sprzyjała ciepła jesień i zima. Mimo że pszczelarze odymiali pszczoły nawet późną jesienią, warroza przetrwała w ulach. Trzeba jak najszybciej przystąpić do walki z nią, w przeciwnym razie wiele pszczelich rodzin zginie – wskazał Zysk.
Dodał, że wystarczy kilka zarażonych tym roztoczem pszczół, by zachorował – a w konsekwencji nawet zginął – cały ul. Prezes związku zaapelował do pszczelarzy o jak najszybsze intensywne odymianie uli i stosowanie innych leków od warozzy, niż dotychczas.
– Odymiać pszczoły należy, gdy tylko zrobi się ciepło, ok. 10 stopni Celsjusza wystarczy. Trzeba to robić, gdy pszczoły są w ulu, bo w przeciwnym razie te, które są chore, a wyleciały z ula, rozniosą chorobę na pozostałe owady – powiedział ekspert.
Dodał, że ponieważ niektóre badania naukowe wskazują, iż warroza może uodparniać się na stosowane do jej zwalczania leki, pszczelarze powinni zmieniać środek, który stosują w pasiekach.
Zysk podkreślił, że należy jak najszybciej odymiać pszczoły, ponieważ matki nie znoszą jeszcze dużej ilości czerwu i leczenie pszczelich rodzin może dać dobry efekt. Gdy matka zacznie składać więcej jajeczek, które będą zasklepione woskiem, wówczas odymianie nie da efektów i młode pszczoły wylęgnął się z warrozą.
Przyznał, że wielu, zwłaszcza początkujących pszczelarzy osłabienie pszczół zwala na zatrucie owadów opryskami rolniczymi. – Pszczoła, która nie ma siły latać, pełza przy ulu, często cierpi nie z powodu zatrucia, a warrozy – podkreślił.
Prezes Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Olsztynie zaapelował też do działkowców o sadzenie miododajnych drzew, np. lip czy akacji.
Według danych organizacji pszczelarskich, w ciągu ostatnich 10 lat liczba rodzin pszczelich na Warmii i Mazurach zwiększyła się z ok. 100 tys. do ponad 140 tys. Pszczelarstwem zajmuje się ponad 3,5 tys. osób.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
Więcej z tej kategorii
KRUS – zasiłek pogrzebowy na nowych zasadach
Umowa UE – Mercosur zagrozi polskiemu rolnictwu. To rachunek strat dla wsi
Ubóstwo w Polsce – gospodarstwa rolników i domostwa na wsiach szczególnie narażone
