Copy LinkXFacebookShare

Rzeź ptactwa nad Zalewem Wiślanym. Myśliwi z Włoch strzelali salwami

W ciągu prawie dwóch tygodni z łodzi i czatowni myśliwi z Włoch zastrzelili nad Zalewem Wiślanym kilkaset dzikich gęsi, kaczek i kormoranów. Mieszkańcy do dziś znajdują martwe ptaki, nawet kaczątka leżące w wodzie.

– To była prawdziwa rzeź. Sześciu Włochów strzelało do ptaków salwami. Huk był, jakby front przechodził, a śrut świstał nam nad głowami – mówi rybak z Nowej Pasłęki w rozmowie z "Faktem". Dewizowi myśliwi urządzili sobie tam masakrę ptactwa.

– Widziałem kilkadziesiąt zastrzelonych gęsi, które płynęły Pasłęką. Zgłosiłem wszystko na policję – dodaje rybak.

Skutkami makabrycznego polowania jest przerażony ornitolog Zdzisław Cenian. – Co roku u ujścia Pasłęki widywałem około dwóch tysięcy dzikich gęsi nabierających sił przed dalszym lotem. Teraz jest ich co najwyżej sto – podkreśla.

Włoscy myśliwi sporą część wystrzelali. – Oni nie mieli prawa w ogóle polować w tym miejscu. Zalew Wiślany jest częścią Morza Bałtyckiego i nie można polować tu na ptactwo w odległości 5 km od brzegu – tłumaczy ornitolog.

Odmiennego zdania jest Paulina Marzęcka, rzecznik Polskiego Związku Łowieckiego. – Myśliwi mieli wszelkie zgody na odstrzał ptaków. Nieuprawnione jest utożsamianie wód zalewu z morzem – zapewnia.

Policja czeka na stanowisko Urzędu Morskiego w Gdyni. Jeśli rację mają ornitolog i rybak, to Włochom grozi nawet kara więzienia do 5 lat.
 

źródło: "Fakt"

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”