„S” grozi protestem przed Sejmem. Producent nie może badać żywności
kolorz_dominik.jpg_0e071931
Dominik Kolorz grozi protestami pod Sejmem. Foto_PAP/Marek Zimny
Powołanie Państwowej Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności (PIBŻ) grozi pogorszeniem jakości cenionej polskiej żywności oraz utratą miejsc pracy przez 23 proc. pracowników stacji Sanepidu – uważa śląsko-dąbrowska "S" i zapowiada rychły protest przed Sejmem.
Dominik Kolorz, przewodniczący tej największej struktury "S" w kraju ocenił podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Katowicach przyjęcie 30 maja przez Radę Ministrów projektu ustawy tworzącej Państwową Inspekcję Bezpieczeństwa Żywności jako "kuriozalne".
– Rada Ministrów nie wzięła pod uwagę żadnego ze stanowisk związku, a było nawet stanowisko Komisji Krajowej, które zdecydowanie odrzucało tę propozycję. Najbardziej kuriozalne mogą być fakty, które pociągnie za sobą ta ewentualna ustawa, związane z tym, że po pierwsze ludzie stracą pracę, a po drugie za bezpieczeństwo żywności w tej nowej jednostce mogą być odpowiedzialni weterynarze. Możecie się państwo spodziewać, że to weterynarz będzie decydował o tym, co będziemy kupować i co będziemy jeść – oświadczył Kolorz.
– Sytuacja jest na tyle nieciekawa, że obecna Państwowa Inspekcja Sanitarna traci środki na działalność – już na tą, którą ma się zajmować po ewentualnym wejściu w życie ustawy, a ma się zajmować choćby dopalaczami. Bez środków nie wyobrażam sobie, żeby inspektorzy inspekcji sanitarnej byli w stanie skutecznie przeprowadzić walkę z dopalaczami – dodał.
Zapowiedział, że w związku z tym prawdopodobnie jeszcze w czerwcu dojdzie do protestu przed Sejmem. – My będziemy robić wszystko, aby ustawa w takim kształcie nie przeszła przez wokandę sejmową – zapewnił związkowiec.
– Niedopuszczalne jest, aby producent badał żywność. Dbamy o zdrowie mieszkańców Polski – taki jest cel Państwowej Inspekcji Pracy. Bezpieczeństwo zdrowej żywności to olbrzymia odpowiedzialność, która została scedowana na ministra rolnictwa – powiedziała Kalina Cierpiał, przewodnicząca Regionalnego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ Solidarność w Katowicach.
Jak argumentowała, podczas kampanii wyborczej PiS deklarowało podwyżki dla pracowników Sanepidu i tzw. pionizację, czyli podległość kwestii bezpieczeństwa zdrowej żywności ministrowi zdrowia. – Dziś nie mamy pionizacji i wzrostu wynagrodzenia, mamy za to utratę miejsc pracy w wysokości 23 proc. w skali kraju. W naszym województwie to ok. 4 tys. osób – zaznaczyła.
Według Piotra Kaczmarczyka, przewodniczącego Regionalnej Sekcji Pracowników Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych NSZZ Solidarność, średnio brutto pracownik Sanepidu zarabia 2300 zł. – Pracownicy codziennie narażają swoje życie w czasie kontroli, często są szykanowani – po prostu służą, to służba za bardzo niskie pieniądze. To, co robi minister Jurgiel pozbawiając inspekcję sanitarną 30 proc. środków, spowoduje, że będą zwolnienia grupowe – powiedział.
Jak zapowiada rząd, ustawa o utworzeniu Państwowej Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności ma na celu integrację takich służb jak Inspekcja Weterynaryjna, Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa, a także Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
Więcej z tej kategorii
KRUS – zasiłek pogrzebowy na nowych zasadach
Umowa UE – Mercosur zagrozi polskiemu rolnictwu. To rachunek strat dla wsi
Ubóstwo w Polsce – gospodarstwa rolników i domostwa na wsiach szczególnie narażone
