Copy LinkXFacebookShare

Rolnicy zostają w tyle za przetwórcami

Przez ostatnich osiem lat wydajność rolnictwa rosła kilka razy wolniej niż przemysłu spożywczego. Przetwórcy wprost przyznają, że wolą kupić mięso droższe, ale lepszej jakości zza granicy.

Najbardziej spektakularnym tego przykładem jest wieprzowina, której Polska już od lat więcej importuje, niż eksportuje, a kolejnych strategii odbudowy pogłowia trzody chlewnej nie udaje się zrealizować – pisze "Puls Bizesu". Przetwórcy wprost przyznają, że wolą kupić mięso droższe, ale lepszej jakości zza granicy.

– Różnicę między wydajnością rolnictwa, a przemysłu widać od lat, ale problem tkwi w tym, że nożyce coraz bardziej się rozszerzają, skazując część firm na import. To kwestia nie tylko ogólnej ilości surowca, ale też ilości surowca jednolitego jakościowo, którego rozdrobnione polskie rolnictwo nie jest w stanie dostarczyć – mówi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności (PFPŻ) w rozmowie w dziennikiem.

Są segmenty rolnictwa, których wydajność jest na światowym poziomie, jak drób, maliny czy pieczarki. Niedawno staliśmy się też eksporterem netto zbóż. Nie zmienia to jednak ogólnego obrazu branży. – Polskie rolnictwo traci ogromną szansę, pozostając daleko w tyle z efektywnością – uważa szef PFPŻ. 

A Marian Sikora, przewodniczący Rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych dodaje, że po utracie na rzecz zagranicznych dostawców rynku wieprzowiny, spodziewa się wzrostu importu mleka.

Źródło Puls Biznesu

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”