Copy LinkXFacebookShare

Zakaz stosowania pestycydów nie pomaga podmiejskim pszczołom

Pszczoły żyjące na przedmieściach miast wciąż wystawione są na działanie znacznych ilości pestycydów, mimo unijnego zakazu stosowania neonikotynoidów na kwitnących roślinach uprawnych – pokazuje badanie naukowców z University of Sussex.

Wprowadzenie 5 lat temu unijnych restrykcji dotyczących używania neonikotynoidów doprowadziło do zmniejszenia ekspozycji na nie pszczół z terenów uprawnych, to ponad połowa wszystkich próbek nektaru i pyłku zebranych w Sussex, Hertfordshire i Szkocji w latach 2013-2015 zawierała domieszkę związków.

Badacze z University of Sussex, Stirling University i Rothamsted Research wykazali, że po wprowadzeniu zakazu spadło zagrożenie związane z ekspozycją na pestycydy, jeśli chodzi o trzmiele z terenów wiejskich. Natomiast w podmiejskich ogrodach ryzyko było wciąż takie samo.

To pierwsze badanie, które koncentruje się na zagrożeniu, jakie dla miejskich pszczół stanowi używanie pestycydów w ogrodach.

Publikacja ukazała się w magazynie "Environmental Science&Technology".

– Nasze badanie sugeruje, że ostatnia decyzja Unii Europejskiej, aby rozszerzyć zakaz stosowania neonikotynoidów na wszystkie rośliny uprawne, będzie miała prawdopodobnie pozytywny wpływ na pszczoły. Mimo to, te z podmiejskich ogrodów wciąż pozostają zagrożone, potrzebne są dalsze prace, aby dowiedzieć się, jakie jest źródło pestycydów w ich przypadku – powiedziała dr Beth Nicholls, główna autorka badania.


Dodała, że aby ochronić miejskie i podmiejskie pszczoły, trzeba ograniczyć sprzedaż i używanie bazujących na neonikotynoidach preparatów, których unijne moratorium nie objęło.

W 2013 roku Komisja Europejska zakazała stosowania trzech typów neonikotynoidów (imidachloprydu, klotianidyny i tiametoksamu) na kwitnących roślinach uprawnych, jak np. rzepak. Od 2019 r. zakaz ma objąć wszystkie uprawy.

Oprócz preparatów na szkodniki, w rozprzestrzenianiu neonikotynoidów na przedmieściach znaczną rolę odgrywają rośliny ozdobne sprzedawane w centrach ogrodniczych.

Poprzednie badanie prowadzone na University of Sussex wykazało, że 70 proc. lubianych przez pszczoły roślin sprzedawanych w sklepach ogrodniczych nosiło ślady pestycydów.

Próbki nektaru zebrane w wiejskich koloniach trzmieli w latach 2013-2015 zawierały z kolei wyższe stężenia pestycydu tiakloprydu, aktywnego składnika wielu preparatów na szkodniki sprzedawanych w sklepach, nieobjętego zakazem unijnym.


Naukowcy z University of Sussex namawiają ogrodników, aby porzucili chemikalia na rzecz metod naturalnych, np. wykorzystania drapieżników – takich jak owady w rodzaju biedronek czy sieciarek. Mogą też stosować metody ręcznego pozbywania się szkodników.

Na początku lipca Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa zgodził się na czasowe (do 120 dni) stosowanie pestycydów z grupy neonikotynoidów do zaprawiania nasion rzepaku.

Zdaniem resortu w związku z panującymi niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi i wzrastającą presją organizmów szkodliwych brakuje możliwości zapewnienia skutecznej ochrony rzepaku ozimego z wykorzystaniem dostępnych metod.
 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”