Czesi nie odpuszczają polskiej żywności. Teraz atakują nasze służby
zywnosc_czechy.jpg_130edbe7
Niektóre czeskie organizacje nie chcą żywności z Polski. Foto_PAP/Jakub Kaczmarczyk
Czescy producenci i urzędnicy wytaczają kolejne – choć podobne jak poprzednio – działa. Tym razem atakują w mediach nasze służby weterynaryjne.
– Inspekcje każdego kraju dokładnie kontrolują produkcje żywności – i tę kierowaną na rodzimy rynek, i na eksport, by zapewnić, że jest bezpieczna i najwyższej jakości. Niestety, weterynarze nie wszędzie pracują tak, jak powinni, a nasi nie są w stanie skontrolować całej importowanej żywności – mówi Zbynek Semerad, szef Czeskiej Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej, cytowany przez portal Czeskiej Telewizji ceskatelevize.cz
– Import rośnie dynamicznie i do ciągłego jego monitoringu potrzebowalibyśmy dziesięć razy więcej ludzi – dodaje.
Jak podaje "Puls Biznesu" wprost wskazał… Polskę, gdzie – jego zdaniem – służby weterynaryjne przechodzą "restrukturyzację i pilnują swoich pozycji zamiast kontroli".
Oliwy do ognia dolał jeszcze Miroslav Toman, prezes Izby Spożywców w Czechach, który zaapelował, by czeski rząd zakazał importu z Polski.
– Strona czeska nie sygnalizowała nam, żeby do tego kraju miały masowo napływać produkty złej jakości z Polski. Jesteśmy zdziwieni takimi wypowiedziami w mediach. Zachęcamy do bezpośredniego kontaktu, a nie przez prasę – komentuje dla "PB" Krzysztof Jażdżewski, zastępca Głównego Lekarza Weterynarii.
