Copy LinkXFacebookShare

900-kilogramowa krowa uciekła z transportu do rzeźni

Od ponad trzech tygodni rolnik ze wsi Buków w gminie Otmuchów (woj. opolskie) nie może sprowadzić do gospodarstwa krowy rasy mięsnej limousine, która w styczniu uciekła na widok pracowników skupu bydła.

Chociaż sytuacja wydaje się komiczna, to hodowcy wcale nie jest do śmiechu.

Do ucieczki doszło 23 stycznia. Jak relacjonuje rolnik w rozmowie z dziennikiem "Nowa Trybuna Opolska", pracownicy skupu usiłowali wyprowadzić krowę z obory do samochodu.

– Trzy poprzednie weszły do auta bez problemu, a ta, jak tylko wyszła z obory szarpnęła się, ktoś puścił linki i uciekła. Przewróciła ogrodzenie z siatki metalowej. Wpadła na nie z taką furią, że stalowe słupki pofrunęły w powietrze. I pognała przez pola, las do jeziora – wspomina pan Łukasz.

Widząc całą sytuację pracownicy skupu przerazili się nie na żarty. Szybko zabrali trzy sztuki, które weszły do ciężarówki i odjechali. Rolnik udał się w pogoń za uciekinierką, która ma 6 lat i waży blisko 900 kilogramów.

Gospodarz wraz ze swoim współpracownikiem dotarł aż do Jeziora Nyskiego. – Na brzegu pracownik próbował złapać za linkę, a wtedy ona go zaatakowała. Wzięła na rogi, przewróciła, a potem docisnęła do ziemi. Ma złamaną rękę i potłuczone żebra. A krowa weszła do wody i przepłynęła na sąsiednią wyspę. Widziałem jak nurkowała pod wodą – mówi "NTO" hodowca.

Do teraz zwierzę żyje na jednej z wysp jeziora i miewa się dobrze. Krowie nie brakuje pożywienia (pasza jest codziennie dostarczana przez właściciela), a i pogoda jej niestraszna. Bydło limousine nic sobie nie robi nawet ze śniegu czy kilkunastostopniowego mrozu (rasa łatwo adaptuje się do różnych warunków klimatycznych).

[WIDEO] Mięso bydła rasy limousine ma doskonałe wartości kulinarne i jest cenione na świecie

Krowa, która wybrała wolność i nie daje się nikomu złapać, beztrosko krąży wzdłuż brzegu jeziora między Bukowem a Siestrzechowicami. Co ciekawe, nawet strażakom nie udało się poskromić zwierzęcia, które natychmiast uciekło widząc zbliżających się ludzi.
 
Jak na razie jedynym efektem poszukiwań jest mandat, jaki właściciel krowy dostał od policji za niedopilnowanie zwierzęcia. Kolejnym krokiem ma być pomoc lekarza weterynarii, który użyje specjalnych strzałek ze środkiem uspokajającym. Kłopot w tym, że lekarz musi podejść na odległość co najmniej 20 metrów (strzałka musi przebić skórę zwierzęcia), a to może być bardzo niebezpieczne.
 
Wiadomo, że ostatecznym rozwiązaniem, które także jest brane pod uwagę przez hodowcę, to wystąpienie o zgodę na zastrzelenie krowy przez myśliwych. Sęk w tym, że wtedy rolnik poniesie straty, bo zwierzęcia nie sprzeda. Dodatkowo będzie musiał zapłacić za transport i utylizację zwłok.
 
 
źródło: Nowa Trybuna Opolska

 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”