Copy LinkXFacebookShare

Cała wieś żyła w strachu. Policja zatrzymała młodego podpalacza

Przez kilkanaście dni – dopóki policja nie zatrzymała podpalacza – mieszkańcy wsi Piotrowo niedaleko Szamotuł (woj. wielkopolskie), drżeli o życie i majątek.

Z kolei w miejscowości Zakrzów (pow. kazimierski, woj. świętokrzyskie) po budynku stodoły zostały tylko zgliszcza. Być może byłoby inaczej, gdyby działały hydranty.

Zgłoszenie o tym pożarze dotarło do Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kazimierzy Wielkiej 12 lutego około godz. 13.30. Do akcji gaśniczej włączono dwa zastępy zawodowych strażaków oraz cztery zastępy ochotników.

Wodą polewali oni zarówno płonącą drewnianą stodołę (wewnątrz której oprócz składowanego siana i słomy znajdowały się maszyny rolnicze oraz około 6 ton zboża), jak też – w obronie przed ogniem – zagrożony budynek inwentarski.

Niestety, działania strażaków były utrudnione. – Ze względu na niesprawność pobliskich hydrantów zaopatrzenie wodne na potrzebę prowadzących działań gaśniczych realizowane było przez jednostki OSP poprzez system dowożenia – wyjaśnił st. kpt. Krzysztof Jach z kazimierskiej komendy PSP.

Jak opisuje, po ugaszeniu pożaru nadpalone elementy drewnianej konstrukcji budynku rozebrano i usunięto, a znajdujące się wewnątrz siano, słomę oraz zboże dokładnie przerzucono i przelano wodą. Całe pogorzelisko zostało na koniec sprawdzone przy użyciu kamery termowizyjnej.

Dzień wcześniej również w Świętokrzyskiem – a konkretnie w miejscowości Wólka Trzemecka (pow. ostrowiecki) – doszło w godzinach porannych do pożaru budynku gospodarczego. Pełnił on zarówno funkcje inwentarskie, magazynowe (na płody rolne), jak i garażowe. Właściciel posesji przed przybyciem straży pożarnej (w sile 8 zastępów) odłączył instalację elektryczną w budynku oraz wyprowadził zwierzęta.

Na szczęście płomienie udało się szybko ugasić i nie rozprzestrzeniły się one na pobliskie obiekty gospodarcze oraz budynek mieszkalny. – Akcja gaśnicza trwała prawie 5 godzin – podaje mł. bryg. Sławomir Okrutny z KP PSP w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Grasował seryjny podpalacz

Siedmiokrotnie w dniach od 28 stycznia do 12 lutego strażacy gasili pożary w gospodarstwach w małej wiosce Piotrowo pod Szamotułami (woj. wielkopolskie). Płonęły tam m.in. słoma w budynku gospodarczym, drewniana szopa oraz stodoła. Przy jednym z pożarów doszło do zasłabnięcia kobiety, która została przewieziona do szpitala.

Mieszkańcy wioski nie kryli przerażenia czarną serią. Od początku byli przekonani, że to celowe działania. Lokalny tygodnik "Gazeta Szamotulska" na pierwszej stronie donosił wręcz o "psychozie".

– Ludzie żyją w strachu, boją się o dobytek i życie. Być może trzeba będzie, tak jak kiedyś, zorganizować obywatelskie patrole. Czy następne będą płonąć domy? – mówili dziennikarzom mieszkańcy Piotrowa.

15 lutego Komenda Powiatowa Policji w Szamotułach poinformowała o zatrzymaniu dwa dni wcześniej podejrzanego o te podpalenia. To 20-letni mieszkaniec gminy Obrzycko.

– Funkcjonariusze ustalili, że podkładał ogień pod stodołę i budynki gospodarcze w Piotrowie. Pierwsze podpalenie miało miejsce 28 stycznia, kolejne 1, 5 i 12 lutego br. Łączna suma strat wynosi ponad 10 tysięcy złotych – podaje st. sierż. Ewelina Grabowa z szamotulskiej komendy.

Mundurowi przedstawili 20-latkowi cztery zarzuty zniszczenia mienia, a on się do nich przyznał.

– Policjanci ustalili, że zatrzymany mężczyzna ma związek ze wszystkimi pożarami zaistniałymi w ostatnim czasie w Piotrowie. Nie wszyscy poszkodowani zgłosili się jednak na komendę – wyjaśnia Grabowa. Podpalaczowi grozi do 5 lat więzienia.

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”