Copy LinkXFacebookShare

Greenpeace rozumie rolników, ale produkcja i spożycie mięsa są za wysokie

Rolnicy słusznie domagają się zmian, jednak niebezpieczne jest to, że wielcy biznesmeni wykorzystują sytuację polityczną wokół tzw. piątki dla zwierząt, by zbudować mur między małymi i ekologicznymi rolnikami a resztą społeczeństwa – komentuje protesty rolników Greenpeace Polska.

Dominika Sokołowska, przedstawicielka organizacji przekonuje, że to wąska grupa ludzi, czerpiąca zyski z chowu przemysłowego próbuje wykorzystać sytuację.


– Tymczasem warto pamiętać, że to właśnie nadmierna ekspansja ferm przemysłowych wypycha z rynku drobnych rolników, którzy produkują żywność najwyższej jakości w sposób przyjazny ludziom, zwierzętom i przyrodzie. To właśnie do małych gospodarstw, a nie do kieszeni baronów chowu przemysłowego, powinny trafiać publiczne pieniądze. Trwające prace nad wspólną polityką rolną UE to moment, który trzeba wykorzystać na podjęcie działań w tej sprawie – stwierdza na łamach witryny internetowej Greenpeace Polska.

Jak można tam przeczytać, w Polsce "zarówno produkcja, jak i spożycie mięsa są za wysokie, co ma niebagatelny wpływ nie tylko na planetę, ale i zdrowie ludzi".

– Nie chcę apelować o całkowite zaprzestanie jedzenia mięsa. Powinniśmy jednak dążyć do całkowitego zakaz hodowli zwierząt w systemie ferm przemysłowych, który jest w największym stopniu odpowiedzialny za nadprodukcję i nadkonsumpcję mięsa. Kolejnym krokiem winno być podniesienie ceny skupu mięsa i nabiału, aby rolnikom opłacało się prowadzić chów zwierząt w niewielkich, wolno żyjących stadach. Ważne jest też skrócenie łańcucha dostaw, aby to nie pośrednicy byli głównymi beneficjentami sprzedaży i by to nie oni decydowali o cenach produktów rolnych – podkreśla dr. hab Paulina Kramarz z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”