Copy LinkXFacebookShare

GUS oszacuje dzierżawy także w szarej strefie?

Jesienią 2020 r. Główny Urząd Statystyczny zrealizuje powszechny spis rolny. Czy uda mu się wówczas zebrać dane na temat rzeczywistych rozmiarów dzierżaw ziemi, z których wiele ma tak naprawdę charakter nieformalny?

Dzierżawy "na gębę" to zjawisko w Polsce powszechne. Rolnikom "wypożyczają" w ten sposób ziemie zarówno właściciele kilkuhektarowych areałów ze wsi, którzy poszli do innej pracy niż rolnictwo, jak też biznesmeni-posiadacze setek hektarów, którzy ich zakup potraktowali jako inwestycję.

Na ogół podział wygląda w ten sposób, że dzierżawcy uprawiają te grunty i zbierają płody, a wydzierżawiający zgarniają unijne dopłaty.

Co prawda unijne wsparcie bezpośrednie ma trafiać co do zasady do tych, którzy rzeczywiście orzą i sieją, ale nie powstały skuteczne procedury eliminujące fikcyjnych gospodarzy. Czasem tylko udaje się to wytropić urzędnikom, np. w ramach tzw. kontroli krzyżowych.

By do tego zjawiska podejść kompleksowo, warto byłoby mieć konkretne dane o jego skali, co do tej pory się nie udało. Teoretycznie szansa na to powinna być jesienią przyszłego roku, gdy GUS przeprowadzi Powszechny Spis Rolny 2020. Ustawa mówiąca o tym wielkim przedsięwzięciu została przyjęta w Sejmie 31 lipca.

Spis będzie realizowany od 1 września do 30 listopada 2020 r. i obejmie gospodarstwa rolne użytkowane przez osoby fizyczne, osoby prawne i jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej. Udział w nim jest obowiązkowy, a użytkownicy gospodarstw są zobowiązani do udzielania odpowiedzi.

Podczas poświęconego ustawie posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa przedstawiono pytanie pochodzące z Wielkopolskiej Izby Rolniczej o wiarygodność danych dotyczących powierzchni gospodarstw w sytuacji, gdy istnieje ogromna liczba dzierżaw nieformalnych.

Dyrektor Departamentu Rolnictwa GUS Artur Łączyński podkreślał, że w ramach spisu będą pytania o grunty własne i dzierżawione i powinny paść prawdziwe informacje.

– To jest pierwszy punkt. Drugi punkt, spisy organizujemy od 1 września. Opóźnienie względem terminu referencyjnego również ma na celu pozyskanie z agencji danych administracyjnych, dotyczących powierzchni. Z jednej strony jest to pomoc, a z drugiej strony weryfikacja danych, które są zbierane w spisie. Jest również krzyżowa weryfikacja, jeśli chodzi o wiarygodność danych, a więc ta wiarygodność powinna być zapewniona – wskazał Łączyński.

Jak dodawał, zaplanowano szereg pytań tworzących pewien ciąg logiczny. I sam ich układ ma powodować, że odpowiedzi na nie będzie trudno sfałszować.

– Oczywiście wszystko jest możliwe, ale jest założona pewna procedura wypytywania o powierzchnie, a zatem wspomniane weryfikacje powodują, że wiarygodność danych jest wysoka. Rzecz jasna w jednostkowych sytuacjach może się tak przydarzyć, że będzie jakaś nieścisłość, ale nieścisłość wyjaśniamy właśnie na tej zasadzie, że uzyskaną informację weryfikujemy z danymi administracyjnymi, z ciągiem logicznym. Mamy też dane z poprzednich badań i również jest to pewna pomoc, a w więc nie obawiałbym się takiego problemu – mówił Artur Łączyński.

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”