Konsumenci żartują w sklepach z obniżek cen żywności
sklep_kucman
Rząd nie wyklucza stworzenia państwowej sieci sklepów spożywczych. Foto_Dariusz Kucman
Większość produktów objętych zerowym VAT staniało od kilku do kilkudziesięciu groszy. Trudno oczekiwać, że zmieni to sytuację w handlu przy galopujących kosztach energii, płac czy surowców.
Jak pisze "Rzeczpospolita", "od początku było wiadomo, że obniżenie VAT na większość żywności to akcja głównie propagandowa" i teraz przekonali się o tym klienci.
– Ludzie pytają, czy stosujemy obniżony VAT, co oczywiście robimy. Ale jak przychodzi do płacenia, to nie widzę, by skakali z radości. Albo by kupowali więcej, bo wszystko jest i tak bardzo drogie – mówi dziennikowi sprzedawczyni z niewielkiego sklepu w Warszawie.
W wielu małych sklepach nie było nawet wymaganej ustawą informacji, że tę zmianę funduje rząd w ramach tarczy antyinflacyjnej. – Nie chcemy ludzi denerwować, kilka osób już głośno narzekało i żartowało, gdzie te obniżki – usłyszała "Rz" w kolejnym sklepie. Jak podaje sklepikarze kontroli się nie boją, utraty klientów już tak.
– Z rzetelną oceną wpływu tej zmiany na poziom cen trzeba poczekać na pojawienie się miarodajnych danych, czyli minimum do marca. Niemniej nie ma wielkich szans, że będzie to realnie odczuwalne dla portfeli. To niewielkie obniżki, dodatkowo zostały, bądź zostaną za chwilę zostaną skonsumowane wysokim wzrostem inflacji – mówi "Rzeczpospolitej" Maciej Ptaszyński, wiceprezes Polskiej Izby Handlu.
Obniżka VAT z 5 proc. do zera ma obowiązywać pół roku, budżet będzie to kosztowało według szacunków 6-7 mld złotych.
- Wiesz o ciekawym wydarzeniu? Poinformuj nas o tym! Czekamy: redakcja@agropolska.pl
Więcej z tej kategorii
KRUS – zasiłek pogrzebowy na nowych zasadach
Umowa UE – Mercosur zagrozi polskiemu rolnictwu. To rachunek strat dla wsi
Ubóstwo w Polsce – gospodarstwa rolników i domostwa na wsiach szczególnie narażone
