Copy LinkXFacebookShare

Krowy doi się w mleczarni, a mleko jest z kartonu w supermarkecie

Wyraźna wpadka czołowego polityka jednej z partii opozycyjnych wzbudziła salwy śmiechu w internecie. Doczekała się też licznych komentarzy, w tym tego ze strony unijnego komisarza ds. rolnictwa. Zwraca on uwagę de facto na brak wiedzy czy też edukacji o rolnictwie. A to ma swoje konsekwencje.

Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, poseł Borys Budka, chcąc dopiec premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, popełnił gafę, która odbiła się szerokim echem w sieci.

"Po dzisiejszym cyrku przy przeglądzie autokarów czekam, kiedy premier Morawiecki będzie wizytował jakąś mleczarnię, by osobiście doglądać dojenia krów. Tu przynajmniej będzie autentycznie – jak wiadomo, w dojeniu on i jego ekipa są najlepsi…" – napisał na Twitterze Budka.

Internauci, co podchwyciły media, byli bezlitośni dla polityka. W mniej lub bardziej kpiących komentarzach, podkreślali, że polityk, a przede wszystkim wykładowca akademicki, nie może nie wiedzieć, że krowy doi się w gospodarstwach, a odstawione mleko jest w mleczarniach przetwarzane na gotowe produkty.

"Krowy doi się w oborze. Mleko trafia do mleczarni – zakładu przetwórczego. Tam jest z niego robione np. masło/ser. Zapraszam na wycieczkę po oborze i ‘mleczarni’. Zorganizuję i wytłumaczę" – zaproponowała Agnieszka Maliszewska, dyrektor Polskiej Izby Mleka.

Do sprawy odniósł się, również za pomocą Twittera, komisarz UE ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski.

"Słyszę żarty z polityka, który uważa, że dojenie krów odbywa się w mleczarni. Ja bym tak mocno nie żartował, bo to pogląd i tak znacznie bliższy rolnictwu niż ten, dość powszechny, że mleko pochodzi z kartonu w supermarkecie i nie ma związku z jakimiś tam rolnikami i ich krowami" – zaznaczył Wojciechowski.

Zwrócił właściwie tym samym uwagę – co znalazło niejako potwierdzenie w późniejszych odniesieniach internautów – na brak rzetelnej edukacji o produkcji rolnej, a tym samym o kwestii bezpieczeństwa żywnościowego.

Dotyczy to zwłaszcza młodszych pokoleń, ale nie tylko. A przekłada się to m.in. na niezrozumienie problemów rolników, określanych nierzadko jako milionerzy w nowoczesnych traktorach i gospodarstwach, w który wszystko robi się samo. Stąd też coraz liczniejsze przypadki utrudniania pracy, poprzez m.in. skargi związane z zapachami, hałasami, itd. – emitowanymi z pól i zagród.

Organizacje rolnicze postulowały w przeszłości wprowadzenie w szkołach programów edukacyjnych z zakresu rolnictwa.

"Młode pokolenie często nie posiada nawet podstawowej wiedzy dotyczącej rolnictwa: źródła pochodzenia lub sposobu powstawania niektórych produktów rolno-spożywczych. Uczniowie szkół podstawowych powinni mieć wiedzę np. skąd się bierze mleko, co może z niego powstać, jak wyglądają kłosy oraz ziarna zbóż, czy jak powstaje chleb. Krajowa Rada Izb Rolniczych, realizując szereg imprez promujących różnorodne artykuły spożywcze, przy których organizowane są konkursy wiedzy dla dzieci z tematyki rolniczej, coraz częściej zauważa, że dzieci biorące udział w tych konkursach, nie posiadają podstawowej wiedzy z tego zakresu. Problem braku podstawowych informacji wśród uczniów szkół podstawowych należy postrzegać jako bardzo niepokojący sygnał" – pisał w 2020 r. do ministra edukacji rolniczy samorząd.

Póki co takie kampanie społeczno-edukacyjne prowadzą organizacje rolnicze, jak np. wspomniana Polska Izba Mleka.

Zdecydowanie potrzebne jest tu systemowe wsparcie, by szerokie zrozumienie specyfiki branży rolno-spożywczej w społeczeństwie przekładało się na spokojną prace rolników, przetwórców i pewność co do bezpieczeństwa żywnościowego kraju.

 

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”