Copy LinkXFacebookShare

OOPR: polska marchew gnije na polach, a import bije rekordy. Ta z Rosji ma być ważniejsza?

Czy polski rolnik naprawdę jest na ostatnim miejscu? Czy marchew importowana z Rosji ma być ważniejsza od tej z polskiego pola? – stawia pytania Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników (OOPR).

Grupa zrzeszająca niezależne, bezpartyjne komitety strajkowe z całej Polski, w swojej najnowszej ocenie rynkowej zwraca uwagę, że „coraz częściej słyszymy, jak to reklamuje się polską żywność”, zachwala znak „polski produkt”, apeluje o wspieranie naszych rolników. Tylko że – jej zdaniem – rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

Rolnika nie stać na zebranie własnego plonu

Rolnicy zostawiają marchew na polach, bo przy obecnych kosztach zbioru i ostatnich doniesieniach o możliwym podatku od samozbiorów po prostu nie opłaca się jej ani wykopać, ani oddać potrzebującym. Koszty pracy, paliwa, energii i wymogi administracyjne są tak wysokie, że wielu producentów zwyczajnie nie stać… zebranie własnego plonu. Zamiast wsparcia, jest strach przed karami i dodatkową biurokracją” – czytamy na facebookowym profilu OOPR.

Duży import marchwi, także z Rosji i Białorusi

Jednocześnie organizacja przekonuje, że w tym samym czasie do Polski sprowadzono rekordowe ilości marchwi z zagranicy – łącznie ponad 66 tysięcy ton! Warzywa zostały zaimportowane z Holandii, Niemiec, Włoch, ale też – co może najbardziej bulwersować – z Rosji i Białorusi. Według OOPR, trafiają do nas właściwie po cenach dumpingowych.

„To jak to jest? Czy polski rolnik naprawdę jest na ostatnim miejscu? Czy marchew z Rosji ma być ważniejsza od tej z polskiego pola? Czy naprawdę nie ma mechanizmów, by choćby w minimalnym stopniu zapewnić pierwszeństwo krajowej żywności na własnym rynku?” – dociekają rolniczy działacze.

Potrzebne są normalne warunki do pracy

Jak podkreślają, polscy rolnicy nie proszą o przywileje, a o normalne warunki do pracy, w których produkcja żywności w Polsce będzie miała sens ekonomiczny.

„Bo bez tego za chwilę ‘polski produkt’ pozostanie tylko znakiem w reklamie, a nie realnym wsparciem polskiej gospodarki i bezpieczeństwa żywnościowego” – przestrzega OOPR.

Źródło: OOPR

Zobacz nas w Google News

pijany woźnica, zaprzęg, dzielnicowy, koń
Polska

Pijany „rajd” woźnicy. Wydmuchał ponad 3 promile

deficyt wody, woda dla upraw, susza rolnicza, iung
Uprawa

Opady przyhamowały suszę rolniczą. „Deficyt wodny został częściowo zniwelowany”