OOPR: rolnicy zamiast mądrych regulacji, dostają spóźnione i doraźne dopłaty
zielprotkato_fot._policja
Rolnicy na protestach ostrzegali, co będzie, jeśli bezrefleksyjnie wprowadzi się Zielony Ład – wskazuje OOPR. Fot. KWP
Zamiast traktować rolnika jak partnera, rząd i instytucje okołorolnicze od lat widzą w nas „zło konieczne”. Zamiast mądrych regulacji, dostajemy spóźnione i doraźne dopłaty – wskazuje Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników (OOPR).
To grupa – jak sama deklaruje – zrzeszająca niezależne, bezpartyjne komitety strajkowe z całej Polski. Oceniając obecną sytuację w rolnictwie, podkreśla, że rolnicy od początku protestów ostrzegali, co się wydarzy, jeśli bezrefleksyjnie wprowadzi się Zielony Ład i jednocześnie otworzy granice na niekontrolowany handel z Ukrainą.
Nikt nie słuchał rolników
„Mówiliśmy wprost: to zniszczy opłacalność produkcji i zachwieje bezpieczeństwem żywnościowym. Niestety nikt nas nie słuchał. Politycy zbywali nasze głosy, tłumacząc, że ‘rynek sobie poradzi’. Dziś widzimy skutki: dramatyczny spadek cen zbóż, chaos na rynku i tysiące gospodarstw balansujących na krawędzi” – czytamy na facebookowym profilu OOPR.
Ryzykowne porozumienie
Organizacja przypomina również ostrzeżenia rolników sprzed ponad roku, kiedy podpisywano memorandum między polskimi i ukraińskimi organizacjami mleczarskimi.
„Wskazywaliśmy wtedy, że takie porozumienie bez konsultacji z polską wsią i bez analizy skutków dla rynku oznacza ryzyko zalewu tanich produktów ze Wschodu i dalsze osłabienie pozycji naszych gospodarstw. I znów nikt nie słuchał. Dokument przeszedł bez echa, a konsekwencje zaczynają być coraz bardziej widoczne” – przekonuje OOPR.
Spóźnione, doraźne dopłaty
I zaznacza: „My nie chcemy być ciężarem dla podatnika, dlatego od dawna apelujemy o coś innego: o uproszczone przepisy, skuteczną walkę z ASF, narzędzia chroniące rynek przed nadmiernym importem i rozwiązania systemowe, które pozwolą nam normalnie pracować”.
Według gospodarzy z OOPR, zamiast traktować rolnika jak partnera, rząd i instytucje okołorolnicze od lat widzą w nich „zło konieczne”. I zamiast mądrych regulacji, dostają spóźnione i doraźne dopłaty. A przecież – jak wskazują – wystarczyło w porę wdrożyć rozsądne zabezpieczenia, aby sytuacja wyglądała dziś zupełnie inaczej.
Błędne decyzje polityków
„Dlatego znów musimy krzyczeć. Nie dlatego, że lubimy protestować. Nie dlatego, że chcemy przeszkadzać innym. Krzyczymy, bo nikt nie słucha, dopóki rolnicy nie wyjdą na ulice. To nie rolnicy są winni temu, że dziś zboże jest za grosze, a tysiące hodowców świń bankrutuje z powodu ASF i braku realnej ochrony rynku. To efekt błędnych decyzji politycznych, memorandów podpisywanych ponad naszymi głowami i lekceważenia ostrzeżeń” – czytamy dalej we wpisie OOPR.
To nie jest wybór rolników
Jak w nim zapewniono, rolnicy chcą jednego – uczciwych warunków pracy, by produkować żywność dla Polski i Europy bez strachu o jutro.
„I jeśli dziś jedynym rozwiązaniem, o którym znowu się mówi, są rekompensaty, to trzeba jasno podkreślić: to nie wybór rolników, tylko konsekwencja błędów rządu i bezmyślności instytucji, które od lat ignorują głos wsi” – podsumowuje OOPR.
Źródło: OOPR/Facebook
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
Więcej z tej kategorii
KRUS – zasiłek pogrzebowy na nowych zasadach
Umowa UE – Mercosur zagrozi polskiemu rolnictwu. To rachunek strat dla wsi
Ubóstwo w Polsce – gospodarstwa rolników i domostwa na wsiach szczególnie narażone
