Pola pod wodą, rolnicy ponoszą ciężkie straty
rzeka_rolnicy_3acf52dd
W przypadku wystąpienia wody z koryta rzeki straty dla rolników są ogromne. Foto_Dariusz Kucman
Niewykaszane i nieodmulane w wystarczającym stopniu rzeki, z przestarzałymi urządzeniami piętrzącymi – to problem, który dotyczy wielu regionów Polski. I mocno się daje we znaki rolnikom.
W tym roku odczuli to na przykład ci z powiatu pilskiego w Wielkopolsce. Rzeka Noteć wylewa co roku, wyłączając jakieś części gruntów spod użytkowania, ale tym razem woda przykryła znaczne połacie ziemi (sięgała grubo ponad kilometr od koryta rzeki) i utrzymywała się tam przez cało lato i część jesieni.
Pozalewane były pastwiska i uprawy warzywne. Straty – co się rozumie samo przez się – są ogromne. Rolnicy nie mogli wjechać na swoje włości i zebrać plony. Wielu okolicznych gospodarzy nastawionych jest na produkcję mleczną i już wiedzą, że zimą nie będzie czym karmić krów, bo siana nie udało się pozyskać. Trawy zgniły pod wodą.
Kupować paszy – jak się skarżyli na licznych spotkaniach w sprawie zalewisk – nie maja za co, bo trzeba spłacać kredyty za sprzęt, który nomen omen stał w garażach, zamiast na siebie pracować. Nie dało się bowiem nim wjechać na pozalewane grunty.
Gospodarze na spotkaniach zdecydowanie domagali się odszkodowań za niezawinione przecież przez nich straty. Wskazywali, że służby wodne utrzymywały wysoki stan wody w rzece i jej nadmierne piętrzenie po to, by można było po niej żeglować. Normalnie jest to utrudnione ze względu na zamulenie, roślinność i płytkość cieku. Według rolników dowodem na ich słowa jest fakt, że woda zeszła z areału dość nagle, w ciągu kilku dni.
Zarządzający wodami replikowali jednak, że powodów zalewania gruntów rolnych jest wiele. Po pierwsze na tym odcinku Noteć jest – jeśli chodzi o przepływ – bardzo leniwa.
Wynika to m.in. z ukształtowania terenu, głównie z jego małego nachylenia. Po drugie wokół rzeki są głównie grunty torfiaste, czyli te nasiąkające wodą i powodujące obniżenie całego terenu (to nawet kilka centymetrów rocznie).
Podkreślano także problem, który dotyczy wielu rzek w Polsce, a mianowicie brak całościowego zrealizowania programów melioracji (nakreślonych w latach 70. ubiegłego wieku). Chodzi tu oczywiście o brak odpowiednich do skali tego zadania środków.
Pieniądze są też potrzebne na profesjonalny sprzęt do oczyszczania koryta rzeki. Choć i tak prace przy koszeniu roślinności były prowadzone przez cały letni okres.
Przedstawiciele służb wodnych zaznaczali też, że nie można zaprzestać całkowicie piętrzenia wody. Zabraniają tego bowiem przepisy.
Więcej z tej kategorii
KRUS – zasiłek pogrzebowy na nowych zasadach
Umowa UE – Mercosur zagrozi polskiemu rolnictwu. To rachunek strat dla wsi
Ubóstwo w Polsce – gospodarstwa rolników i domostwa na wsiach szczególnie narażone
