Policjanci złapali podpalaczy. Wśród nich był strażak z OSP
mlody_podpalacz_6c1dae17
Za podpalenie można trafić do więzienia nawet na 5 lat. Foto_KPP Wieruszów
Policjanci ze Śląska, Małopolski i Łodzi zatrzymali podejrzanych o podpalenia stodoły i lasów. Wśród nich byli: mężczyzna, który wrócił po podłożeniu ognia, by oglądać akcję ratowniczą, a także nastolatki oraz strażak-ochotnik.
W tym ostatnim przypadku śledztwo rozpoczęło się po tym, jak w okolicach Blachowni i Trzepizur (pow. częstochowski, woj. śląskie) aż 7-krotnie w przeciągu miesiąca doszło do pożarów młodnika.
Pierwsze zgłoszenie wpłynęło do policjantów w kwietniu. Po oględzinach policjanci doszli do wniosku, że mogło dojść do celowego podpalenia.
Tak samo było przy kolejnych tego typu zdarzeniach. Straty zostały w sumie oszacowane na blisko 22 tys. zł. Stróże prawa z Częstochowy i Blachowni postarali się i zebrany przez nich materiał dowodowy pozwolił na wytypowanie potencjalnego sprawcy podpaleń. Okazał się nim 30-letni mieszkaniec gminy Blachownia.
Mężczyzna został zatrzymany 6 sierpnia i doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Częstochowie, gdzie usłyszał zarzut zniszczenia mienia. Na wniosek policjantów prokurator zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru. Za tego typu przestępstwo grozi kara do 5 lat więzienia.
Dodatkowo okazało się, iż ujęty 30-latek należy do Ochotniczej Straży Pożarnej w Blachowni. Zarząd tej jednostki wydał właśnie oświadczenie, iż z "zaskoczeniem i smutkiem" przyjęto informację o zatrzymaniu jej członka.
Do tego momentu władze OSP nie miały żadnych podejrzeń oraz nie posiadał żadnych sygnałów, co do możliwego udziału w podpaleniach tego druha.
"Z dużym żalem przyjmujemy doniesienia o hańbiących honor strażaka-ochotnika zachowaniach naszego członka. Zarząd Ochotniczej Straży Pożarnej w Blachowni w dniu 9.08.2018 roku podjął uchwałę w sprawie zawieszenia podejrzanej osoby w prawach członka naszej organizacji. Mamy nadzieję, że zaistniała sytuacja nie podważy zaufania mieszkańców do pełnionej przez nas służby" – czytamy w oświadczeniu.
Z kolei kryminalni z komendy powiatowej w Wieruszowie (woj. łódzkie) we współpracy z funkcjonariuszami Straży Leśnej Nadleśnictwa w Przedborowie namierzyli dwóch nieletnich odpowiedzialnych za podpalenia poszyć leśnych i nieużytków w gminie Galewice. Pożary miały miejsce od maja do sierpnia, często w bezpośrednim sąsiedztwie gospodarstw i domostw. Straty z nimi związane są jeszcze szacowane.
Po analizie zgromadzonych informacji 8 sierpnia przeprowadzili rozmowę z 15-letnim mieszkańcem tej gminy. Przyznał się on do ośmiu podpaleń i szczegółowo opisał ich okoliczności. Jeszcze tego samego dnia ustalono wspólnika podpalacza – 16-letniego mieszkańca gminy Wieruszów, który w kilku przypadkach współpracował z swoim kompanem przy podkładaniu ognia.
"Teraz podpalacze za swoje czyny odpowiedzą przed sądem rodzinnym. Obecnie kryminalni sprawdzają, czy młodzieńcy nie mają na swoim koncie więcej takich przestępstw i jednocześnie wyjaśniają dalsze okoliczności tej sprawy" – podała wieruszowska komenda.
Sukces w kwestii ustalenia sprawcy pożaru odnieśli tez brzescy (woj. małopolskie) stróże prawa. Chodzi o zdarzenie z kwietnia br., gdy przed północą w jednej z miejscowości gminy Borzęcin w ogniu stanęła stodoła. Choć na szczęście zanim ogień rozprzestrzenił się na sąsiednie zabudowania, płomienie dostrzegli sąsiedzi poszkodowanych, to i tak straty były duże – sięgnęły ponad 50 tys. zł.
Po zabezpieczeniu dowodów na miejscu zdarzenia śledczy mieli pewność, że do pożaru nie doszło przypadkowo. Rozpoczęli poszukiwania sprawcy, jednak wówczas nie przyniosły one pozytywnego rezultatu. Ale – jak zapewniają policjanci – umorzone sprawy nigdy nie trafiają "na półkę".
Po trzech miesiącach od zdarzenia brzescy kryminalni trafili na nowy trop, który doprowadził ich prosto do 30-letniego sprawcy.
"Policję i straż na miejsce wezwali mieszkańcy, których dom jest w bliskim sąsiedztwie od miejsca pożaru. Gdy na miejsce przyjechały służby ratunkowe, mężczyzna także powrócił, przyglądając się działaniom policjantów i strażaków, chcąc jednocześnie odwrócić od siebie podejrzenia. Śledczy jednak wkrótce zdobyli niezbite dowody, aby móc przedstawić 30-latkowi zarzuty zniszczenia mienia. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności" – poinformowała policja.
- Wiesz o ważnym wydarzeniu? Poinformuj nas o tym. Czekamy: redakcja@agropolska.pl
Więcej z tej kategorii
KRUS – zasiłek pogrzebowy na nowych zasadach
Umowa UE – Mercosur zagrozi polskiemu rolnictwu. To rachunek strat dla wsi
Ubóstwo w Polsce – gospodarstwa rolników i domostwa na wsiach szczególnie narażone
